D
DC_Ex
Użytkownik
- Dołączył
- 10.2013
- Odpowiedzi
- 32
Dzień dobry.
Mam takie pytanie - w zeszłym roku wziąłem w pewnej sieci telefon na raty. raty powiązane były z kartą kredytową, z której i tak nie miałem zamiaru korzystać. Do dyspozycji miałem konto internetowe w banku X, gdzie na bieżąco mogłem sprawdzać wysokość raty i termin jej spłaty.
Raty spłacane regularnie i przed terminem, zapłacona ostatnia, rzut oka na konto internetowe - żadnych zobowiązań.
I teraz:
listopad 2016 - przychodzi pismo, że jest zadłużenie (52 zł) - udaję się do lokalnej placówki banku X gdzie dowiaduję się, że co prawda raty spłacone, ale jeszcze zobowiązania z racji obsługi karty kredytowej powstały.Na moje pytanie - dlaczego, skoro z nie nie korzystałem i nie aktywowałem - wzruszenie ramionami.
Spoglądam na konto internetowe banku X - w magiczny sposób pojawiły się dodatkowe raty/opłaty za używanie karty (wcześniej w planie spłat ich nie było)
OK - mój błąd.
Poprosiłem o zamknięcie karty (co Pani przy mnie zrobiła) i 27.11.2016 spłaciłem zobowiązania 52 zł.
I niby wszystko OK, ale wczoraj znowu dostałem informację o zadłużeniu (55 zł). Wizyta w banku i informacja, że owszem, karta w banku zamknięta, konto zlikwidowane ale zadłużenie nadal powstawało (??) bo oni obsługują (zamkniętą) kartę jeszcze przez 60 dni (???)
Tylko skąd ja mam o tym wiedzieć? Żadnego telefonu, żadnej informacji via mail (mają mój adres) a na konto internetowe w banku X wejść nie mogę, bo z racji zamknięcia karty jest już nieaktywne.
W ten sposób to oni sobie mogą co kilka miesięcy mówić, że jestem coś im winien.
W lokalnej placówce ludzie wyjątkowo nieogarnięci, powtarzają jak mantrę - zamknięte konto i kartę obsługujemy jeszcze 60 dni.
Co w związku z dzisiejszym pismem o rzekomym zadłużeniu mógłbym zrobić?
Mam takie pytanie - w zeszłym roku wziąłem w pewnej sieci telefon na raty. raty powiązane były z kartą kredytową, z której i tak nie miałem zamiaru korzystać. Do dyspozycji miałem konto internetowe w banku X, gdzie na bieżąco mogłem sprawdzać wysokość raty i termin jej spłaty.
Raty spłacane regularnie i przed terminem, zapłacona ostatnia, rzut oka na konto internetowe - żadnych zobowiązań.
I teraz:
listopad 2016 - przychodzi pismo, że jest zadłużenie (52 zł) - udaję się do lokalnej placówki banku X gdzie dowiaduję się, że co prawda raty spłacone, ale jeszcze zobowiązania z racji obsługi karty kredytowej powstały.Na moje pytanie - dlaczego, skoro z nie nie korzystałem i nie aktywowałem - wzruszenie ramionami.
Spoglądam na konto internetowe banku X - w magiczny sposób pojawiły się dodatkowe raty/opłaty za używanie karty (wcześniej w planie spłat ich nie było)
OK - mój błąd.
Poprosiłem o zamknięcie karty (co Pani przy mnie zrobiła) i 27.11.2016 spłaciłem zobowiązania 52 zł.
I niby wszystko OK, ale wczoraj znowu dostałem informację o zadłużeniu (55 zł). Wizyta w banku i informacja, że owszem, karta w banku zamknięta, konto zlikwidowane ale zadłużenie nadal powstawało (??) bo oni obsługują (zamkniętą) kartę jeszcze przez 60 dni (???)
Tylko skąd ja mam o tym wiedzieć? Żadnego telefonu, żadnej informacji via mail (mają mój adres) a na konto internetowe w banku X wejść nie mogę, bo z racji zamknięcia karty jest już nieaktywne.
W ten sposób to oni sobie mogą co kilka miesięcy mówić, że jestem coś im winien.
W lokalnej placówce ludzie wyjątkowo nieogarnięci, powtarzają jak mantrę - zamknięte konto i kartę obsługujemy jeszcze 60 dni.
Co w związku z dzisiejszym pismem o rzekomym zadłużeniu mógłbym zrobić?