F
frikwin
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2010
- Odpowiedzi
- 4
Witam wszystkich.
Mam problem, a wlasciwie nie ja tylko moj tata. Wypowiedzcie sie prosze, co w tej sytuacji mozna zrobic i co najwazniejsze czy jest sie czego obawiac.
Sytuacja dotyczy trzech osob:
-moj tata jako dostawca materiałow budowlanych
-wykonawca
-inwestor
Wykonawca w partiach pobieral farby elewacyjne na malowanie wielkiej powierzchni budynkow gospodarczych inwestora, pobral okolo 2000 litrow farby, mieszanej w firmie taty (jednorazowo pobieral z reguly po 200l). Nie pobierał tego samodzielnie, tylko poprzez swojego pracownika. Wszystko zapisywane bylo w firmie, dodatkowo zapisywal wszystko pracownik wykonawcy, co jest dolaczone do materiałow dowodowych.
Problem oczywiscie jak to bywa pojawil sie przy rozliczeniu. Ilość pobranych materialow nie nie została zakwestionowana przez wykonawce. Teraz pewnie bardzo istotna rzecz, faktura została wystawiona na inwestora i podpisana przez wykonawce.
Okazało sie, ze kwota faktury jest nie do zaakceptowania przez inwestora, poniewaz wczesniej dowiadywal sie w innym punkcie sprzedazy, jaka bedzie cena farby, a tutaj okazuje sie, ze cena jest dwukrotnie wyzsza. Dodam, ze była to farba z mieszalnika, wiec oczywistym jest, ze pytal o inny kolor, roznice w cenach roznych kolorow moga sie kilkakrotnie roznic (sytuacja jest kuriozalna, ale takim poziomem inteligencji dysponuje inwestor). Co istotne, w poprzednim roku, byl juz pobierany ten sam kolor farby, a z racji duzych ilosci tegoroczna cena była nawet nizsza!
Wykonawca miał umowe z inwestorem tylko na wykonanie prac, nie ma w niej mowy co z materiałami.
Inwestor poczatkowo powiedział, ze w racji tego, ze spodziewal sie ceny nizszej (na podstawie cen z innego punktu sprzedazy i innego koloru) i chciał zaplacil tylko ok polowy kwoty widniejącej na fakturze.
Sprawa trafiła do sadu. Odbyla sie jedna rozprawa, nic nie wnoszaca, na druga rozprawe przyszedl jedynie prawnik wykonawcy i teraz twierdzi w imieniu wykonawcy, ze materiały wcale nie byly podbierane! Jakby nieistotne bylo, ze dwoch pracownikow wykonawcy moze potwierdzic, ze odbierało materiał, potwierdza to wszyscy pracownicy firmy taty, no i czyms inwestor musiał pomalowac ok 10.000m2 powierzchni budynkow.
W związku z tym sprawa została zawieszona, tata skieruje sprawe do prokuratury o wyludzenie. Czy wykonawca tak idiotyczna zmiana zeznan "przybil sobie gwozdz do trumny"?
Dodam, ze tata z nim wspolpracowal wiele lat, firma wykonawcy posiada majatek, niedawno zakupila 2 nowe samochody, wykonawca prowadzi firme ze wspolnikiem.
Jesli nie podalem jakichs istotnych faktow, napiszcie, uzupelnie. Czy jest sie czego obawiac?W jakim kierunku to wszystko moze pojsc? Czy twierdzenie, ze nic nie bylo pobrane wynika z glupoty wykonawcy i jego prawnika czy moga miec jakis cel i moze udac im sie przy takich dowodach oszukac sąd?
Z gory dzieki za odpowiedzi!
Mam problem, a wlasciwie nie ja tylko moj tata. Wypowiedzcie sie prosze, co w tej sytuacji mozna zrobic i co najwazniejsze czy jest sie czego obawiac.
Sytuacja dotyczy trzech osob:
-moj tata jako dostawca materiałow budowlanych
-wykonawca
-inwestor
Wykonawca w partiach pobieral farby elewacyjne na malowanie wielkiej powierzchni budynkow gospodarczych inwestora, pobral okolo 2000 litrow farby, mieszanej w firmie taty (jednorazowo pobieral z reguly po 200l). Nie pobierał tego samodzielnie, tylko poprzez swojego pracownika. Wszystko zapisywane bylo w firmie, dodatkowo zapisywal wszystko pracownik wykonawcy, co jest dolaczone do materiałow dowodowych.
Problem oczywiscie jak to bywa pojawil sie przy rozliczeniu. Ilość pobranych materialow nie nie została zakwestionowana przez wykonawce. Teraz pewnie bardzo istotna rzecz, faktura została wystawiona na inwestora i podpisana przez wykonawce.
Okazało sie, ze kwota faktury jest nie do zaakceptowania przez inwestora, poniewaz wczesniej dowiadywal sie w innym punkcie sprzedazy, jaka bedzie cena farby, a tutaj okazuje sie, ze cena jest dwukrotnie wyzsza. Dodam, ze była to farba z mieszalnika, wiec oczywistym jest, ze pytal o inny kolor, roznice w cenach roznych kolorow moga sie kilkakrotnie roznic (sytuacja jest kuriozalna, ale takim poziomem inteligencji dysponuje inwestor). Co istotne, w poprzednim roku, byl juz pobierany ten sam kolor farby, a z racji duzych ilosci tegoroczna cena była nawet nizsza!
Wykonawca miał umowe z inwestorem tylko na wykonanie prac, nie ma w niej mowy co z materiałami.
Inwestor poczatkowo powiedział, ze w racji tego, ze spodziewal sie ceny nizszej (na podstawie cen z innego punktu sprzedazy i innego koloru) i chciał zaplacil tylko ok polowy kwoty widniejącej na fakturze.
Sprawa trafiła do sadu. Odbyla sie jedna rozprawa, nic nie wnoszaca, na druga rozprawe przyszedl jedynie prawnik wykonawcy i teraz twierdzi w imieniu wykonawcy, ze materiały wcale nie byly podbierane! Jakby nieistotne bylo, ze dwoch pracownikow wykonawcy moze potwierdzic, ze odbierało materiał, potwierdza to wszyscy pracownicy firmy taty, no i czyms inwestor musiał pomalowac ok 10.000m2 powierzchni budynkow.
W związku z tym sprawa została zawieszona, tata skieruje sprawe do prokuratury o wyludzenie. Czy wykonawca tak idiotyczna zmiana zeznan "przybil sobie gwozdz do trumny"?
Dodam, ze tata z nim wspolpracowal wiele lat, firma wykonawcy posiada majatek, niedawno zakupila 2 nowe samochody, wykonawca prowadzi firme ze wspolnikiem.
Jesli nie podalem jakichs istotnych faktow, napiszcie, uzupelnie. Czy jest sie czego obawiac?W jakim kierunku to wszystko moze pojsc? Czy twierdzenie, ze nic nie bylo pobrane wynika z glupoty wykonawcy i jego prawnika czy moga miec jakis cel i moze udac im sie przy takich dowodach oszukac sąd?
Z gory dzieki za odpowiedzi!