B
bart910107
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2020
- Odpowiedzi
- 2
Szanowni,
Zwracam się do Was zapytaniem:
W tym roku kupiłem mieszkanie w segmencie (należy do mnie 2/3 części wspólnych oraz 2/3 ogrodu. 1 z 2 mieszkań, dwa razy większe niż sąsiednie) z rynku wtórnego. Budynek jest zarządzany przez "Własnościową Spółdzielnię Mieszkaniową (w skrócie WSM)". Przed zakupem dowiadywałem się w tejże jednostce jak również u poprzedniego właściciela czy są jakieś problemy z sąsiadami, nic nie było stwierdzone.
W trakcie odmalowywania mieszkania, nasi sąsiedzi zwrócili nam uwagę iż "nasi malarze rzucają pety na podjazd", co nie było prawdą, ponieważ używali popielniczki, aczkolwiek przeszedłem po podjazdach i wszystkie zanieczyszczenia sprzątnąłem.
Zauważyliśmy iż sąsiedzi:
-Suszą obuwie w lecie na klatce na grzejniku elektrycznym opłacanym z czynszu, co nasi malarze widząc, odrazu wyłączali grzejnik, ponieważ wiedzieli iż generuje nam to koszty w propocji 2/3 do 1/3
-wystawiają śmieci na klatkę
-pod drzwiami mają wystawkę butów
-palą gdzieś w piwnicach przez co czuć na klatce dym papierosowy,
-posiadają popielniczkę na klatce.
-Dodatkowo cały poziom -1 na części wspólnej jest zawalony ich gratami
-w piwnicy mają urządzoną pralnie
-Palą również notorycznie na balkonie celowo w taki sposób aby dym wlatywał nam przez okna.
-używają całego ogrodu jak również tną trawę na całym ogrodzie
Wszystkie te punkty są łamaniem regulaminu ustalonego przez WSM (również palenie na balkonach).
Po znalezionych problemach z oświetleniem na wejściu do klatki, zapytaliśmy sąsiadów czy będzie to przeszkodą jeżeli zamontujemy oświetlenie na czujnik ruchu - nie było problemu. Był również problem z drzwiami wejściowymi - nie działał zamek od domofonu, drzwi się dało otworzyć w każdym momencie z obydwu stron - problem odrazu zgłosiliśmy do WSM (w uzgodnieniu z sąsiadami) co zostało naprawione w 4 godziny.
Z chęcią nawiązania dialogu porozmawialiśmy z właścicielką mieszkania (wiek 65lat+, mieszka u niej jeszcze córka z mężem) o chęci odmalowania klatki z funduszu remontowego. Sąsiadka przytaknęła iż bardzo by chciała pomalować klatkę, aczkolwiek nie są w stanie jej opróżnić na kilka dni, ponieważ dzieci chodzą codziennie do pracy (eureka). Poprosiliśmy o tydzień namysłu.
W następnej rozmowie po tygodniu, właścicielka mieszkania powiedziała że nie jest w stanie podać dalej terminu i żebyśmy malowali 2/3 klatki, a 1/3 zostawili nietkniętą... Poruszyliśmy temat śmieci, z delikatną prośbą aby nie stały na klatce ponieważ przeszkadza nam to wizualnie. Sąsiadka z bólem (ponieważ nie wie gdzie ma je trzymać, jak śmietniki są 15 m od wejścia do klatki) powiedziała iż temat jest "załatwiony". Oczywiście nie jest.
Rozmawialiśmy z poprzednim właścicielem, czy miewał takie problemy, aczkolwiek powiedział iż pomimo iż są to "ciężcy" ludzie, nie było takich problemów. Jedyny problem jaki napotkał to iż sąsiedzi lubili wyłączać grzejnik na klatce schodowej aby nie generować kosztów. Zaoferował iż sam z nimi porozmawia i zasugeruje aby "porozmawiali z nowymi sąsiadami aby się dogadać jak ludzie", szczególnie że jesteśmy większościowymi właścicielami budynku. Jego rozmowa z sąsiadami nie przyniosła żadnego efektu.
