T
Tengrom
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2012
- Odpowiedzi
- 5
Witam Serdecznie!
Bardzo bym prosił o poradę odnośnie stażu i problemów jakich się nabawiłem przez niego, ale po kolei.
Zostałem skierowany na staż z PUP na stanowisko Sprzedawca na jedną z miejscowych stacji paliw, przedstawiono mi w urzędzie zakres moich obowiązków itp. po czym po rozmowie z kierownikiem stacji zostałem ustawiony na stanowisku pracownika podjazdowego a na ostatnie 3-4 godziny zmiany wchodziłem na kasę. Oprócz mnie były 2 stażystki z tego samego programu no i wiadomo 5 osób normalnie zatrudnionych. Początkowo wszystko wyglądało normalnie, kierownik odnosił się do mnie w porządku więc i ja pracowałem na tyle ile mogłem, skutecznie podnosząc wyniki. Pierwsze problemy zaczęły się w momencie kiedy zjawił się u nas menadżer sprzedaży i zostałem poinstruowany o tym by nie przedstawiać się jako stażysta z urzędu, a jako pełnoprawny pracownik, po 2 miesiącach miałem wykonywać na platformie szkoleniowej różnego rodzaju szkolenia przeznaczone tylko i wyłącznie dla pracowników, a nie stażystów. Pod koniec sierpnia odniosłem drobną kontuzję w trakcie pracy przez co na drugi dzień przyniosłem zwolnienie lekarskie na okres 7 dni. W tym okresie kierownik stacji był na urlopie, kiedy został poinformowany przez jego zastępce o moim L4 zaczął do mnie wydzwaniać mówiąc że takie sprawy jak L4 czy choroby powinienem z nim ustalać bo on wtedy by ustalił grafik pod moją nieobecność, a tak to inni będą musieli za mnie chodzić do pracy itd. Po moim powrocie z L4 kierownik nie szczędził sobie chamskich słów na temat mojego symulowania, na temat tego że od lekarza pierwszego kontaktu to każdy może sobie przynieść zwolnienie, że spier*** mu urlop totalnie, oraz że stacja benzynowa to nie jest jakieś durne biuro że sobie zamknę pokoik i mogę udać się na zwolnienie lekarskie, dodatkowo okazało się że podczas mojej nieobecności zginęły 2 kartony papierosów i została utworzona przysłowiowa "puszka" do której każdy z pracowników włącznie ze stażystami miał wrzucić po 40 zł za brak tych papierosów, oczywiście ja nie wrzuciłem tych pieniędzy na składkę gdyż przeczytałem na internecie że stażyści nie są zobowiązani do płacenia braków w towarze. W połowie września złapała mnie angina ropna wraz z zapaleniem zatok, i chcąc czy nie zostałem skierowany tym razem przez lekarza specjalistę na kolejne L4, w momencie dostarczenia go na stację, zostałem zdrowo opieprzony przez kierownika jaką mam czelność go tak traktować, że jeśli mam tak traktować każdego mojego przyszłego pracodawcę to długo sobie nigdzie nie popracuję.
W piątek w zeszłym tygodniu dostałem wiadomość od jednej ze stażystek oskarżającą mnie że ze względu na to że nie zapłaciłem tych 40 zł to ja ukradłem te papierosy, dodatkowo w wiadomości dało się logicznie wyłapać że cała "załoga" uważa że ja jestem złodziejem mimo że żadnych dowodów na to nie mają, gdyż po prostu ja ich nie wziąłem. Parę dni temu dzwonił do mnie jeden z chłopaków pracujących tam że jeśli wyjdzie że musi przyjść na moje zmiany to mnie po prostu zatłucze i żebym mu się na oczy nie pokazywał, a mój dobry kumpel dostał wiadomość od jednej z dziewczyn pracujących tam którą w sumie zna, z pytaniem jak on dobrze mnie zna, bo jestem złodziejem który ukradł papierosy i dodatkowo wyleguje się na L4 kiedy oni muszą za mnie "ostro" pracować. Oczywiście byłem w UP i opisałem całą sytuację która zaistniała i niestety wyszedłem bez żadnej sensownej porady jak to załatwić i co robić dalej. Staż mam co prawda do 7 października, ale czeka mnie jeszcze ten gwarantowany miesiąc zatrudnienia, którego nie chcę podjąć bo widać że nie mam czego tam szukać, zostałem oczerniony, zgnojony mógłbym nawet powiedzieć. Co robić dalej? Proszę o pomoc!!
Z góry przepraszam za tak długi tekst, ale wydawało mi się warto wspomnieć o wszystkim. Pozdrawiam serdecznie!
