S
Snaz
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2013
- Odpowiedzi
- 9
Hej. Mam maly problem taki jak opisalem w temacie. Zaliczylem przedmiot u prowadzacego, o czym informuje mnie aktualnie 'wirtualny' indeks, oraz sam profesor mi to powiedzial. Sek w tym, ze nie moge sie z nim dogadac, zeby zalatwic sprawe do konca[czy musze napisac jeszcze jakies kolokwium, czy od razu wpis - ogolem nie moge miec wgladu w swoja prace od ponad tygodnia od ogloszenia wynikow].
Umowilem sie z nim na jeden termin, kazal mi przyjsc za 4 godziny, po czym mnie zbyl i umowil na inny termin. Przyszedlem, czekalem 1,5h znow mnie zbyl i na inny termin. Przyszedlem, powiedzial bym przyszedl za 6-8~godzin, po czym znow mnie zbyl. Mam juz dosc takiego traktowania.
Moje pytanie brzmi, lepiej dalej jest uganiac sie za nim, dostac kiedys w koncu wpis i dopiero potem zlozyc ewentualna skarge, czy warto walczyc od razu i leciec np. do prodziekana do spraw studenta? Nie boje sie mozliwych przyszlych represji z jego strony[nie bede mial z nim zajec], ale zdarzalo mu sie nieraz 'zgubic' egzamin czy kolokwium studenta, ponadto ma dowolna mozliwosc edycji oceny w internetowym indeksie, stad nie chce sobie strzelic w stope.
Nie dalem w kazdym razie mu zadnego prektestu do takiego zachowania, raczej 'bije mu na leb'.
Sprawa z tym wgladem we wlasna prace jest uregulowana regulaminem studiow, natomiast nie wiem jak najrozsadniej postapic z tym problemem.
Co do uczelni, jest to Politechnika Slaska w Gliwicach.
Umowilem sie z nim na jeden termin, kazal mi przyjsc za 4 godziny, po czym mnie zbyl i umowil na inny termin. Przyszedlem, czekalem 1,5h znow mnie zbyl i na inny termin. Przyszedlem, powiedzial bym przyszedl za 6-8~godzin, po czym znow mnie zbyl. Mam juz dosc takiego traktowania.
Moje pytanie brzmi, lepiej dalej jest uganiac sie za nim, dostac kiedys w koncu wpis i dopiero potem zlozyc ewentualna skarge, czy warto walczyc od razu i leciec np. do prodziekana do spraw studenta? Nie boje sie mozliwych przyszlych represji z jego strony[nie bede mial z nim zajec], ale zdarzalo mu sie nieraz 'zgubic' egzamin czy kolokwium studenta, ponadto ma dowolna mozliwosc edycji oceny w internetowym indeksie, stad nie chce sobie strzelic w stope.
Nie dalem w kazdym razie mu zadnego prektestu do takiego zachowania, raczej 'bije mu na leb'.
Sprawa z tym wgladem we wlasna prace jest uregulowana regulaminem studiow, natomiast nie wiem jak najrozsadniej postapic z tym problemem.
Co do uczelni, jest to Politechnika Slaska w Gliwicach.