P
pulek2
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2009
- Odpowiedzi
- 3
Witam.
Mam problem ze sprzedającym, który polega na tym, że kupiłem poprzez ów serwis używany, wg aukcji - w pełni sprawny telefon Nokia E51 z gwarancją i wszystkimi dodatkami, które są normalnie w pudełku za kwotę 300zł. Do wyboru była tylko przesyłka jako paczka pocztowa, więc taką opcję wybrałem.
Pieniądze zostały wpłacone i tak oczekiwałem na paczkę.
Po kilku dniach przyszedł list. Okazało się, że sprzedający wysłał telefon jako zwykły list, nawet nie polecony - czyli za paczkę wziął coś koło 13zł, a wysłał telefon za coś ponad 2 zł.
Od razu można było wkopać klienta tym, że przesyłka nie doszła i nie mógłby zwalić na pocztę, bo nie ma potwierdzenia wysłania a aukcja w historii allegro jest. Jednak nie chciałem tego robić.
Otworzyłem, ok jest to co powinno być, ale - i tu się pojawia to ale...
Telefon-nieoryginalna obudowa z rozklejoną szybką, która ugina się pod palcem; podrobiona bateria (mój brat ma ten sam tel. z salonu i mnóstwo moich znajomych ma ten telefon, więc miałem porównanie), niedziałający mikrofon, walnięty klawisz nawigacyjny (nie przesuwa w lewo).
Słuchawki, zniszczone główki, brak siateczek i gąbek.
Gwarancja - porwana, została jedna strona (gwarancja Nokii składa się z 3 stron zaginanych do środka), więc nie liczę że da się z niej coś wyciągnąć, tym bardziej, iż wymieniana była obudowa i są ślady na śrubach.
IMEI się zgadza.
Sprawa została zgłoszona sprzedającemu, co się okazało, to ktoś inny wystawiał znajomemu aukcję i mówił, że przekazał tej osobie, iż ma oddać pieniądze. Po pewnym czasie, nawet ta osoba przestała odbierać telefony, czy maile.
Konkretna strata kontaktu ze sprzedającym.
Sprawa więc trafiła momentalnie do Allegro i na Policję.
Allegro wycofało się tym, ze jak Policja będzie chciała dane to oni im udzielą informacji i tyle z ich strony - aha i zablokowali mu konto.
Po prawie miesiącu tzn. dziś przyszło pismo z Policji o tym, że Pan aspirant odmawia wszczęcia dochodzenia, gdyż czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego, natomiast z drugiej strony jest pismo prokuratora, który również zatwierdza powyższe postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia.
Czy to już koniec? Czy nie ma szans na odzyskanie pieniędzy?
Nie mam konkretnego kontaktu z prawem, więc nie potrafię rzucać paragrafami, ale to co wiem, to tyle, że sprawy do 250zł są traktowane jako wykroczenie i mała szkodliwość społeczna czynu.
Tutaj kwota przekracza 250zł.
W związku z naszym prawem nasuwa mi się pytanie - Czy państwo daje przyzwolenie na kradzież i oszukiwanie ludzi na kwotę 249.99zł?
Tak to wygląda.
Pozdrawiam i czekam na jakieś odpowiedzi, bo gościowi nie popuszczę.
Mam problem ze sprzedającym, który polega na tym, że kupiłem poprzez ów serwis używany, wg aukcji - w pełni sprawny telefon Nokia E51 z gwarancją i wszystkimi dodatkami, które są normalnie w pudełku za kwotę 300zł. Do wyboru była tylko przesyłka jako paczka pocztowa, więc taką opcję wybrałem.
Pieniądze zostały wpłacone i tak oczekiwałem na paczkę.
Po kilku dniach przyszedł list. Okazało się, że sprzedający wysłał telefon jako zwykły list, nawet nie polecony - czyli za paczkę wziął coś koło 13zł, a wysłał telefon za coś ponad 2 zł.
Od razu można było wkopać klienta tym, że przesyłka nie doszła i nie mógłby zwalić na pocztę, bo nie ma potwierdzenia wysłania a aukcja w historii allegro jest. Jednak nie chciałem tego robić.
Otworzyłem, ok jest to co powinno być, ale - i tu się pojawia to ale...
Telefon-nieoryginalna obudowa z rozklejoną szybką, która ugina się pod palcem; podrobiona bateria (mój brat ma ten sam tel. z salonu i mnóstwo moich znajomych ma ten telefon, więc miałem porównanie), niedziałający mikrofon, walnięty klawisz nawigacyjny (nie przesuwa w lewo).
Słuchawki, zniszczone główki, brak siateczek i gąbek.
Gwarancja - porwana, została jedna strona (gwarancja Nokii składa się z 3 stron zaginanych do środka), więc nie liczę że da się z niej coś wyciągnąć, tym bardziej, iż wymieniana była obudowa i są ślady na śrubach.
IMEI się zgadza.
Sprawa została zgłoszona sprzedającemu, co się okazało, to ktoś inny wystawiał znajomemu aukcję i mówił, że przekazał tej osobie, iż ma oddać pieniądze. Po pewnym czasie, nawet ta osoba przestała odbierać telefony, czy maile.
Konkretna strata kontaktu ze sprzedającym.
Sprawa więc trafiła momentalnie do Allegro i na Policję.
Allegro wycofało się tym, ze jak Policja będzie chciała dane to oni im udzielą informacji i tyle z ich strony - aha i zablokowali mu konto.
Po prawie miesiącu tzn. dziś przyszło pismo z Policji o tym, że Pan aspirant odmawia wszczęcia dochodzenia, gdyż czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego, natomiast z drugiej strony jest pismo prokuratora, który również zatwierdza powyższe postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia.
Czy to już koniec? Czy nie ma szans na odzyskanie pieniędzy?
Nie mam konkretnego kontaktu z prawem, więc nie potrafię rzucać paragrafami, ale to co wiem, to tyle, że sprawy do 250zł są traktowane jako wykroczenie i mała szkodliwość społeczna czynu.
Tutaj kwota przekracza 250zł.
W związku z naszym prawem nasuwa mi się pytanie - Czy państwo daje przyzwolenie na kradzież i oszukiwanie ludzi na kwotę 249.99zł?
Tak to wygląda.
Pozdrawiam i czekam na jakieś odpowiedzi, bo gościowi nie popuszczę.