Po 2 tygodniach. z racji braku efektów/reakcji/chęci kooperacji ze strony sąsiadów, poprosiliśmy o pomoc WSM. Prezes WSM zawitał do sąsiadów i poprosił o zabranie śmieci oraz zapytał o termin malowania klatki, kiedy można to wykonać. Śmieci zostały zabrane dosłownie na godzinę, a termin malowania klatki został wskazany na "po początku września, gdyż ich córka idzie do szkoły i nie mają czasu przenieść rzeczy nawet na chwilę do garażu". O dziwo córki nigdy nie widzieliśmy od czasu wprowadzenia. Prezes WSM poprosił o powolne przygotowywanie obszaru pod malowanie - podkreślę tutaj nie mamy problemu gdy sąsiedzi trzymają swoje rzeczy na poziomie -1, ponieważ my prawdopodobnie będziemy podobnie trzymać swoje rzeczy na poziomach 1 oraz 2. Chcemy odmalować klatkę, do czego mamy pełne prawo, będąc właścicielem większościowym.
Prezes WSM był na klatce jeszcze kilka razy i stwierdzał iż śmieci dalej stoją. Prawnik WSM wysłał pismo z prośbą o stosowanie się do regulaminu, jakkolwiek nie dostał żadnej odpowiedzi. Wedle WSM zostały wykorzystane z ich strony wszelkie możliwości prawne co do regulaminu i już więcej nic nie mogą zrobić.
Do dnia dzisiejszego sąsiedzi:
- nie wyprostowali żadnego punktu z regulaminu,
- nie odezwali się ani do nas, ani do WSM w sprawie możliwego terminu malowania,
- nie zaczęli przygotowywać/opróżniać klatki do powyższego,
- nie zabrali swoich śmieci z klatki ani butów,
- popielniczka jak stała tak stoi,
- zaczęli gasić światło które jest na czujki ruchu przed klatką (prawdopodobnie robiąc to na złość zawsze gdy wychodzimy wieczorami). W momencie jak wywiesiliśmy kartkę z prośbą o nie robienie tego, została zerwana w czasie 2 godzin. Efektu brak.
- palą w piwnicy, przez co czuć dym papierosowy na klatce oraz jak wcześniej na klatce,
- przy wystawianiu śmieci na klatkę prawdopodobnie celowo zamykają okno przy ich mieszkaniu aby lepiej było czuć "zapachy" dobiegające z ich worka.
-używają całego ogrodu gdzie mają porozstawiane swoje rzeczy.
-unikają nas na każdym kroku.
Z WSM zaplanowaliśmy aby z budżetu remontowego zrobić:
- Malowanie klatki w październiku, o którym sąsiedzi zostaną poniformowani 7 dni przed rozpoczęciem (co jak nie opróżnią klatki albo powiedzą nie?)
- Montaż czujników dymu na każdym poziomie
- Zabranie włącznika światła przed klatką, aby pracowało bez możliwości ingerencji
- Podpięcie grzejnika elektrycznego na "twardo" z zew. termostatem aby nie było można ingerować w ustawienia oraz włączanie/wyłączanie urządzenia.
- Montaż infografik na drzwiach wejściowych jak na sąsiednich klatkach o zakazie palenia
Nie ukrywam sytuacja jest stresująca dla mojej partnerki mieszkającej w tymże mieszkaniu. Jest osobą po leczeniu onkologicznym z obniżoną odpornością oraz uszkodzonymi płucami - dym papierosowy na KLATCE jak również z balkonu nie wpływa na nią korzystnie. Śmieci oraz buty na klatce nie tylko są łamaniem regulaminu ale też są odrażające. Nie możemy dogadać się z jedynymi sąsiadami nawet w kwestii śmieci na klatce. Sąsiedzi nie wykazują chęci współpracy na żadnej płaszczyźnie.