Bardzo bym prosił o poradę odnośnie stażu i problemów jakich się nabawiłem przez niego, ale po kolei.
Zostałem skierowany na staż z PUP na stanowisko Sprzedawca na jedną z miejscowych stacji paliw, przedstawiono mi w urzędzie zakres moich obowiązków itp. po czym po rozmowie z kierownikiem stacji zostałem ustawiony na stanowisku pracownika podjazdowego a na ostatnie 3-4 godziny zmiany wchodziłem na kasę. Oprócz mnie były 2 stażystki z tego samego programu no i wiadomo 5 osób normalnie zatrudnionych. Początkowo wszystko wyglądało normalnie, kierownik odnosił się do mnie w porządku więc i ja pracowałem na tyle ile mogłem, skutecznie podnosząc wyniki. Pierwsze problemy zaczęły się w momencie kiedy zjawił się u nas menadżer sprzedaży i zostałem poinstruowany o tym by nie przedstawiać się jako stażysta z urzędu, a jako pełnoprawny pracownik, po 2 miesiącach miałem wykonywać na platformie szkoleniowej różnego rodzaju szkolenia przeznaczone tylko i wyłącznie dla pracowników, a nie stażystów. Pod koniec sierpnia odniosłem drobną kontuzję w trakcie pracy przez co na drugi dzień przyniosłem zwolnienie lekarskie na okres 7 dni. W tym okresie kierownik stacji był na urlopie, kiedy został poinformowany przez jego zastępce o moim L4 zaczął do mnie wydzwaniać mówiąc że takie sprawy jak L4 czy choroby powinienem z nim ustalać bo on wtedy by ustalił grafik pod moją nieobecność, a tak to inni będą musieli za mnie chodzić do pracy itd. Po moim powrocie z L4 kierownik nie szczędził sobie chamskich słów na temat mojego symulowania, na temat tego że od lekarza pierwszego kontaktu to każdy może sobie przynieść zwolnienie, że spier*** mu urlop totalnie, oraz że stacja benzynowa to nie jest jakieś durne biuro że sobie zamknę pokoik i mogę udać się na zwolnienie lekarskie, dodatkowo okazało się że podczas mojej nieobecności zginęły 2 kartony papierosów i została utworzona przysłowiowa "puszka" do której każdy z pracowników włącznie ze stażystami miał wrzucić po 40 zł za brak tych papierosów, oczywiście ja nie wrzuciłem tych pieniędzy na składkę gdyż przeczytałem na internecie że stażyści nie są zobowiązani do płacenia braków w towarze. W połowie września złapała mnie angina ropna wraz z zapaleniem zatok, i chcąc czy nie zostałem skierowany tym razem przez lekarza specjalistę na kolejne L4, w momencie dostarczenia go na stację, zostałem zdrowo opieprzony przez kierownika jaką mam czelność go tak traktować, że jeśli mam tak traktować każdego mojego przyszłego pracodawcę to długo sobie nigdzie nie popracuję.
W piątek w zeszłym tygodniu dostałem wiadomość od jednej ze stażystek oskarżającą mnie że ze względu na to że nie zapłaciłem tych 40 zł to ja ukradłem te papierosy, dodatkowo w wiadomości dało się logicznie wyłapać że cała "załoga" uważa że ja jestem złodziejem mimo że żadnych dowodów na to nie mają, gdyż po prostu ja ich nie wziąłem. Parę dni temu dzwonił do mnie jeden z chłopaków pracujących tam że jeśli wyjdzie że musi przyjść na moje zmiany to mnie po prostu zatłucze i żebym mu się na oczy nie pokazywał, a mój dobry kumpel dostał wiadomość od jednej z dziewczyn pracujących tam którą w sumie zna, z pytaniem jak on dobrze mnie zna, bo jestem złodziejem który ukradł papierosy i dodatkowo wyleguje się na L4 kiedy oni muszą za mnie "ostro" pracować. Oczywiście byłem w UP i opisałem całą sytuację która zaistniała i niestety wyszedłem bez żadnej sensownej porady jak to załatwić i co robić dalej. Staż mam co prawda do 7 października, ale czeka mnie jeszcze ten gwarantowany miesiąc zatrudnienia, którego nie chcę podjąć bo widać że nie mam czego tam szukać, zostałem oczerniony, zgnojony mógłbym nawet powiedzieć. Co robić dalej? Proszę o pomoc!!
Z góry przepraszam za tak długi tekst, ale wydawało mi się warto wspomnieć o wszystkim. Pozdrawiam serdecznie!