P
pepito28
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2013
- Odpowiedzi
- 3
Mam ciekawą sytuację z ubezpieczycielem GENERALI i jestem ciekawy, czy ktoś może mi w tym pomóc.
Zgłosiłem szkodę zalaniową w mieszkaniu. Generali wysłało rzeczoznawcę – oględziny się odbyły, a ja TRZY razy na infolinii + od rzeczoznawcy dostałem jasną informację: po oględzinach mogę zacząć remont, żeby ograniczyć szkodę.
Zrobiłem dokładnie to, co kazali.
W trakcie prac wykonawca odkrył przyczynę – nieszczelność odpływu liniowego. Po zdjęciu silikonów pod płytkami była dosłownie woda, którą trzeba było natychmiast usuwać, żeby nie pogłębiać szkody.
I teraz najlepsze:
Generali po tygodniu wysyła pismo i twierdzi, że… nie mogą zakończyć sprawy, bo „nie ma ustalonej przyczyny szkody” (rzeczoznawca nie był w stanie jednoznacznie określić) i sugerują, żebym skorzystał z usług firmy poszukującej wycieki
Nawet ta firma, którą sami polecili, po rozmowie telefonicznej stwierdziła, że nie ma sensu przyjeżdżać,– remont zacząłem zgodnie z ich wytycznymi, a budowlaniec zlokalizował przyczynę.
Mam wrażenie, że sprawa jest sztucznie przeciągana, żeby ostatecznie nic nie wypłacić.
Czy ktoś miał podobne doświadczenia z likwidacją szkody? Jak to się u Was skończyło?
Będę wdzięczny za wszelkie sugestie jak do tego podejść.
Zgłosiłem szkodę zalaniową w mieszkaniu. Generali wysłało rzeczoznawcę – oględziny się odbyły, a ja TRZY razy na infolinii + od rzeczoznawcy dostałem jasną informację: po oględzinach mogę zacząć remont, żeby ograniczyć szkodę.
Zrobiłem dokładnie to, co kazali.
W trakcie prac wykonawca odkrył przyczynę – nieszczelność odpływu liniowego. Po zdjęciu silikonów pod płytkami była dosłownie woda, którą trzeba było natychmiast usuwać, żeby nie pogłębiać szkody.
I teraz najlepsze:
Generali po tygodniu wysyła pismo i twierdzi, że… nie mogą zakończyć sprawy, bo „nie ma ustalonej przyczyny szkody” (rzeczoznawca nie był w stanie jednoznacznie określić) i sugerują, żebym skorzystał z usług firmy poszukującej wycieki
Nawet ta firma, którą sami polecili, po rozmowie telefonicznej stwierdziła, że nie ma sensu przyjeżdżać,– remont zacząłem zgodnie z ich wytycznymi, a budowlaniec zlokalizował przyczynę.
Mam wrażenie, że sprawa jest sztucznie przeciągana, żeby ostatecznie nic nie wypłacić.
Czy ktoś miał podobne doświadczenia z likwidacją szkody? Jak to się u Was skończyło?
Będę wdzięczny za wszelkie sugestie jak do tego podejść.