Problem z sąsiadami co dalej ?

  • Autor wątku Autor wątku barbarawu
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

barbarawu

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2014
Odpowiedzi
1
Od listopada ubiegłego roku wynajmuję mieszkanie wraz z narzeczonym i 14 miesięcznym dzieckiem.
Od samego początku wszystko przeszkadza małżeństwu które mieszkają pod nami.
Na skarbi przychodzili na zmianę raz on raz jego żona a to że dziecko hałasuje a to że głośno się chodzi po mieszkaniu itp.
Facet potrafił przyjść o godzinie 18 żeby być trochę ciszej (dziecko się bawiło) bo mu tynk leci na głowę ale przecież za dziecko nic nie mogę
nie zabiorę mu zabawek , samochodzików itd.Po 22 była już policja bo dostali zgłoszenie że w mieszkaniu jest hałas , impreza i libacja alkoholowa.
Za każdym razem gdy były interwencje policji to zapraszałam Panów do środku i stwierdzali że się nic nie dzieje.
Policja była u nas jakieś 6 razy i nigdy nic nie odnotowali.Tak było na zmianę raz przychodził on raz ona a jak nie oni to policja.
Tu się dzieją takie rzeczy że pewnie nie jedna osoba by nie uwierzyła np ? np przyjechała moja mama na noc bo na drugi dzień miała przypilnować nasze dziecko
i o godzinie 22 :30 przyjechała policja i oczywiście powód ten sam ale tak naprawdę nic się nie działo tylko że moja mama oglądała w małym pokoju komedię
i od czasu do czasu ślę zaśmiała i oni o to wezwali policję.Innym razem na 2 dni do nas przyjechała mama mojego narzeczonego (bardzo rzadko zapraszamy kogoś nawet w dzień)
i na drugi dzień o 9 rano przyszedł Pan dzielnicowy kto przebywa w mieszkaniu ? a chodzi o to że sąsiad co mieszkają pod nami przeszkadza hałas i
w mieszkaniu przebywa więcej niż 3 osoby.Teściowa była w szoku co tu się wyprawia.
Oczywiście w ten sam dzień perfidnie o 22:01 przyleciał do góry wraz ze swoją żoną i robili awanturę że u nas hałasy że nie wiadomo co się dzieje itp
Tak się darli że wszyscy sąsiedzi to słyszeli i do mojej teściowej że "Pani nie ma prawa tu przebywać nawet w gościach bez zameldowania"
To jest paranoja jakaś.Już miesiąc po tym jak się wprowadziliśmy przyszło pismo do właścicielki mieszkania że sprawa trafi do sądu i nastąpi eksmisja
jeśli hałasy w domu nie ustaną.Właścicielka mieszkania wie że nic złego nie robimy i ja jak i narzeczony jesteśmy całkowitymi abstynentami.
Ostatnimi czasy miarka się przebrała jak dziecko się bawiło o 20:00 wieczorem zabawkami na podłodze i przyszedł on (pod wpływem alkoholu)
Narzeczony otworzył i mówi o co chodzi ? a on że zachowujemy się jak bydło itd narzeczony na to że dziecko tylko się bawi i nic więcej
a on na to że dziecko o tej godzinie powinno już spać spać.W tym momencie wyszłam ja i powiedziałam mu że dziecko to nie robot co będzie
chodziło spać zawszę o tej same godzinie i narzeczony z uśmiech na twarzy powiedział mu tylko "Dobranoc" i zamknął mu drzwi przed nosem a
on za drzwiami krzyczał cytuję "Kurwo frajerze jebany!! zacząłeś wojnę to teraz ja ją kurwo skończę!!"
Prowokuje tekstami typu "no uderz mnie no dalej śmiało" Reszta sąsiadów jest wspaniała i starsza pani która mieszka koło nas jest z nami
i twierdzi że w tym bloku każdy już wychował dzieci albo dopiero je wychowują i mają gdzieś czy na pierwszym piętrze dziecko gra w piłkę
czy na piątym skacze przy piosenkach bo każdy to przechodził lub przechodzi ale nie oni bo oni dziecka mieć nie mogą i wszystko im przeszkadza.
Starsza Pani powiedziała że nie jesteśmy pierwsi bo przed nami mieszkanie wynajmowała kobieta z 10 letnim dzieckiem i do nich też przychodzili się awanturować.
Te małżeństwo jest chore psychicznie i pewnie myślicie że to jacyś starzy ludzie i właśnie że nie bo ledwo co mają po 40 a on jest najgorszy
bo to agresywny alkoholik który awanturuje się pod wpływem.
Sumując wszystko : Pisma ze spółdzielni , częste odwiedziny policji , awantury , groźby no ile można to znosić ?
odwiedziłam komisariat i Pani spisała moje zeznania na 2 kartki tyle tego było i powiedziała że to podchodzi pod artykuł

Art. 107. kw - Rozdział XII Wykroczenia przeciwko osobie | Kodeks wykroczeń w Money.pl

po ponad tygodniu dostałam wezwanie i już nie było 107 tylko

Art. 51. kw - Rozdział VIII Wykroczenia przeciwko porządkowi i spokojowi publicznemu | Kodeks wykroczeń w Money.pl

i sprawę przejęto przez kogoś już innego a moje zeznania zostały spisane na nowo w ciągu 10 minut na tak zwany odczep się o 10 razy krótsze niż poprzednie.
Pan policjant powiedział że jego żona i on dostaną wezwanie i z nimi będzie rozmawiał a że nie znałam jego imienia tylko nazwisko to Pan policjant
pokazał mi wydrukowane jego zdjęcie czy to chodzi o niego ? i czy to na pewno on ? bo imię jego żony itd znałam.

Moje pytania są następujące jak myślicie co będzie dalej ?
czy sprawa trafi do sądu ?
czy tylko z nim pogadają ? i na tym będzie koniec?
czy sprawa w sądzie coś da ?
Jaka szansą na wygraną z nimi ?
dlaczego nie chcieli przesłuchać świadków których podawałam ? między innymi starszą Panią co mieszka koło nas
i była świadkiem jak nam się odgrażał itd.
Co z pierwszymi zeznaniami które były spisane lepiej i dokładniej ?

od spisania drugi raz zeznań mija drugi tydzień i nic się nie dzieje w tej sprawie
 
Powrót
Góra