Problem z pracowadca !

  • Autor wątku Autor wątku skull
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

skull

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2007
Odpowiedzi
1
Witam !

Otoz mam problem z pracodawca :

Pracuje od miesiaca w firmie remontowo budowalnej i aktualnie remontujemy mieszkanie wlasnosciowe i od 4 tygodni pomimo wczesniejszych zapewnien nie otrzymujemy plenych wyplat tygodniowych a najgorsze jest to ze po pierwsze nie spisalismy umowy gdyz tak nam bylo lepiej na reke ale pracodawca zaczyna to wykorzystywac i przykladowo pod koniec tygodnia tlumaczy sie ze nie otrzymal jeszcze pieniedzy od zleceniodawcy ze nie moze wyplacic lub wymysla ze praca wykonana jest nieadekwatna do stawki ktora on proponuje i nie chce wyplacic pieniedzy !

Mam pytanie jak mozna rozwiazac ta sprawe albo chociaz dac mu jakos popalic bo za 4 tygodnie pracy otrzymalem 600 pln. gdzie wedlug zapewnien powinienem otrzymac okolo 1400/1600 pln. a na dodatek teraz kombinuje jak tu sie mnie pozbyc . Tak wiec gdzie powinienem sie zglosic aby rozwiazac ta sprawe bo juz nawet nie chodzi o pieniadze ale aby on dostal za swoje.
 
[cytat="skull"]nie spisalismy umowy gdyz tak nam bylo lepiej na reke [/cytat]

Jeśli tak Wam było lepiej, to sami sobie jesteście winni.
Zaakceptowaliście "pracę na czarno" - złamaliście prawo.
Nie oczekujcie więc od nas pomocy.
Nie pomagamy tym co łamią prawo.
 
jesli chodzi o to zeby "pracodawca" dostal za swoje w przedstawionych okolicznosciach to chyba nie jest dobre miejsce na porade :)
mozna wniesc pozew o ustalenie istnienia stosunku pracy
 
Jaki pozew o ustalenie stosunku pracy, jeśli ustnie uzgodnili że nie będzie żadnych umów "gdyż tak było lepiej". Biorą udział w oszukiwaniu Skarbu Państwa, czyli nas wszystkich.
 
[cytat:29s19w3r]
Jeśli tak Wam było lepiej, to sami sobie jesteście winni.
Zaakceptowaliście "pracę na czarno" - złamaliście prawo.
Nie oczekujcie więc od nas pomocy.
Nie pomagamy tym co łamią prawo
[/cytat:29s19w3r]
Rozumiem , że takie podejście do osoby pracującej wynika z litery prawa, ale niestety prawo-prawem a życie-życiem. Jest Pan Panie Januszu w troche innej sytuacji niż osoby pracujące "na czarno" i łatwo wtedy wyrażać takie opinie. Niestety w zdecydowanej większości jest to być albo nie być dla tej osoby. W moim otoczeniu mam znajomą. która podjęła pracę w zakładzie krawieckim trzy miesiące temu z zapewnieniem przez pracodawcę o legalnym zatrudnieniu i co miesiąc na pytanie o umowę otrzymuje zapewnienie , że umowa będzie a takiej nie ma. Mieszkam w małej miejscowości i nie ma tu innego zakładu. Co w takiej sytuacji ma zrobić moja znajoma? Nie chciałaby pracować na czarno ale innej pracy nie ma.... i co dalej? Co będzie jak szefowa nie zapłaci jej za przepracowany okres ? Taka osoba jest przestępcą i nie ma żadnych praw? Jest w prawie pojęcie obrony koniecznej i czy taka sytuacja nie jest bliska temu? Albo praca na czarno ( nie z własnej woli) albo ... no właśnie albo co ???? Proszę spytać jej dzieci co wybiorą?
 
Panie Przemo2, czy Pan jest tak naiwny myśląc, że na bodaj największym OGÓLNOPOLSKIM forum prawnym ktokolwiek z Moderatorów/Administratorów będzie radził aby pracować "na czarno" / tolerował to i akceptował?
 
