Problem z usunięciem z mieszkania żony

  • Autor wątku Autor wątku Maciek123
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Maciek123

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2007
Odpowiedzi
5
Sytuacja dotyczy byłej żony,która nie chce opuścić domu. Małżeństwo zostało rozwiązane przez rozwód bez orzekania o winie, majątek został podzielony za pomocą aktu notarialnego. Była żona została spłacona (mąż pozaciągał kredyty, które ciągle spłaca), dom przeszedł na własność męża, wszelkie formalności z księgami wieczystymi zostały już uregulowane. W akcie notarialnym jest tylko zapis że do czasu spłaty była małżonka może nieodpłatnie przebywać w tym domu, nie ma żadnego zapisu, że po spłacie wymelduje się ona i wyprowadzi. Natomiast jeszcze przed sporządzeniem aktu notarialnego napisała ona do męża oświadczenie, w którym jest napisane, że po spłacie jej wymelduje się i wyprowadzi z domu. To oświadczenie zostało przesłane pocztą dla byłego męża i jest podpisane przez byłą żonę.
Kwestie finansowe zostały uregulowane w grudniu 2006 roku. Obecnie była żona stwierdziła, że nie wyprowadzi się z domu i będzie tam przebywać, oczywiście stwierdziła, że nie będzie dokładać się do kosztów utrzymania tego domu. Pozmieniała zamki w niektórych drzwiach, prowokuje do kłótni byłego męża. W tamtym tygodniu wezwała Policję i została dla byłego męża założona Niebieska Karta, chociaż nie było żadnej przemocy, na słowo kobiety. Istnieje po prostu konflikt między byłymi małżonkami.
I teraz moje zapytanie, jak można skutecznie usunąć tą panią z domu, czy w jakiś sposób można wykorzystać to oświadczenie, które własnoręcznie napisała i podpisała.
Dziękuje za wszelkie rady.
 
[cytat:3g35t8oh]
W akcie notarialnym jest tylko zapis że do czasu spłaty była małżonka może nieodpłatnie przebywać w tym domu, nie ma żadnego zapisu, że po spłacie wymelduje się ona i wyprowadzi.
[/cytat:3g35t8oh]
Uważam, że ten zapis dosyć jednoznacznie określa warunki opuszczenia domu przez byłą.
Warunki - zawieszające - zostały spełnione i niebyło potrzeby pisania o wyprowadzce współmażonki ponieważ o rzeczach oczywistych się nie pisze.
Jednakowoż trzeba zauwać, że ten dokument notarialny nie jest tytułem wykonawczym do eksmisji, może być tylko - moim zdaniem - skuteczną podstawą do wystąpienie o taką decyzję do sądu.
 
Zapakuj żonie rzeczy i wystaw przed domem.Nikt Ci nic nie zrobi.Tak uczyniła moja bratowa .Sytuacja trochę odmienna, bo brat sam przepisał żonie dom, a ta go zwyczajnie z tego domu wyrzuciła.Policja nie ingerowała, bo powoływała się na prawo własności żony. Właściciel może zrobić ze swoją własnością wszystko, nawet jeśli to jest sprzeczne z przepisami prawa rodzinnego.Żeby było śmieszniej, oni są jeszcze małżeństwem, mają małoletnią córkę.Jeśli chcesz więcej wiadomośći, służe pomocą.Żadna sądowa eksmisja nie jest konieczna.
 
[cytat:3alvhi7q]
Żeby było śmieszniej, oni są jeszcze małżeństwem
[/cytat:3alvhi7q]
No to mamy kuriozalną sytuację.
Kro stanowi:
[lex:3alvhi7q]Art. 281. (22) Jeżeli prawo do mieszkania przysługuje jednemu małżonkowi, drugi małżonek jest uprawniony do korzystania z tego mieszkania w celu zaspokojenia potrzeb rodziny. Przepis ten stosuje się odpowiednio do przedmiotów urządzenia domowego.[/lex:3alvhi7q]
O tym, który kodeks i przepis jest nadrzędny powinien decydować sąd a nie policja.
Nie można prawa własności chronić za wszelką cenę naruszając inne prawa.
Właśnie kodeks cywilny stanowi o tym:
[lex:3alvhi7q]Art. 5. (4) Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.[/lex:3alvhi7q]

Bratowa właśnie tak postapiła jak wyżej, a brat powinien powołać się na ten przepis.
 
Oczywiście Vegas przywołuje "słuszne" przepisy, ale tu chodzi przecież o skuteczne rozwiązanie sprawy , a nie bezradne patrzenie jak ex małzonka szczęsliwie i beztrosko korzysta z"cudzej" własności. Niestety to częste przypadki i bardzo trudno cokolwiek zrobić, jeśli tylko ktoś ma elementarne poczucie taktu i wie, jak przepisy odnoszą się do takich przypadków.
Sama jestem obecnie uczestnikiem podobnych małżeńskich rozgrywek miedzy moim partnerem i jego żoną.
Mogę jedynie posłuzyć przykładem działania, które ma na celu osiągnięcie oststecznego pozbycia się małżonki z mieszkania będącego własnoscia męża. Rzecz w tym, że to małżeństwo jeszcze nie zostało rozwiązane przez rozwód, ale mamy nadzieję, że stanie się tak już na najbliższej rozprawie. Ale ponieważ zona także odgraża się, ze nie opuści mieszkania, postanowiliśmy tymczasem utrudnić jej korzystanie z niego oraz obniżyć standard zamieszkiwania w tym mieszkaniu. Dotychczas ta kobieta zajmowała 3 pokojowe mieszkanie męża i płaciła połowę czynszu. Rozstali się 2 lata temu. Mąż od tamtego czasu wynajmuje sobie mieszkanie. Obecnie zamknął w swoim mieszkaniu dwa pokoje, zamontował zamki i wyniósł do pozostałych pomieszczeń wszystkie rzeczy, które dotychczas sie tam znajdowały.
Jesli po rozwodzie to nie poskutkuje i zona nadal bedzie uparcie mieszkała w tym lokalu, to rozpoczniemy remont łazienki i już dziś wiemy, że na pewno go nie zakończymy :-) Chyba trudno bedzie jej mieszkać, bez możliwości skorzystania z toalety, czy wanny. A jesli to nie pomoże to kolejnym krokiem będzie wypowiedzenie przez własciciela lokalu umów dostawcom mediów: prąd, gaz.
Te sposoby są chamskie, ale jeśli nie mozna liczyć na skuteczną ochrone prawna, to trzeba radzić sobie samemu, w ramach dostepnych możliwości.
 
Moim zdaniem nie obędzie się niestety bez sprawy o eksmisję mimo złożonej przez eks małżonke deklaracji.
 
[cytat:1flpusnu]
Oczywiście Vegas przywołuje "słuszne" przepisy,
[/cytat:1flpusnu]
Gwoli wyjaśnienia.
Mój komentarz oraz przepisy były skierowane do Mada500 i opisanej przez niego sytuacji, a nie do autora tematu.
O tamtej sprawie wyraziłem się w pierwszym poście i podtrzymuję moją opinię.
Istnieją też rozwiązania (problemu) pozaprawne, ale na tym forum, tego typu rozwiązań się nie omawia.
 
Do Vegasa.
Brat powoływał się na ten przepis, chciał nadal mieszkać w domu .Bratowa zapakowała jego rzeczy i wystawiła przed domem.Kiedy brat próbował wejść do domu, bratowa dzwoniła na policję.Policjant poinformował brata, że nie ma prawa przebywać, mieszkać w tym domu, bo stanowi on własnośc żony.Brat złożył doniesienie do prokuratury, ale odmówiono wszczęcia postępowania, bo przestępstwo nie zaistniało.Brat złożył zażalenie na to postanowienie , ale sąd nie przychylił się do zażalenia.Koniec.Teraz tylko została sprawa o przywrócenie posiadania, której kolejny termin jest w lutym.W Polsce nie ma prawa precedensowego, ale w razie potrzeby służę sygnaturą akt sądowych.Więc w Polsce można bezkarnie wyrzucić współmałżonka, ojca małoletniego dziecka z domu.Przynajmniej w Legnicy, gdzie sprawa miała miejsce.W czasie gdy bratowa wyrzuciła brata z domu, złożyła wniosek do urzędu o wymeldowanie brata decyzją administracyjną.Został wymeldowany, bo nie mieszka....A jak miał mieszkac, kiedy żona wymieniła zamki ?W uzasadnieniu decyzji o wymeldowaniu podano, że owszem, było zgłoszenie do prokuratury, ale postępowania nie wszczęto, bo nie zaistniało przestępstwo.Nam zwyczajnie ręce opadły. :x
 
Owszem, o przestępstwie nie ma mowy, bo niby jaki artykuł Kk został naruszony?
On powinien wejść tam siłą (jeszcze wtedy) powołując się na przepisy Kro i ciekawe, czy policja by go siłą usunęła.
Podejrzewam, że nie chciałaby interweniować powołując się także na ten sam przepis Kro.
Czyli odwrócenie kota ogonem.
Bratowa nie mogłaby wtedy powoływać sie na naruszenie miru domowego (Art. 190 Kk) bo było by to absurdem, aby twierdzić, że mąż jest intruzem w tym domu.
Czasami trzeba działać na zasadzie faktów dokonanych.
Brat dał sie wykolegować a sąd i policja przyklepały oczywisty absurd prawny, będąc teoretycznie w zgodzie z literą prawa.
Proponuję skierować tą sprawę do jakiegoś programu TV typu "Uwaga" lub "Interwencje", bo jest to - jak dla mnie - ciekawostka prawna.
 
Próbował wejść siłą, to przyjechała policja i został pouczony, że jego pobyt w domu zalezy od woli żony - właścicielki.A jeśli żona nie życzy sobie jego obecności, to wynocha.
Byliśmy bezsilni, pomyślałam to samo co Ty - aby sprawą zajęły sie media.Napisałam mnóstwo emaili do wszystkich chyba programów interwencyjnych, ale nikt się sprawą nie zainteresował poza naszą lokalna telewizją Wrocław.Był reportaż, ale nie był zrobiony pod takim kątem, jakbyśmy sobie życzyli.Przedstawili historię człowieka, skrzywdzonego przez niewdzięczną żonę i przez własną głupotę...
Ale mam pytanie.Jego dom to nie byle jaka rudera, ale luksusowa willa o sporej wartości.Dom został wybudowany w trakcie trwania małżeństwa, więc był wspólnym dorobkiem.Bratowa tak zmanipulowała, podeszła brata,że aktem notarialnym wyzbył sie swojego udziału, nieodpłatnie, na jej rzecz.Jakie jest Twoje zdanie, czy nieodpłatne zniesienie współwłasności może mieć jakąś analogię z darowizną ?Chodzi mi o to, czy można wycofać się z tej umowy analogicznie jak w przypadku darowizny, powołując się na niewdzięczność ?Sledziłam podobną sprawę w naszym sądzie.Sąd w dwóch instancjach orzekł,że to są odmienne umowy .I nie można się powoływać na niewdzięczność.
 
Trudna sprawa.
Radzę zatrudnić mądrego prawnika, który chciałby na tym coś zarobić, bo na razie nic nie przychodzi mi do głowy jak rozwiązać sprawę na korzyść brata.
Trzebaby było wykazać oszustwo, bo co było przyczyną przepisania swojego udziału na żonę.
Inna droga, troche ryzykowna, to możliwość dowiedzenia nieważności przeniesienia własności, której celem było oszukania organów podatkowych.
Kombinuję, bo nie wiem jaki cel przyświecał całej tej operacji?
Niestety, ale ten kij ma dwa końce.
 
dopisuje swój problem do tego watku, bo jest podobny. krótka historia: 1)Bratu i bratowej nie układa się, bo zle gospodarzyli, długi, problemy z pracą. 2)Brat ciezko choruje (udar).3) Po choraobie wyprowadza się do ojca, aby odpocząć, dojsc do siebie (atmosfera niprzyjemna ,narzekania, obciazanie go wina za problemy). 4)Bratowa dochodzi do wniosku,że nalezy dokonać rozdzielności majatkowej, i podziału majatku. Nie wiem co mu naopowiadała, ale oddał jej wszystko w dobrej wierze, aktem notarialnym. Oddawał jej także wszystko, co zarabiał (wysokie alimenty, oraz spłaty długów). Nie miał dla siebie ani grosza, na utrzymaniu ojca praktycznie był. bratowa oczywiście twierdziła,że brat moze w kazdej chwili wprowadzić się z powrotem. o ile spełni jej żadania. Zawsze miała jakieś takie, o którym wiedziała,ze niemożliwe jest w danym momencie do spełnienia.5)Potem stwierdziła,ze sprzeda mieszkanie, aby pokryc długi, i spróbują zacząc"od nowa". Obiecywała mu,że zamelduje go w nowym. Oczywiście poszedł, wymeldował sie grzecznie, sam!! Oczywiscie na nowym go nie zameldowała, bo ciagle nie spełnia jej żądań.
Oczywiście mozna sie sadzić, podwazyc akt notarialny udowadniając,ze wykorzystała jego kiepski stan zrowia, i depresję. Ale to długa i kosztowna droga. Poza tym "zapłaci' za to dziecko, które nie zasłuzyło sobie na to. (wydatki na proces i tak pozostana w rodzinie:()

Po przeczytaniu waszych wpisów pomyślałam; a co, jakby tak wprowadził sie na siłę? (Te paragrafy powyzej) Bardzo proszę o komentarze.
 
Powrót
Góra