Co można zrobić dalej aby unormować sytuację?
Zwracam się do Was zapytaniem:
W tym roku kupiłem mieszkanie w segmencie (należy do mnie 2/3 części wspólnych oraz 2/3 ogrodu. 1 z 2 mieszkań, dwa razy większe niż sąsiednie) z rynku wtórnego. Budynek jest zarządzany przez "Własnościową Spółdzielnię Mieszkaniową (w skrócie WSM)". Przed zakupem dowiadywałem się w tejże jednostce jak również u poprzedniego właściciela czy są jakieś problemy z sąsiadami, nic nie było stwierdzone.
W trakcie odmalowywania mieszkania, nasi sąsiedzi zwrócili nam uwagę iż "nasi malarze rzucają pety na podjazd", co nie było prawdą, ponieważ używali popielniczki, aczkolwiek przeszedłem po podjazdach i wszystkie zanieczyszczenia sprzątnąłem.
Zauważyliśmy iż sąsiedzi:
-Suszą obuwie w lecie na klatce na grzejniku elektrycznym opłacanym z czynszu, co nasi malarze widząc, odrazu wyłączali grzejnik, ponieważ wiedzieli iż generuje nam to koszty w propocji 2/3 do 1/3
-wystawiają śmieci na klatkę
-pod drzwiami mają wystawkę butów
-palą gdzieś w piwnicach przez co czuć na klatce dym papierosowy,
-posiadają popielniczkę na klatce.
-Dodatkowo cały poziom -1 na części wspólnej jest zawalony ich gratami
-w piwnicy mają urządzoną pralnie
-Palą również notorycznie na balkonie celowo w taki sposób aby dym wlatywał nam przez okna.
-używają całego ogrodu jak również tną trawę na całym ogrodzie
Wszystkie te punkty są łamaniem regulaminu ustalonego przez WSM (również palenie na balkonach).
Po znalezionych problemach z oświetleniem na wejściu do klatki, zapytaliśmy sąsiadów czy będzie to przeszkodą jeżeli zamontujemy oświetlenie na czujnik ruchu - nie było problemu. Był również problem z drzwiami wejściowymi - nie działał zamek od domofonu, drzwi się dało otworzyć w każdym momencie z obydwu stron - problem odrazu zgłosiliśmy do WSM (w uzgodnieniu z sąsiadami) co zostało naprawione w 4 godziny.
Z chęcią nawiązania dialogu porozmawialiśmy z właścicielką mieszkania (wiek 65lat+, mieszka u niej jeszcze córka z mężem) o chęci odmalowania klatki z funduszu remontowego. Sąsiadka przytaknęła iż bardzo by chciała pomalować klatkę, aczkolwiek nie są w stanie jej opróżnić na kilka dni, ponieważ dzieci chodzą codziennie do pracy (eureka). Poprosiliśmy o tydzień namysłu.
W następnej rozmowie po tygodniu, właścicielka mieszkania powiedziała że nie jest w stanie podać dalej terminu i żebyśmy malowali 2/3 klatki, a 1/3 zostawili nietkniętą... Poruszyliśmy temat śmieci, z delikatną prośbą aby nie stały na klatce ponieważ przeszkadza nam to wizualnie. Sąsiadka z bólem (ponieważ nie wie gdzie ma je trzymać, jak śmietniki są 15 m od wejścia do klatki) powiedziała iż temat jest "załatwiony". Oczywiście nie jest.
Rozmawialiśmy z poprzednim właścicielem, czy miewał takie problemy, aczkolwiek powiedział iż pomimo iż są to "ciężcy" ludzie, nie było takich problemów. Jedyny problem jaki napotkał to iż sąsiedzi lubili wyłączać grzejnik na klatce schodowej aby nie generować kosztów. Zaoferował iż sam z nimi porozmawia i zasugeruje aby "porozmawiali z nowymi sąsiadami aby się dogadać jak ludzie", szczególnie że jesteśmy większościowymi właścicielami budynku. Jego rozmowa z sąsiadami nie przyniosła żadnego efektu.