Oczywiście, że nie. Chodzi mi tylko o to aby nie nazywać ich przestępcami bez prawa do obrony.
 
Nikt przestępcą nikogo nie nazwał. Istotne jest zaś to, że nie można omijać prawa kiedy ono niewygodne, a szukać jego pomocy, gdy może się to przydać. Umawiając się "na boku" poza prawem zawsze trzeba mieć świadomość zalet i wad takiego stanu rzeczy.


PS. Temat raczej kwalifikuje się do zamknięcia, no ale może ktoś odpowie :)
 
Witam. W tym konkretnym przypadku, o którym wspomniałem nie ma mowy o umowie na boku lecz ewidentnie pracodawca zwodzi dziewczynę z zatrudnieniem. Jeżeli teraz ona zrezygnuje z pracy nie dając się dłużej zwodzić może nie otrzymać od "szefowej" pieniązków za świadczoną pracę. I co dalej ????? Nie ma żadnych praw? Ja wiem , że najłatwiej jest powiedzieć, że nie trzeba było podejmować pracy bez umowy ale czy każdy przeglądający to forum podejmował pracę z papierkiem w ręku? Myślę , że niejeden z Was (nas) umawiał się ustnie a formalnosci były załatwiane po kilku lub kilkunastu dniach.
 
[cytat="skull"](...)nie spisalismy umowy gdyz tak nam bylo lepiej na reke(...)[/cytat]
Wychodzimy od tego postu.
[cytat="przemo2"](...)W moim otoczeniu mam znajomą. która podjęła pracę w zakładzie krawieckim trzy miesiące temu z zapewnieniem przez pracodawcę o legalnym zatrudnieniu i co miesiąc na pytanie o umowę otrzymuje zapewnienie , że umowa będzie a takiej nie ma. Mieszkam w małej miejscowości i nie ma tu innego zakładu. Co w takiej sytuacji ma zrobić moja znajoma? Nie chciałaby pracować na czarno ale innej pracy nie ma.... i co dalej? Co będzie jak szefowa nie zapłaci jej za przepracowany okres ? Taka osoba jest przestępcą i nie ma żadnych praw? Jest w prawie pojęcie obrony koniecznej i czy taka sytuacja nie jest bliska temu? Albo praca na czarno ( nie z własnej woli) albo ... no właśnie albo co ???? Proszę spytać jej dzieci co wybiorą?[/cytat]
Obowiązek zawarcia umowy na piśmie bardziej obciążą pracodawcę. Pana znajoma może mieć jedynie problem z udowodnieniem istnienia stosunku pracy oraz warunków na jakich on powstał. Mimo wszystko powinna potwierdzić na piśmie istotne warunki umowy o pracę, a w razie braku takiego potwierdzenia powiadomić odpowiednie służby: PIP, ZUS, US. Sama też powinna uznać się za osobę pracującą i nie powinna korzystać z tych form wsparcia jakie przeznaczone są np. dla osób bezrobotnych.
Nie jest to sytuacja analogiczna do obrony koniecznej. Idąc tym tokiem można by usprawiedliwić np. kradzież w sklepie spożywczym w celu ochrony życia dzieci.
 
Dzięki za odpowiedź. Do zabrania głosu w tej sprawie zainspirowała mnie kategoryczna odpowiedź Pana Janusza, który osoby pracujące na czarno umieścił w jednym worku bez prawa do obrony; a sądzę, że zdecydowana większość podejmuje taki krok w ostateczności i nie z własnej woli.
 
Panie Przemo2 - ja odpisywałem autorowi tematu (który więcej się nie odezwał). Napisał wyraźnie że: "nie spisalismy umowy gdyz tak nam bylo lepiej na reke". Czyli świadomie akceptowali łamanie prawa i oszustwo.
My nie pomagamy w łamaniu prawa i łamiącym prawo nie udzielamy rad.

