H
hesja
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2012
- Odpowiedzi
- 1
Szanowni Państwo, wybaczcie że zaśmiecam forum moją sprawą ale wynika to z mojej niewiedzy jak najsprawniej ją rozwiązać. Mam wrażenie, że Orange gra nie fair ale... do rzeczy. Krótka historia mojej przygody z Teamem jak w temacie w punktach:
1. Ponad rok temu zrezygnowałem z usług Orange. Zerwałem umowę i z tego co mi mówił konsultant miałem im za to zapłacić jakieś 800zł. Oczywiście jasna sprawa – zrywam Umowę – płacić trzeba - nie przeszkadzało mi to. Sam się na to zgodziłem. Zaznaczę, że wszystkie moje płatności zawsze spłacam w terminie.
2. Po przejściu do innej sieci pytałem kilka razy Orange kiedy dostanę i na jaką kwotę ostateczną fakturę za "odejście". Nie było wtedy jeszcze informacji o kwocie i samej faktury.
3. W międzyczasie Orange zamknął mi dostęp do mojego konta on-line. Przystąpiłem zatem do dzwonienia w sprawie rozliczenia. Przez tel. dostawałem info, że jeszcze faktury nie ma.
4. Pocztą zwykłą oczywiście też nic nie przyszło.
5. Wczoraj (po roku) dostaję pocztą list od firmy Intrum z radosnym tytułem: DŁUG KUPIONY! WEZWANIE DO ZAPŁATY! (format prawie jak w Readres Digest - masakra). Bez żadnego wykazu ile było tego długu, na jakiej podstawie, co to za firma itd. itp. Było tylko, że (cyt) powyższa wierzytelność powstała z tytułu korzystania przez Państwa z usług telekomunikacyjnych operatora sieci Orange. A i podpis typu nedzny skan z pikselozą :/
6. Dzwonie do Intrum a oni mi mowia, ze Orange im sprzedała moj dług bo nie placilem
Pytam jaki, na jakiej podstawie, jakie faktury – oni nic nie wiedza. Pytam jak są powiazani z Orange, ze każdy może mi taki list wysłać, jakies pismo, podpis, cokolwiek - NIC
7. Dzwonie do Orange dlaczego nie dali mi faktury, dlaczego nie zawiadomili mnie w żaden sposób o wystapieniu dlugu, o jego wartosci i w koncu o tym, ze zamierzaja go sprzedac! Pani z rozbrajajacym usmiechem powiedziala, ze fakture (notę obciążeniową) mi wyslali i listonosz musial nie doniesc skoro jej nie dostalem a ze nie placilem to i po roku dlug sprzedali! Na moje pytanie dlaczego mnie o zaistnieniu dlugu nie poinformowali „skutecznie” i czy jest jakis slad wyslania do mnie listu poleconego, przedsadowego wezwania czy jakiegokolwiek choc najmniejszego sms o tym, ze mam niezaplacona fakture Pani stwierdzila, ze takiego sladu nie ma i ze ostatni kontakt ze mna to byl moj telefon do nich z zapytaniem o fakture i ze oni nie musza mnie powiadamiac w żaden sposob...
Masakra jakas tak w skrócie. Czy naprawde Orange nie musialo mnie probowac powiadomic o zaistnieniu dlugu? Jest sens sie z nimi szarpac? Pewnie że pieniądze teraz zapłacę bo nie chcę mieć nigdzie długów ale czy wszystko tu odbyło się zgodnie z prawem? Tu nie o pieniadze chodzi tylko o podejscie firmy do Klienta, ktory byl z nimi przez 10 lat i placil niemale rachunki i dostawal podczas trwania Umowy setki sms, maili, listow, telefonow ze wspaniałymi propozycjami a jak przyszlo co do czego to głupiego sms nie potrafili wysłać, ze mam zaleglosci (mimo, ze dzwonilem i prosilem i pytalem bo przeca chcialem zaplacic) tylko rach ciach i dlug sprzedany. Z 800zł zrobiło się ponad 1500zł i… mam dziwne wrazenie, ze ludziom z Orange to nawet nie zależało na tym bym im zapłacił jakas smieszna fakture a bardziej na tym, żeby toto sprzedac z… zyskiem. Nie wazne – nie znam się na tym ale mam wrażenie, że nie wszystko poszło zgodnie z prawem albo jak tak, to z tym prawem jest coś nie halo.
