M
merciii
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2011
- Odpowiedzi
- 3
Witam!
Mam problem z windykatorem, który przychodzi do mojego sąsiada. Mieszkamy w bloku, w zamkniętym korytarzu w którym jest 6 mieszkań, do każdego mieszkania dzwonek. Windykator przychodzi średnio dwa razy w tygodniu, najczęściej w godzinach rannych, mój sąsiad nigdy nie otwiera, więc jestem zrywana z łóżka dwudziestoma pod rząd uderzeniami w dzwonek. Mogą sobie Państwo wyobrazić, człowiek po takim koncercie nie wie jak się nazywa. Wiele razy upraszałam pana windykatora o niewydzwanianie do mnie, oczywiście bez rezultatu. Za każdym razem pan windykator zachowuje się bardzo niekulturalnie. Dzisiaj przeszedł samego siebie, nie chciałam go wpuścić na korytarz, powiedziałam, że nie życzę sobie obcych osób pod moimi drzwiami, pan windykator zaczął się ze mną szarpać, popchnął mnie i usiłował wejść na siłę na korytarz. Jakimś cudem udało mi się zamknąć mu drzwi przed nosem, zostałam wyzwana od "k*rw" i kazano mi "wypierd****".
Wiem, że mój sąsiad specjalnie nie otwiera drzwi, a siedzi cały dzień w domu (nie pracuje), albo pod blokiem na piwku, unika mnie i również nie otwiera mi drzwi.
Mam już dosyć tej sytuacji, windykator ciągle nachodzi mnie, szarpie się i żąda wpuszczenia na korytarz. Co mogę zrobić w tej sytuacji, zgłosić sprawę do tej firmy windykacyjnej czy liczyć na rozwiązanie sprawy z sąsiadem (w co nie wierzę), czy może jest jeszcze jakieś inne rozwiązanie?
Mam problem z windykatorem, który przychodzi do mojego sąsiada. Mieszkamy w bloku, w zamkniętym korytarzu w którym jest 6 mieszkań, do każdego mieszkania dzwonek. Windykator przychodzi średnio dwa razy w tygodniu, najczęściej w godzinach rannych, mój sąsiad nigdy nie otwiera, więc jestem zrywana z łóżka dwudziestoma pod rząd uderzeniami w dzwonek. Mogą sobie Państwo wyobrazić, człowiek po takim koncercie nie wie jak się nazywa. Wiele razy upraszałam pana windykatora o niewydzwanianie do mnie, oczywiście bez rezultatu. Za każdym razem pan windykator zachowuje się bardzo niekulturalnie. Dzisiaj przeszedł samego siebie, nie chciałam go wpuścić na korytarz, powiedziałam, że nie życzę sobie obcych osób pod moimi drzwiami, pan windykator zaczął się ze mną szarpać, popchnął mnie i usiłował wejść na siłę na korytarz. Jakimś cudem udało mi się zamknąć mu drzwi przed nosem, zostałam wyzwana od "k*rw" i kazano mi "wypierd****".
Wiem, że mój sąsiad specjalnie nie otwiera drzwi, a siedzi cały dzień w domu (nie pracuje), albo pod blokiem na piwku, unika mnie i również nie otwiera mi drzwi.
Mam już dosyć tej sytuacji, windykator ciągle nachodzi mnie, szarpie się i żąda wpuszczenia na korytarz. Co mogę zrobić w tej sytuacji, zgłosić sprawę do tej firmy windykacyjnej czy liczyć na rozwiązanie sprawy z sąsiadem (w co nie wierzę), czy może jest jeszcze jakieś inne rozwiązanie?