D
dap
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2009
- Odpowiedzi
- 4
Witam,
nie wiem czy umieściłem temat w dobrym dziale, jeżeli nie to proszę o przeniesienie.
Zakreślę o co mi chodzi, od razu zaznaczę, że nie jestem prawnikiem i nie mam zbyt dużego zasobu informacji z tej dziedziny.
Pochodzę z dość małej miejscowości, gdzie każdy wie o każdym aż zbyt dużo.
Kilka miesięcy temu starałem się o kredyt w trzech bankach. Miałem z tym dość duży problem i zgłosił się do mnie mój stary znajomy. Powiedział, że ma rodzinę, a konkretnie siostrę swojej żony w banku, konkretnie w millenium bank, która to rzekomo wcześniej pracowała w polbanku. Powiedział, że może pomóc. W momencie kiedy spytałem ile to będzie kosztowało powiedział, że pewnie uda się bez jakichkolwiek nakładów pieniężnych, ot wystarczy dobre wino. Po 2 miesiącach kredyt w Polbanku został mi przyznany, ale na warunkach, które były totalnie odmienne niż ja chciałem, marża nie ta wymagali jak od nikogo umowy przedwstępnej w formie aktu notarialnego, dodatkowego kredytobiorcy - nie wiem po co (kredytu chcialem 300 tysiecy, a zdolnosci z zona mialem na 600). Nie podpisałem tej umowy.
Po całym tym incydencie, ów "kolega" pojawił się u mnie domagając się 10 tysięcy złotych.
Odmówiłem mu, on po tym zaczął mnie nachodzić (trwa to około 2 miesięcy). Kilka razy nagrałem na dyktafon jak wykrzykuję, że wziął na to żeby ten kredyt załatwić pożyczkę, że muszę zapłacić, za załatwienie tego kredytu, nie ważne, że go nie wziąłem. Podaje nazwiska osób, które brały udział w załatwianiu tego kredytu. W momencie kiedy przestałem na wszystkie te pogróżki reagować, on napisał mi smsa o treści:
"Czekam na swoje 10 tysięcy, które odemnie pożyczyłeś, będe jakby co miał dwóch świadków".
Moja miejscowość jest jak już pisałem dość mała i wiem, że udanie się w takim miejscu na policje było by najgorszą głupotą jaką mógłbym zrobić. Dlatego pytam was moim mądrzy i bogaci w wiedzę forumowicze, co mogę w tej sprawie zrobić?
Pozdrawiam.
nie wiem czy umieściłem temat w dobrym dziale, jeżeli nie to proszę o przeniesienie.
Zakreślę o co mi chodzi, od razu zaznaczę, że nie jestem prawnikiem i nie mam zbyt dużego zasobu informacji z tej dziedziny.
Pochodzę z dość małej miejscowości, gdzie każdy wie o każdym aż zbyt dużo.
Kilka miesięcy temu starałem się o kredyt w trzech bankach. Miałem z tym dość duży problem i zgłosił się do mnie mój stary znajomy. Powiedział, że ma rodzinę, a konkretnie siostrę swojej żony w banku, konkretnie w millenium bank, która to rzekomo wcześniej pracowała w polbanku. Powiedział, że może pomóc. W momencie kiedy spytałem ile to będzie kosztowało powiedział, że pewnie uda się bez jakichkolwiek nakładów pieniężnych, ot wystarczy dobre wino. Po 2 miesiącach kredyt w Polbanku został mi przyznany, ale na warunkach, które były totalnie odmienne niż ja chciałem, marża nie ta wymagali jak od nikogo umowy przedwstępnej w formie aktu notarialnego, dodatkowego kredytobiorcy - nie wiem po co (kredytu chcialem 300 tysiecy, a zdolnosci z zona mialem na 600). Nie podpisałem tej umowy.
Po całym tym incydencie, ów "kolega" pojawił się u mnie domagając się 10 tysięcy złotych.
Odmówiłem mu, on po tym zaczął mnie nachodzić (trwa to około 2 miesięcy). Kilka razy nagrałem na dyktafon jak wykrzykuję, że wziął na to żeby ten kredyt załatwić pożyczkę, że muszę zapłacić, za załatwienie tego kredytu, nie ważne, że go nie wziąłem. Podaje nazwiska osób, które brały udział w załatwianiu tego kredytu. W momencie kiedy przestałem na wszystkie te pogróżki reagować, on napisał mi smsa o treści:
"Czekam na swoje 10 tysięcy, które odemnie pożyczyłeś, będe jakby co miał dwóch świadków".
Moja miejscowość jest jak już pisałem dość mała i wiem, że udanie się w takim miejscu na policje było by najgorszą głupotą jaką mógłbym zrobić. Dlatego pytam was moim mądrzy i bogaci w wiedzę forumowicze, co mogę w tej sprawie zrobić?
Pozdrawiam.