Problem z wyegzekwowaniem należności za tekst

  • Autor wątku Autor wątku Artevia
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Artevia

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2007
Odpowiedzi
9
Witam,

Może ktoś na tym forum będzie w stanie mi pomóc, bo przyznam, że powoli zaczynają opadać mi ręce.

W listopadzie nawiązałam współpracę z pewnym kwartalnikiem. Jako jednostka z zasady ufna, zgodziłam się na przedstawione mi warunki, tj. przesłanie tekstów próbnych, ich publikację i podpisania umowy o dzieło i otrzymanie należności dopiero po wydaniu kolejnego numeru (czyli: piszę teksty do numeru zimowego i wiosennego, po wydaniu wiosennego dostaję pieniądze i umowę za zimowy). Teksty poszły, zostały opublikowane (o czym redakcja entuzjastycznie mnie powiadomiła i poprosiła o kolejne artykuły do wydania wiosennego). Artykuły napisałam, wysłałam i czekałam na dalsze informacje. W międzyczasie zarejestrowałam działalność gospodarczą i spróbowałam dowiedzieć się w redakcji, czy zamiast umowy o dzieło mogę im wystawić faktury za teksty. Odpowiedzi nie uzyskałam. Wydanie wiosenne czasopisma ukazało się w sklepach, a redakcja milczała. Na moje przypomnienie uzyskałam wiadomość, że teksty z numeru zimowego nie są jeszcze wycenione i muszę zaczekać - jednocześnie zostałam poproszona o napisanie kolejnych artykułów (do wydania letniego). Cała sytuacja zaczęła mnie drażnić, w końcu dowiedziałam się, że moje teksty zostały wycenione na 170 zł (przesłany wcześniej cennik sugerował dwukrotnie wyższą kwtoę), otrzymałam też w mailu umowę do podpisania i odesłania (na co się nie zgodziłam, ponieważ była in blanco - bez kwoty i innych detali). W końcu pani redaktor naczelna stwierdziła, że aby oszczędzić nam obu nerwów zaprosi mnie na podpisanie umowy do redakcji i że w poniedziałek poda mi termin (ów poniedziałek minął 2 miesiące temu). Kontakt z redakcją się urwał, nigdzie nie ma ich NIP-u, więc faktur nie mogę im wystawić. Co mogę zrobić w takiej sytuacji?
 
Czy posiada Pani jakieś dowody ustaleń dotyczących współpracy: maile/faksy, ew. świadków? Jeśli tak, to będzie można wyegzekwować należności.
A dane można sprawdzić w KRS.
 
[cytat="Kaziutek"]Czy posiada Pani jakieś dowody ustaleń dotyczących współpracy: maile/faksy, ew. świadków? Jeśli tak, to będzie można wyegzekwować należności.
A dane można sprawdzić w KRS.[/cytat]

Tak, mam całą korespondencję, nie kasuję ważnych maili. A co do KRS - żeby sprawdzić dane jakiegoś podmiotu, niezbędny jest chyba numer REGON i / bądź KRS. Żadnego z tych numerów nie posiadam, redakcja w wydawanych przez siebie pismach nie publikuje tych danych (podaje tylko adresy e-mail i adres korespondencyjny).
 
Numer nie jest konieczny. Wystarczy znać nazwę.
 
Skorzystałam z wyszukiwarki podmiotów gospodarczych w KRS - to wydawnictwo w nim nie figuruje (ani wydawnictwo, ani magazyn). Prawdopodobnie w ogóle nie są w KRS-ie zarejestrowani (zdaje się, że do prowadzenia tego typu działalności gospodarczej wystarczą NIP i Regon, tych danych jednak też nigdzie nie mogę znaleźć i koło się zamyka).
 
A sprawdziła Pani wydawcę ze stopki redakcyjnej? Co to za tytuł, jeśli to nie tajemnica?
 
[cytat="Kaziutek"]A sprawdziła Pani wydawcę ze stopki redakcyjnej? Co to za tytuł, jeśli to nie tajemnica?[/cytat]

Sprawdzałam wydawcę - to jednocześnie redaktor naczelna magazynu. Tytuł to nie tajemnica, nie wspominałam go, ponieważ nie lubię o nikim mówić źle (nawet w obecnej sytuacji, co chyba swiadczy o moim wręcz głupim poczucie przyzwoitości). Chodzi o kwartalnik "Dzieciaki" - wydawany pod szyldem czasopisma "Moda&Styl".
 
W takim razie może spróbować ustalić stan poprzez "Modę i Styl".

Pani poczucie przyzwoitości (towar obecnie bardzo deficytowy) z pewnością nie jest głupie, tylko nie należy go przedkładać ponad instynkt samozachowawczy.
 
[cytat="Kaziutek"]W takim razie może spróbować ustalić stan poprzez "Modę i Styl"[/cytat]

Niestety "Moda i Styl" i "Dzieciaki" mają tych samych wydawców i zespół redakcyjny (a przynajmniej redaktor naczelną). Także wszystko sporwadza się właściwie do jednego punktu.

[cytat="Kaziutek"]Pani poczucie przyzwoitości (towar obecnie bardzo deficytowy) z pewnością nie jest głupie, tylko nie należy go przedkładać ponad instynkt samozachowawczy.[/cytat]

Dziękuję za tę uwagę :) Zdecydowanie poprawiła mi humor ;) I ma Pan chyba sporo racji...
 
Co do wyegzekwowania zaległych umów (potwierdzających, że jestem autorką opublikowanych zdjęć i artykułów) oraz należności, to pozostaje mi jedynie droga sądowa? Prawdę mówiąc wolałabym nie posuwać się aż do zakładania sprawy w sądzie.
 
[cytat="Artevia"]Co do wyegzekwowania zaległych umów (potwierdzających, że jestem autorką opublikowanych zdjęć i artykułów) oraz należności, to pozostaje mi jedynie droga sądowa? Prawdę mówiąc wolałabym nie posuwać się aż do zakładania sprawy w sądzie.[/cytat]
Tym sie proszę nie przejmować, ponieważ nie ma Pani na to wpływu - zdecyduje druga strona. Z niektórymi "egzemplarzami" nie da się inaczej.
 
[cytat="Kaziutek"]
Tym sie proszę nie przejmować, ponieważ nie ma Pani na to wpływu - zdecyduje druga strona. Z niektórymi "egzemplarzami" nie da się inaczej.[/cytat]

Innymi słowy powinnam uprzedzić, że dalszy brak reakcji ze strony pani redaktor naczelnej zmusi mnie do założenia sprawy w sądzie? Odczekać trochę i jeśli znowu nie będzie odzewu, zdecydować się na ten krok? W życiu się z nikim nie procesowałam i nie przypuszczałam, że będę musiała i to w sumie o drobiazg (nie jestem w stanie pojąć dlaczego redakcja tak mocno wzbrania się przed podpisaniem umów i wypłaceniem, niewielkich przecież, sum).
 
[cytat="Artevia"] W życiu się z nikim nie procesowałam i nie przypuszczałam, że będę musiała i to w sumie o drobiazg[/cytat]
... i kiedyś wreszcie przychodzi ten pierwszy raz. :) [cytat="Artevia"] nie jestem w stanie pojąć dlaczego redakcja tak mocno wzbrania się przed podpisaniem umów i wypłaceniem, niewielkich przecież, sum.[/cytat]
Może w tym szaleństwie jest metoda? 8)
 
Powrót
Góra