Problem z rękojmią używanego telefonu

  • Autor wątku Autor wątku Heharen
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
H

Heharen

Nowy użytkownik
Dołączył
06.2017
Odpowiedzi
2
Dzień dobry,

Mam do czynienia obecnie z następującym problemem - dwa tygodnie temu zakupiłem (nie licytowałem) używany telefon (z ważną gwarancją producenta) na jednym z portali aukcyjnych od osoby prywatnej. Telefon był sprzedawany jako sprawny, w zestawie z ładowarką. Po odebraniu paczki, po dogłębnym przeglądzie okazało się, że brakuje ładowarki sieciowej. Po następnym dniu wyszły na jaw wady samego telefonu - przegrzewanie się, gubienie zasięgu oraz głucha słuchawka podczas rozmów. Po zasięgnięciu opinii osoby obeznanej stwierdzone zostało uszkodzenie płyty głównej telefonu. Swoje spostrzeżenia zgłosiłem sprzedawcy, jednak ten twierdzi, że telefon w chwili wysyłki był w pełni sprawny i zwrotu nie przyjmuje, może natomiast tylko zwrócić koszt zakupu nowej ładowarki.

Co mogę zrobić w tej sytuacji? Czy paragraf Kodeksu Cywilnego, mówiący o odpowiedzialności sprzedawcy względem towaru do momentu otrzymania do rąk nabywcy jest ważny w przypadku kupna towaru od osoby fizycznej? Czy w tym przypadku mogę domagać się uznania rękojmi?
 
Temat wałkowany na forum ponad sto razy.

Odebraleś przesylke bez zastrzezen? Masz problem. Dlaczego? Wyjasnienia znajdziesz we wczesniejszych postach.

Chcesz reklamowac z tytulu rękojmi? Śmiało.

Heharen napisał:
Czy w tym przypadku mogę domagać się uznania rękojmi?

Sprzedajacy moze reklamację uznac badz odrzucic.

Poczytaj o rekojmi pomiedzy osobami fizycznymi.
 
I tu właśnie dzieją się czary. Przesyłka była nierejestrowana, ot zwykła paczka priorytetowa - listonosz przynosi ją pod moją nieobecność. Fizycznie wszystko jest z nią ok, więc nie mam podstaw do podejrzeń, że została w żaden sposób widocznie uszkodzona. Środek też był bez zarzutu.

Wychodzi na jaw wada ukryta, jakoś po 24h - wada której raczej nie wykryłbym od razu, nawet, gdybym sprawdził zawartość w obecności listonosza. Telefon dopiero w czasie normalnego użytkowania zaczyna świrować - jak miałbym o tym wiedzieć w chwili otwarcia paczki? Wywróżyć to sobie? W tej sytuacji nie podejrzewałem nawet, że jest to wada telefonu samego w sobie, a raczej oprogramowania, którą na pierwszy rzut oka da się rozwiązać resetowaniem lub wgraniem nowego systemu. Dopiero tydzień od otrzymania paczki upewniłem się, że jest to wada sprzętowa, a nie programowa. Rozumiem, że po tym tygodniu miałem gonić listonosza i żądać protokołu szkody?

Piszesz, że sprzedawca może uznać, lub nie uznać. Już teraz w korespondencji osoba ta podkreśla, że o żadnym zwrocie nie ma mowy rękojmi nie uzna. Nie ryzykuję więc wysyłki w ciemno - zapewne straciłbym i telefon i pieniądze.

Miałem dziś okazję skorzystać z bezpłatnej porady prawnej - prawnik stwierdził, że mogę co najwyżej wysłać owej osobie wezwanie do zapłaty (zwrotu kosztów). Może ruszy go sumienie/honor/godność i pieniądze zwróci. Do niczego zmusić go nie mogę, może to zrobić tylko sąd. Odradził zdecydowanie wysłanie zwrotu - ponieważ może to sytuację tylko skomplikować. Polecił jednak, żeby skorzystać z gwarancji i telefon oddać do serwisu. Jeżeli go naprawią, będę miał kwit mówiący o jego wcześniejszym uszkodzeniu, który powinien pomóc mi starać się o zwrot części kosztów towaru. Tak też postanowiłem zrobić - telefon w poniedziałek trafi do naprawy. Tylko, że w serwisie nikt nie jest w stanie ocenić, czy telefon został uszkodzony dzień przed dostarczeniem do naprawy, czy rok.

Dowiedziałem się, że w tej sytuacji to ja muszę udowodnić, że usterka telefonu miała miejsce przed otrzymaniem go przeze mnie. Nie obowiązuje tu prawo domniemania obecności wady już przed wysyłką, jak to jest w przypadku sprzedaży konsumentowi. Polskie prawo stawia mnie więc w tej sytuacji jako złoczyńcę, który z pewnością sam telefon uszkodził, więc ma udowodnić, że ta wada już była. Jak mam to udowodnić? Uszkodzenie sprzętu elektronicznego to nie coś, co widać na zdjęciach. Sprzedający może wmawiać mi, że sprzęt był sprawny - i nawet w sądzie nie jestem mu w stanie udowodnić, że wadę zataił. Bo jak? Przesłuchać sąsiadów, czy czasem nie skarżył się im na wadliwie działający telefon? To jest tylko słowo przeciw słowu. Gdzie ochrona kupującego? Sprzedający (pod postacią osoby fizycznej) może wysłać trefny towar i za to nie odpowiada? Absurd, kolejny absurd.

Suma summarum zostaję puki co z poniesionymi kosztami i uszkodzonym telefonem. Sprzedający nie ma obowiązku przyjąć wadliwego towaru, poczta nie ma obowiązku uznać, że jest (potencjalnym) sprawcą powstania wady ukrytej. Serwis nie ma obowiązku szkody naprawić jeśli stwierdzi, że wada powstała na skutek uszkodzeń mechanicznych.
 
Powrót
Góra