P
ponkos
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2014
- Odpowiedzi
- 1
Witam.
Od pewnego czasu mam problem z sąsiadką która mieszka pode mną. Ciągle się uskarża, że hałasuję, sprowadzam różne towarzystwo, urządzam imprezy. Problem w tym, że ja tego w ogóle nie robię
. Nie raz było tak, że dzwoniła ze skargą do dzielnicowego, oczywiście na mnie, nawet jak mnie w domu nie było. Inna sytuacja. Śpię sobie w domu a ta mi tłuczkiem do ziemniaków wali w drzwi, budzi, i wykrzykuje na całą klatkę żebym się uciszył, wyzywa od najgorszych. Raz mi taką awanturę zrobiła przy obcym elektryku który akurat do mnie przyszedł. Podejrzewam, że jeżeli już jakieś hałasy jej dokuczają, to nie dochodzą z mojego mieszkania tylko od moich sąsiadów z zza ściany którzy mają małe, bawiące się głośno i biegające po całym mieszkaniu dzieci. Nie da się jej tego jednak wytłumaczyć bo jak już dochodzi do 'rozmowy' z nią to ona wcale nie daje dojść do słowa, tylko się powydziera i wraca do siebie. Czy moglibyście mi poradzić co mogę zrobić w takiej sytuacji? Zaznaczam, że nie domagam się jakichś kar dla niej, nie chcę też zmieniać mieszkania. Nie chcę tylko żeby ta kobieta mnie bez powodu nachodziła i obrażała przy innych. Na szczęście do tej pory nikt z moich znajomych nie był świadkiem tych scen i wolałbym żeby to się nie zmieniło. Zdaję sobie sprawę, że nie dostanę porady jak zmienić takiego człowieka czy też jak się dogadać. Chodzi mi o to, żeby jakoś prawnie ją uświadomić, że nie może mnie w ten sposób nachodzić.
Od pewnego czasu mam problem z sąsiadką która mieszka pode mną. Ciągle się uskarża, że hałasuję, sprowadzam różne towarzystwo, urządzam imprezy. Problem w tym, że ja tego w ogóle nie robię