L
Lorents
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2012
- Odpowiedzi
- 12
Oddałem 18.04.2017 auto do mechanika który miał na celu diagnoze usterki jaką było włączanie się trybu awaryjnego. Deklarowany termin wykonania usługi to 2 dni. Po zdiagnozowaniu auto padła decyzja o wymianie dwóch "lejących" wtrysków i wycenie całości na 350 zł (cena regenracji wtrysku) x2 + 200 zł za robocizne. Po tygodniu otrzymałem telefon że warto byłoby wymienić jeszcze jeden wtrysk za 350 zł na co się zgodziłem. W następnym tygodniu dostałem następny telefon że to jednak nie to i trzeba zregenerować pompę. Zgodziłem się na naprawę w cenie 200zł częsci + 200 zł robota. Mechanik rzekomo czekał 2 tygodnie na dostarczenie częsci w hurtowni która jest w tym samym mieści . Po kilku rozmowach telefonicznych doszlo do tego że przez "przypadek" silnik sam sie uszkodzil i musi go naprawic na wlasny koszt. Nastepnie okazało się że mojej pompy mechanik nie naprawił tylko wstawił inna (nie wiem w jakim stanie) bez konsulatacji ze mna. Przy kolejnej mojej wizycie z auta lał się olej spod silnik. Po kilku dniach dostałem telefon iż w aucie "sam !" zepsuł się 4 wtrysk i jego też trzeba zregenerować. Na piątek w ubiegłym tygodniu byliśmy umówieni na odbiór auta i po moim przybyciu i czekaniu 5h na miejscu o 16-21 mechanik stwierdził " elektronika w pompie sama sie zepsuła" . Na dzień dziejszy mija 42 dni od oddania auta do naprawy, koszt z pierwszych 900 zł wzrosł do 2500 zł ! . Przy czym ja wiedziałem o 1250 zł. Jestem przez mechanika ciagle zbywany terminami na jutro. Co można zrobić w takiej sytuacji? Pozdrawiam