Problem z naciągaczem na "wizytówki internetowe"

  • Autor wątku Autor wątku Dea12
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

Dea12

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2007
Odpowiedzi
3
Szefowa mojej firmy w 2007 roku zgodziła się na utworzenie dla przedsiębiorstwa tzw. wizytówki internetowej. Podczas rozmowy telefonicznej została przekonana, że ta wizytówka to niezbędny element działalności firmy, a korzyści będą nieocenione, miliony nowych klientów, pozycjonowanie strony etc. Szefowa nie zna się kompletnie na sprawach internetowych, uwierzyła konsultantowi i zapłaciła pierwszą i kolejne faktury. Oczywiście wizytówka internetowa jest umieszczona na stronie na którą zaglądają chyba tylko pracownicy owej firmy, nie ma mowy o pozycjonowaniu etc. Co roku szefowa wierząc w zapewnienia konsultanta płaciła 400 zł. Strona w tym czasie miała 400 wyświetleń przez 4 lata... W międzyczasie w związku ze zmianami kadrowymi etc. szefowa straciła prawo do samodzielnego podpisywania takich umów. Nie przeszkadzało to państwu od "wizytówki internetowej" wysyłać kolejnych faktur. Z przyczyn mi nieznanych umowa nigdy nie została wypowiedziana pisemnie, szefowa próbowała wycofać się "telefonicznie", ale zawsze robiła to w "niewłaściwym" momencie, za późno przed automatycznym przedłużeniem umowy etc.
W tym roku przyszła kolejna faktura na 430 zł. Próba wypowiedzenia skończyła się tym, co zwykle za późno bo automatyczne przedłużenie umowy nastąpiło 27.10.2014. bez żadnego kontaktu z firmą etc. Czy jest jakiś sposób uwolnienia się od tego typu naciągaczy, czy lepiej pisemnie wypowiedzieć umowę i grzecznie zapłacić kolejną fakturę?
 
Powrót
Góra