A
Agnieszka-aga.kawiko
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2015
- Odpowiedzi
- 1
W ostatnich dniach mam wielkie zamieszanie ze szkołą mojego bratanka. Jako że On mieszka z tata ( moim bratem) to ja staram się pomagać jako kobieta. W marcu była akcja ze dziecko wracalo ze szkoły i chłopacy z klasy wysmarowali go całego Monte. Następnego dnia straszyli substancja żrącą która mieli, no i wysmarowali go ostatecznie ketchupem. Każde zdarzenie zgłaszalam do szkoły. Chciałam zgłosić fakt na policje ale pedagog obiecała ze się sprawa zajmą i prosiła żeby nie zgłaszać ze względu na fakt ze główny napastnik nie mieszka z rodzicami a wychowuje go 24 letnia siostra. Z trójka pozostałego rodzeństwa nie ma problemów tylko z tym który chodzi z moim bratankiem nie może sobie PORADZIĆ. No i ja głupia nie zgłosiłam sprawy na policje. Chłopcy przeprosili, odczekali 2-3 tyg i zaczęli dokuczać bratankowi. My nic i tym nie wiedzieliśmy. Przemek ( bratanek) od 16 kwietnia przestał chodzić do szkoły bo każdego dnia gdy się rano szykował do szkoły- kończyło się tym że lądował w toalecie ( rozwolnienie plus czasami wymioty). Lekarz leczył go na grypę jelitowa. Po tygodniu gdy dolegliwości nie ustąpiły zaczęłam podejrzewać ze to są jakieś lęki, stres. W końcu po 2 tygodniach nieobecności w szkole udało się i bratanek poszedł do szkoły w poniedziałek. W czwartek niestety uciekł z apelu z płaczem bo go dzieci wytykaly palcami, przezywaly, mówiły ze trzeba mu rodzine zastępcza znaleźć. Chłopak nie wytrzymał i uciekł. Zgłosiłam to do szkoły, a ze piątek to był 1 mają to dopiero od poniedziałku zajęli się sprawą. Pedagog od rana wzięła Przemka na rozmowę, potem zaprosiła dzieci które dokuczaly Przemkowi. Przeprosily i na tym się skończyło. Później ja z ojcem dziecka poszłam na rozmowę do pedagog. Ona próbowała nam wmówić ze Przemek przesadza, że ten stan Psychiczny nie wynika z sytuacji z kolegami, że ona sądzi ze jest coś innego. Wszystko żeby odegnac winę od szkoły. W międzyczasie byłam z moim bratem w innej szkole z prośbą o przyjęcie do szkoły. Odmówiono nam. Przed 15 zadzwonił do mnie wychowawca i Powiedział ze rozmawiał z Przemkiem. ze Przemek teraz twierdzi ze dzieci mu nie dokuczaly itp. Myśli mi zabulgotaly i nie Wiedziałam co się Dzieje. Nie Dokoncylam rozmowy z wychowawca bo mi się telefon rozładowal. Chwilę później wchodzi Przemek ze szkoły zapłakany ze Pan teraz próbuje mu wmówić ze to On zaczepia kolegów i ich przezywa ze ma się zastanowić nad własnym postępowaniem, że robi z siebie specjalnie ofiarę..Itp. Przemek ma 11 lat. Był.rozbity wewnętrznie bo nie Wiedział co się dzieje. On zgłasza problem a tu na niego wychowawca naskakuje.Natychmiast pobiegłam z bratem do szkoły do wychowawcy. Strasznie byłam wkurzona. Nagle nie miał czasu na rozmowę.... Wymusilismy to na nim. Powiedzieliśmy co nam na sercu leży... W ostateczności ustaliliśmy ze Przemek postara się Chodzić do szkoły bo jest przecież obowiązek szkolny a do końca roku zbyt długo żeby siedział na wolnym. We wtorek poszedł do szkoły. Na pierwszą lekcje nie poszedł bo go męczylo rozwolnienie. Po szkole znów kibelek. Był umówiony na zajęcia dodatkowe bo od połowy kwietnia zapisałam go na ćwiczenie pamięci gdyż nie potrafił się skupić. Nie Poszedł. Nawet o tym nie wiedziałam. Poszłam go odebrać a Pani ze zdziwieniem ze nie przyszedł. Zapytałam panią jakie ma Przemek duże problemy z koncentracja. Otrzymałam odpowiedz ze istnieją czynniki zewnętrzne które nie pozwalają mu się skupić i Ona sądzi ze to koledzy z klasy są przyczyną. Stanęłam jak wryta! Kobieta która 2 razy go widziała zobaczyła problem a szkoła ciągle odpycha od siebie zarzuty i obwinia Przemka... Od środy zajęłam się ostro sprawą. Umówiłem się do psychiatry, dziecko przestałam Puszczać do szkoły. Poprosiłam od wychowawcy opinie w celu nauczania indywidualnego do końca roku. Kolejnego dnia pojechałam do psychiatry. Dostałam odpowiedz ze Przemek nie może wrócić do szkoły. Ze natychmiastt należy zmienić szkole. Pojechałam do poradni psychologiczno pedagogicznej żeby pomogli w zmianie szkoły. Niestety się tym nie zajmują zatem pojechałam od razu do Kuratorium Oswiaty. Pan obiecal mi ze zadzwoni do Dyrektora szkoły żeby On wstawił się za uczniem w nowej szkole i postarał się żeby miejsce się znalazło. Następnego dnia Kurator oddzwonil powiedział co ustalił z dyrektorem i kazał czekać na telefon od niego w okolicach wtorku gdyż szkoła ma napisać na piśmie co zrobili w sprawie przemoc psychicznej nad uczniem i jakie rozwiązania proponują. Kurator który był Dyrektorem Kuratorium Oswiaty nie kazał Puszczać dziecka do szkoły do końca roku. Ma nadzieję że szkoła znajdzie sposób żeby w razie braku wystarczającej ilości ocen - jakiś dodatkowe zaliczenia. Ja uparcie staram na bieżąco odrabiać lekcje z młodym i uczyć go. Nie wiem czy powinnam bo ma takie dni ze jest wszystko na nie. Aaaa..Jeszcze dostał od psychiatry tablety. Dziś dzwoniłam do Kuratorium w sprawie dalszego postępowania i tego jakie szkoła proponuje rozwiązanie ?! Okazało się że szkoła opisała że wie o sprawie...że działają .. że dzieci przeprosiły Przemka. Że skutkiem depresji u dziecka mogą byc jego przeżycia sprzed 3 lat kiedy to jego rodzice się rozstali i toczyli walkę o niego. W rezultacie mieszka z tatą. No i skupili się na tym, że mi jako cioci udzielają informacji o uczniu a nie powinni, gdyż mają tylko upoważnienie złożone przez rodziców i wymagają upoważnienia ustawowego.
Moje pytanie brzmi: co ja teraz powinnam zrobić? Czy wysyłać dziecko do szkoły mimo jego dolegliwości? CZy szkoła ma prawo domagać się upoważnienia ustawowego (gdzie jest w prawie dokonany taki zapis?)
Mam pustkę w głowie i nie wiem co teraz mam zrobić? Proszę o pomoc.
Moje pytanie brzmi: co ja teraz powinnam zrobić? Czy wysyłać dziecko do szkoły mimo jego dolegliwości? CZy szkoła ma prawo domagać się upoważnienia ustawowego (gdzie jest w prawie dokonany taki zapis?)
Mam pustkę w głowie i nie wiem co teraz mam zrobić? Proszę o pomoc.