S
Soneczkoo
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2011
- Odpowiedzi
- 8
Witam forumowiczów,
Mam poważny problem z sąsiadem. Otóż w grudniu wprowadziliśmy się do mieszkania, które znajduje się w 3 piętrowym bloku. Mam dwójkę dzieci ( syna 2lata 7 miesięcy i córkę 10 miesięcy). Po ok. 3 tygodniach zapukał do drzwi sąsiad i stwierdził, że przeszkadza mu hałas z naszego mieszkania i, że jest już cisza nocna ( a była wówczas godzina ok. 18:40). Logicznie rzecz biorąc jak ktoś się wprowadza do nowego mieszkania to robi remont a my nie hałasowaliśmy nie wiadomo jak bardzo aby mu to przeszkadzało z resztą przy kładzeniu paneli to nie rozumiem jaki można robic wielki hałas. Mieszkamy na samej górze czyli na 3 piętrze, uporczywy sąsiad mieszka na parterze !!. Po niecałych dwóch tygodniach znowu odwiedził nas sasiad z pretensjami, że przeszkadzają mu nasze dzieci, że za głośno się zachowują, że syn skacze. Powiedzielismy mu, że ma się zgłosić do urzędu, który przydzielił nam mieszkanie i tam skierować swoje problemy( wynajmujemy mieszkanie od miasta tj. od City Council, a sasiad ma mieszkanie własnościowe). Pani z Councilu przyszła do nas z wizytą i stanęła po naszej stronie bo za bardzo nie potrafi zrozumiec o co sąsiadowi chodzi. Przecież my nie robimy mu na złość, specjalnie nie krzyczymy, nie skaczemy, głośno nie sluchamy muzyki. Jeśli nawet słyszy nasze dzieci to co my mamy z tym zrobić? Przecież nie zakleje buzi dziecku aby nie krzyczalo, aby nie płakalo albo nie przywiąże do grzejnika aby się nie mogło bawić :/ Co śmieszne to sąsiad podchodzi pod nasze drzwi i podsłuchuje, jak wychodzimy z domu to już siedzi w oknie i nas podgląda, jak idziemy do piwnicy to zaraz on też sie tam zjawia, zaczepia nas na parkingu i wylewa swoje pretensje. Normalnie jakby mial jakąś obsesje. Zaczynam się bać o moje dzieci, bo tutaj non stop chodzi mu że nasze dzieci za bardzo hałasują. Co mogę zrobić z takim sąsiadem? Może ktoś z was miał podobny problem? Mam go złosić na policję? Nie wiem jak mam poradzić sobie w tej sytuacji
Dodam jeszcze, że żaden z sąsiadów oprócz tego upierdliwego, nie przyszedł do nas i nie wniósł żadnych skarg bo mu dzieci przeszkadzają, uśmiechają się, zagadają co nie co. A ten upierdliwy sąsiad chyba myśli sobie, że jest jakimś właścicielem albo dozorca całego budynku i każdy musi być mu podporządkowany. Proszę doradźcie co mam z nim zrobić ... Co mu powiedzieć tak mocnego aby w końcu raz na zawsze dał nam spokój.
Dziekuję za wszelką pomoc. Pozdrawiam Justyna
Mam poważny problem z sąsiadem. Otóż w grudniu wprowadziliśmy się do mieszkania, które znajduje się w 3 piętrowym bloku. Mam dwójkę dzieci ( syna 2lata 7 miesięcy i córkę 10 miesięcy). Po ok. 3 tygodniach zapukał do drzwi sąsiad i stwierdził, że przeszkadza mu hałas z naszego mieszkania i, że jest już cisza nocna ( a była wówczas godzina ok. 18:40). Logicznie rzecz biorąc jak ktoś się wprowadza do nowego mieszkania to robi remont a my nie hałasowaliśmy nie wiadomo jak bardzo aby mu to przeszkadzało z resztą przy kładzeniu paneli to nie rozumiem jaki można robic wielki hałas. Mieszkamy na samej górze czyli na 3 piętrze, uporczywy sąsiad mieszka na parterze !!. Po niecałych dwóch tygodniach znowu odwiedził nas sasiad z pretensjami, że przeszkadzają mu nasze dzieci, że za głośno się zachowują, że syn skacze. Powiedzielismy mu, że ma się zgłosić do urzędu, który przydzielił nam mieszkanie i tam skierować swoje problemy( wynajmujemy mieszkanie od miasta tj. od City Council, a sasiad ma mieszkanie własnościowe). Pani z Councilu przyszła do nas z wizytą i stanęła po naszej stronie bo za bardzo nie potrafi zrozumiec o co sąsiadowi chodzi. Przecież my nie robimy mu na złość, specjalnie nie krzyczymy, nie skaczemy, głośno nie sluchamy muzyki. Jeśli nawet słyszy nasze dzieci to co my mamy z tym zrobić? Przecież nie zakleje buzi dziecku aby nie krzyczalo, aby nie płakalo albo nie przywiąże do grzejnika aby się nie mogło bawić :/ Co śmieszne to sąsiad podchodzi pod nasze drzwi i podsłuchuje, jak wychodzimy z domu to już siedzi w oknie i nas podgląda, jak idziemy do piwnicy to zaraz on też sie tam zjawia, zaczepia nas na parkingu i wylewa swoje pretensje. Normalnie jakby mial jakąś obsesje. Zaczynam się bać o moje dzieci, bo tutaj non stop chodzi mu że nasze dzieci za bardzo hałasują. Co mogę zrobić z takim sąsiadem? Może ktoś z was miał podobny problem? Mam go złosić na policję? Nie wiem jak mam poradzić sobie w tej sytuacji
Dodam jeszcze, że żaden z sąsiadów oprócz tego upierdliwego, nie przyszedł do nas i nie wniósł żadnych skarg bo mu dzieci przeszkadzają, uśmiechają się, zagadają co nie co. A ten upierdliwy sąsiad chyba myśli sobie, że jest jakimś właścicielem albo dozorca całego budynku i każdy musi być mu podporządkowany. Proszę doradźcie co mam z nim zrobić ... Co mu powiedzieć tak mocnego aby w końcu raz na zawsze dał nam spokój.
Dziekuję za wszelką pomoc. Pozdrawiam Justyna