Po 2 tygodniach. z racji braku efektów/reakcji/chęci kooperacji ze strony sąsiadów, poprosiliśmy o pomoc WSM. Prezes WSM zawitał do sąsiadów i poprosił o zabranie śmieci oraz zapytał o termin malowania klatki, kiedy można to wykonać. Śmieci zostały zabrane dosłownie na godzinę, a termin malowania klatki został wskazany na "po początku września, gdyż ich córka idzie do szkoły i nie mają czasu przenieść rzeczy nawet na chwilę do garażu". O dziwo córki nigdy nie widzieliśmy od czasu wprowadzenia. Prezes WSM poprosił o powolne przygotowywanie obszaru pod malowanie - podkreślę tutaj nie mamy problemu gdy sąsiedzi trzymają swoje rzeczy na poziomie -1, ponieważ my prawdopodobnie będziemy podobnie trzymać swoje rzeczy na poziomach 1 oraz 2. Chcemy odmalować klatkę, do czego mamy pełne prawo, będąc właścicielem większościowym.
Prezes WSM był na klatce jeszcze kilka razy i stwierdzał iż śmieci dalej stoją. Prawnik WSM wysłał pismo z prośbą o stosowanie się do regulaminu, jakkolwiek nie dostał żadnej odpowiedzi. Wedle WSM zostały wykorzystane z ich strony wszelkie możliwości prawne co do regulaminu i już więcej nic nie mogą zrobić.
Do dnia dzisiejszego sąsiedzi:
- nie wyprostowali żadnego punktu z regulaminu,
- nie odezwali się ani do nas, ani do WSM w sprawie możliwego terminu malowania,
- nie zaczęli przygotowywać/opróżniać klatki do powyższego,
- nie zabrali swoich śmieci z klatki ani butów,
- popielniczka jak stała tak stoi,
- zaczęli gasić światło które jest na czujki ruchu przed klatką (prawdopodobnie robiąc to na złość zawsze gdy wychodzimy wieczorami). W momencie jak wywiesiliśmy kartkę z prośbą o nie robienie tego, została zerwana w czasie 2 godzin. Efektu brak.
- palą w piwnicy, przez co czuć dym papierosowy na klatce oraz jak wcześniej na klatce,
- przy wystawianiu śmieci na klatkę prawdopodobnie celowo zamykają okno przy ich mieszkaniu aby lepiej było czuć "zapachy" dobiegające z ich worka.
-używają całego ogrodu gdzie mają porozstawiane swoje rzeczy.
-unikają nas na każdym kroku.
Z WSM zaplanowaliśmy aby z budżetu remontowego zrobić:
- Malowanie klatki w październiku, o którym sąsiedzi zostaną poniformowani 7 dni przed rozpoczęciem (co jak nie opróżnią klatki albo powiedzą nie?)
- Montaż czujników dymu na każdym poziomie
- Zabranie włącznika światła przed klatką, aby pracowało bez możliwości ingerencji
- Podpięcie grzejnika elektrycznego na "twardo" z zew. termostatem aby nie było można ingerować w ustawienia oraz włączanie/wyłączanie urządzenia.
- Montaż infografik na drzwiach wejściowych jak na sąsiednich klatkach o zakazie palenia
Nie ukrywam sytuacja jest stresująca dla mojej partnerki mieszkającej w tymże mieszkaniu. Jest osobą po leczeniu onkologicznym z obniżoną odpornością oraz uszkodzonymi płucami - dym papierosowy na KLATCE jak również z balkonu nie wpływa na nią korzystnie. Śmieci oraz buty na klatce nie tylko są łamaniem regulaminu ale też są odrażające. Nie możemy dogadać się z jedynymi sąsiadami nawet w kwestii śmieci na klatce. Sąsiedzi nie wykazują chęci współpracy na żadnej płaszczyźnie.
Co można zrobić dalej aby unormować sytuację?