Program jest u klienta ale on zaplacił tylko część - czyj jest program?

  • Autor wątku Autor wątku danielsontheweb
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

danielsontheweb

Witam,

Mam drobny problem. