M
michalielwirka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2026
- Odpowiedzi
- 3
Witam serdecznie. Zwracam się do Państwa z prośba o pomoc.
Dnia 11.01.2026 kupiliśmy wraz z żoną samochód z komisu - Fiat Stilo 2005.
Wg zapewnień sprzedawcy auto jest w 100% sprawne i nadaje się do jazdy. Jedynie pokazywała się kontrolka "check engine" co było spowodowane sondą lambda i emisją spalin. Już po kilku dniach użytkowania zauważyliśmy znaczne braki w poziomie oleju oraz "uciekający" płyn chłodniczy. Tydzień po zakupie auta i zrobieniu nim trasy 60km samochód zaczął wariować. Zaczęło nim trząść, wyły kontrolki błędów itp. Wielokrotnie kontaktowaliśmy się z komisem ale byliśmy "zbywani" wytłumaczeniami, że szefa nie ma, że szef decyduje itp. Po kilkunastu próbach dostaliśmy informację aby podpiąć samochód pod komputer i zdiagnozować usterki. Tak więc tez zrobiliśmy. Diagnoza wykazała :
1. Uszkodzenie Sondy Lambda przód
2. Uszkodzenia sondy lamba tył
3. Uszkodzenie przepustnicy
4. Cylinder 2, przerwy w zapłonie
5. Wielokrotne wypadanie zapłonów
6. Problemy z cewką zapłonową, świecami
Poinformowaliśmy o tym fakcie komis jednak nie chcieli nam wierzyć, dlatego samochód został odprowadzony do komisu oraz w obecności ich pracownika ponownie został podłączony pod komputer i diagnozowany. Pojawiły się te same błędy. Auto zostało przyjęte na reklamację 25.01.2026 roku. Dni mijały a ze strony komisu nie dostaliśmy żadnej informacji. Po upływie 14 dni reklamacji tj. 08.02.2026 roku udaliśmy się do komisu by dowiedzieć się co z naszą reklamacją, to "na dzień dobry" zostaliśmy poinformowani, że właściciel komisu jest chory i rozmawiał z nami "przez schody" gdyż siedział na piętrze. Oczywiście z góry właściciel twierdził, że owe usterki to nasza wina, w momencie gdy poinformowaliśmy go, że chcemy skorzystać z prawa rękojmi to stwierdził, ze nie mamy do tego prawa i jednocześnie zaczął na nas krzyczeć, że on jest chory i on sobie nie życzy takich rozmów. Koniec końców właściciel komisu "ochłonął" i poprosił nas o dodatkowe 2 dni - wtedy on wstawi auto do mechanika i da nam znać co się dowiedział i wtedy on pokryje koszty naprawy. Oczywiście 10.02.2026 roku nie otrzymaliśmy żadnej informacji jak wygląda sytuacja z samochodem. 13.02.2026 roku zadzwonił do nas właściciel komisu i poinformował nas, że mechanik uznał uszkodzenia cylindra w silniku - zbyt małe ciśnienie - oraz, że silnik by mógł być sprawny wymaga kosztownego remontu. Sam właściciel stwierdził, że ze względu na wartość auta (wg ogłoszenia było ono wystawione za 3500zł) taka kosztowna naprawa nie ma sensu i lepiej jest auto oddać na złom. W związku z czym zaproponowano nam możliwość wybrania innego auta z dostępnych w cenie tego zepsutego. My jednak nie jesteśmy zainteresowaniu innym autem tylko chcielibyśmy odzyskać nasze pieniądze. Od tamtej pory właściciel komisu usilnie twierdzi, że możemy tylko i wyłącznie wymienić auto na inne albo sami na własną rękę oddać na złom ten uszkodzony.
Chciałem z tego miejsca poprosić Państwa o poradę co możemy w tej sytuacji zrobić i jak się zabrać do tematu ?
Auto było wystawione za 3500zl, udało się wynegocjować z ceny 3350zł i tyle zapłaciliśmy gotówką. W umowie kupna/sprzedaży pracownik komisu wpisał wartość 1500zł.
Pragnę jeszcze dodać że w internecie znaleźliśmy kilka negatywnych opinii o tym komisie, że ludzie również mają z nimi problemy
Dnia 11.01.2026 kupiliśmy wraz z żoną samochód z komisu - Fiat Stilo 2005.
Wg zapewnień sprzedawcy auto jest w 100% sprawne i nadaje się do jazdy. Jedynie pokazywała się kontrolka "check engine" co było spowodowane sondą lambda i emisją spalin. Już po kilku dniach użytkowania zauważyliśmy znaczne braki w poziomie oleju oraz "uciekający" płyn chłodniczy. Tydzień po zakupie auta i zrobieniu nim trasy 60km samochód zaczął wariować. Zaczęło nim trząść, wyły kontrolki błędów itp. Wielokrotnie kontaktowaliśmy się z komisem ale byliśmy "zbywani" wytłumaczeniami, że szefa nie ma, że szef decyduje itp. Po kilkunastu próbach dostaliśmy informację aby podpiąć samochód pod komputer i zdiagnozować usterki. Tak więc tez zrobiliśmy. Diagnoza wykazała :
1. Uszkodzenie Sondy Lambda przód
2. Uszkodzenia sondy lamba tył
3. Uszkodzenie przepustnicy
4. Cylinder 2, przerwy w zapłonie
5. Wielokrotne wypadanie zapłonów
6. Problemy z cewką zapłonową, świecami
Poinformowaliśmy o tym fakcie komis jednak nie chcieli nam wierzyć, dlatego samochód został odprowadzony do komisu oraz w obecności ich pracownika ponownie został podłączony pod komputer i diagnozowany. Pojawiły się te same błędy. Auto zostało przyjęte na reklamację 25.01.2026 roku. Dni mijały a ze strony komisu nie dostaliśmy żadnej informacji. Po upływie 14 dni reklamacji tj. 08.02.2026 roku udaliśmy się do komisu by dowiedzieć się co z naszą reklamacją, to "na dzień dobry" zostaliśmy poinformowani, że właściciel komisu jest chory i rozmawiał z nami "przez schody" gdyż siedział na piętrze. Oczywiście z góry właściciel twierdził, że owe usterki to nasza wina, w momencie gdy poinformowaliśmy go, że chcemy skorzystać z prawa rękojmi to stwierdził, ze nie mamy do tego prawa i jednocześnie zaczął na nas krzyczeć, że on jest chory i on sobie nie życzy takich rozmów. Koniec końców właściciel komisu "ochłonął" i poprosił nas o dodatkowe 2 dni - wtedy on wstawi auto do mechanika i da nam znać co się dowiedział i wtedy on pokryje koszty naprawy. Oczywiście 10.02.2026 roku nie otrzymaliśmy żadnej informacji jak wygląda sytuacja z samochodem. 13.02.2026 roku zadzwonił do nas właściciel komisu i poinformował nas, że mechanik uznał uszkodzenia cylindra w silniku - zbyt małe ciśnienie - oraz, że silnik by mógł być sprawny wymaga kosztownego remontu. Sam właściciel stwierdził, że ze względu na wartość auta (wg ogłoszenia było ono wystawione za 3500zł) taka kosztowna naprawa nie ma sensu i lepiej jest auto oddać na złom. W związku z czym zaproponowano nam możliwość wybrania innego auta z dostępnych w cenie tego zepsutego. My jednak nie jesteśmy zainteresowaniu innym autem tylko chcielibyśmy odzyskać nasze pieniądze. Od tamtej pory właściciel komisu usilnie twierdzi, że możemy tylko i wyłącznie wymienić auto na inne albo sami na własną rękę oddać na złom ten uszkodzony.
Chciałem z tego miejsca poprosić Państwa o poradę co możemy w tej sytuacji zrobić i jak się zabrać do tematu ?
Auto było wystawione za 3500zl, udało się wynegocjować z ceny 3350zł i tyle zapłaciliśmy gotówką. W umowie kupna/sprzedaży pracownik komisu wpisał wartość 1500zł.
Pragnę jeszcze dodać że w internecie znaleźliśmy kilka negatywnych opinii o tym komisie, że ludzie również mają z nimi problemy
Ostatnia edycja: