K
kamila10
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2015
- Odpowiedzi
- 1
Witam, mam meza obcokrajowca- obywatela Algierii, pobralismy sie w Londynie w Grudniu 2012 roku, aplikowalismy w 2013 roku o EEA Family resident permit, za pierwszym razem odrzucili ta aplikacje, pozniej odwolywalismy sie do First Tier Tribunal, byla rozprawa w sadzie na ktora czekalismy bardzo wiele miesiecy, nawet przyjechala moja mama z Polski jako swiadek, zle odpowiedzielismy na niektore pytania - np. jesli chodzilo o kanapke i o to gdzie przebywalam (czy w hotelu, czy w domu jego szwagra) jak odwiedzalam go we Francji w 2011/2012 roku, bardzo sie denerwowalam i pomylilo mi sie.
O czym warto wspomniec to to, ze maz przyjechal do UK bez wizy, jako nielegalny imigrant.
Po wizycie w sadzie w Lipcu ubieglego roku drzucono nasza aplikacje i uwazaja nas za sham marriage.
Dla mnie to juz za duzo, zaplacilam okolo 3 tys funtow na adwokatow, teraz wzielismy innego adwokata i ten przynajmniej wymaga wiecej dokumentow, typu duzo fotografii, smsy od 2011 roku. Jestesmy w rozterce. Jest nam bardzo ciezko, a mi samej przez prawie 3 lata utrzymywac nas to juz w ogole.
Jezdze do Polski sama, nie mozemy nigdzie podrozowac, to wyglada bardziej jak wegetacja niz zycie. Maz osiwial z nerwow.
Stracilismy nadzieje, ze kiedykolwiek dadza mu wize.
Obecnie czekamy na decyzje, ale nie spodziewamy sie cudow.
Czy jest jakas mozliwosc, zeby przestali sie do nas czepiac, ze jestesmy fikcyjnym malzenstwem. Co robic? Myslelismy o pojechaniu do Polski jak tym razem nie dadza tych papierow, nie stac mnie na odwolywanie sie do First Tier Tribunal znowu.
Pozdrawiam,
Kamila
O czym warto wspomniec to to, ze maz przyjechal do UK bez wizy, jako nielegalny imigrant.
Po wizycie w sadzie w Lipcu ubieglego roku drzucono nasza aplikacje i uwazaja nas za sham marriage.
Dla mnie to juz za duzo, zaplacilam okolo 3 tys funtow na adwokatow, teraz wzielismy innego adwokata i ten przynajmniej wymaga wiecej dokumentow, typu duzo fotografii, smsy od 2011 roku. Jestesmy w rozterce. Jest nam bardzo ciezko, a mi samej przez prawie 3 lata utrzymywac nas to juz w ogole.
Jezdze do Polski sama, nie mozemy nigdzie podrozowac, to wyglada bardziej jak wegetacja niz zycie. Maz osiwial z nerwow.
Stracilismy nadzieje, ze kiedykolwiek dadza mu wize.
Obecnie czekamy na decyzje, ale nie spodziewamy sie cudow.
Czy jest jakas mozliwosc, zeby przestali sie do nas czepiac, ze jestesmy fikcyjnym malzenstwem. Co robic? Myslelismy o pojechaniu do Polski jak tym razem nie dadza tych papierow, nie stac mnie na odwolywanie sie do First Tier Tribunal znowu.
Pozdrawiam,
Kamila