Radzę Panu ostrożniej stawiać mi jakieś niedorzeczne zarzuty, typu: "odpowiedź Pana Janusza, który osoby pracujące na czarno umieścił w jednym worku bez prawa do obrony".
Pisze Pan brednie twierdząc że ja, czy ktokolwiek inny, nazwał takich ludzi przestępcami i odmawia im prawa do obrony.
 
[cytat="przemo2"]sądzę, że zdecydowana większość podejmuje taki krok w ostateczności i nie z własnej woli.[/cytat]... a ja niestety sądzę, że zwykle jest to układ obu umawiających się stron i wynik prostej kalkulacji "po co płacić składki i podatki - niech inni płacą za mnie, a ja do ręki dostanę więcej". Zjawisko to jest bardzo naganne.
 
Panie Januszu. Bardzo przepraszam jeśli Pana uraziłem, ponieważ absolutnie nie miałem takiego zamiaru. Chodziło mi tylko o to, że prawo nie ma "ludzkiej twarzy". Nie jestem prawnikiem i być może źle zinterpretowałem Pańskie słowa ale wydaje mi się, że osoba łamiąca prawo to po prostu przestępca. Nie bandyta czy kryminalista ale przestepca tak. Wróćmy może zatem do poczatku. Osoba, o której pisałem w swoim pierwszym poscie to moja siostra. Po trzech miesiącach pracy bez obiecanej umowy dość powaznie rozchorowała się jej córka i od miesiąca przebywa z nią w domu i nie pracuje. Za ostatni miesiąc pracy nie otrzymała wynagrodzenia i na telefony do " szefowej" o wypłatę otrzymuje odpowiedź, że nie ma pieniedzy i może będą później. Chcąc jej pomóc zdecydowałem się poruszyć tą sprawę na forum ale przed napisaniem postu przeszukałem archiwum czy podobny temat nie był już poruszany. No i trafiłem na post "problem z pracodawcą". Pokazując siostrze Pana odpowiedź ta popłakała się z bezsilności. Wiem ,że jej sytuacja a sytuacja opisana przez autora tego postu jest troche inna ale nie czarujmy się, pomimo iż chciałaby pracować uczciwie nie zrezygnowała z pracy po pierwszym miesiącu a pracując dalej "na czarno" w świetle prawa istnieje domniemanie, że akceptuje taki stan rzeczy. Tak więc pomomo iż nie miała takiej ochoty [cytat:16m9gpll]
Zaakceptowaliście "pracę na czarno" - złamaliście prawo.
Nie oczekujcie więc od nas pomocy.
Nie pomagamy tym co łamią prawo.
[/cytat:16m9gpll] to kwalifikuje się pod takie stwierdzenie, dlatego też nie zakładałem nowego postu tylko napisałem parę słów w obronie osób wykorzystanych przez pracodawcę. Przeciez w sytuacji jaka opisałem moja siostra nie ma żadnych praw i szans aby ciężko zapracowane pieniadze odzyskać. Przepraszam raz jeszcze i pozdrawiam.
 
Szanowny Panie, czy Pan nie zauważył, że ja odpowiadam userowi co założył ten temat. Na Pańskie problemy nie odpowiadam, bo "wciął" się Pan w cudzy temat i robi bałagan.
Co do "łamania prawa" - przechodząc na "czerwonym świetle" łamie się prawo, ale czy jest się od razu przestępcą? Trzeba uważać na swoje słowa.
Przestępca, to sprawca czynu uznanego przez prawo za przestępstwo, podlegający odpowiedzialności karnej przed sądem.
 
Panie Januszu. Jestem aktywnym użytkownikiem forum motoryzacyjnego i tam obowiązuje zasada, że zanim zada się jakieś pytanie należy najpierw przeszukać archiwum. Jeżeli ktoś tego nie zrobi a tworzy nowy post natychmiast jest przez moderatora odsyłany do wyszukiwarki, a w przypadku podobnych problemów rozwija dalej założony już post. Dlatego nie zakładałem nowego tylko wciąłem się w podobny. Jeżeli narobiłem bałaganu to przepraszam. :beer:
 
Powrót
Góra