Z góry dziękuję za odpowiedz na moje pytania.
1. Ponad rok temu zrezygnowałem z usług Orange. Zerwałem umowę i z tego co mi mówił konsultant miałem im za to zapłacić jakieś 800zł. Oczywiście jasna sprawa – zrywam Umowę – płacić trzeba - nie przeszkadzało mi to. Sam się na to zgodziłem. Zaznaczę, że wszystkie moje płatności zawsze spłacam w terminie.
2. Po przejściu do innej sieci pytałem kilka razy Orange kiedy dostanę i na jaką kwotę ostateczną fakturę za "odejście". Nie było wtedy jeszcze informacji o kwocie i samej faktury.
3. W międzyczasie Orange zamknął mi dostęp do mojego konta on-line. Przystąpiłem zatem do dzwonienia w sprawie rozliczenia. Przez tel. dostawałem info, że jeszcze faktury nie ma.
4. Pocztą zwykłą oczywiście też nic nie przyszło.
5. Wczoraj (po roku) dostaję pocztą list od firmy Intrum z radosnym tytułem: DŁUG KUPIONY! WEZWANIE DO ZAPŁATY! (format prawie jak w Readres Digest - masakra). Bez żadnego wykazu ile było tego długu, na jakiej podstawie, co to za firma itd. itp. Było tylko, że (cyt) powyższa wierzytelność powstała z tytułu korzystania przez Państwa z usług telekomunikacyjnych operatora sieci Orange. A i podpis typu nedzny skan z pikselozą :/
6. Dzwonie do Intrum a oni mi mowia, ze Orange im sprzedała moj dług bo nie placilem
7. Dzwonie do Orange dlaczego nie dali mi faktury, dlaczego nie zawiadomili mnie w żaden sposób o wystapieniu dlugu, o jego wartosci i w koncu o tym, ze zamierzaja go sprzedac! Pani z rozbrajajacym usmiechem powiedziala, ze fakture (notę obciążeniową) mi wyslali i listonosz musial nie doniesc skoro jej nie dostalem a ze nie placilem to i po roku dlug sprzedali! Na moje pytanie dlaczego mnie o zaistnieniu dlugu nie poinformowali „skutecznie” i czy jest jakis slad wyslania do mnie listu poleconego, przedsadowego wezwania czy jakiegokolwiek choc najmniejszego sms o tym, ze mam niezaplacona fakture Pani stwierdzila, ze takiego sladu nie ma i ze ostatni kontakt ze mna to byl moj telefon do nich z zapytaniem o fakture i ze oni nie musza mnie powiadamiac w żaden sposob...
Masakra jakas tak w skrócie. Czy naprawde Orange nie musialo mnie probowac powiadomic o zaistnieniu dlugu? Jest sens sie z nimi szarpac? Pewnie że pieniądze teraz zapłacę bo nie chcę mieć nigdzie długów ale czy wszystko tu odbyło się zgodnie z prawem? Tu nie o pieniadze chodzi tylko o podejscie firmy do Klienta, ktory byl z nimi przez 10 lat i placil niemale rachunki i dostawal podczas trwania Umowy setki sms, maili, listow, telefonow ze wspaniałymi propozycjami a jak przyszlo co do czego to głupiego sms nie potrafili wysłać, ze mam zaleglosci (mimo, ze dzwonilem i prosilem i pytalem bo przeca chcialem zaplacic) tylko rach ciach i dlug sprzedany. Z 800zł zrobiło się ponad 1500zł i… mam dziwne wrazenie, ze ludziom z Orange to nawet nie zależało na tym bym im zapłacił jakas smieszna fakture a bardziej na tym, żeby toto sprzedac z… zyskiem. Nie wazne – nie znam się na tym ale mam wrażenie, że nie wszystko poszło zgodnie z prawem albo jak tak, to z tym prawem jest coś nie halo.
Z góry dziękuję za odpowiedz na moje pytania.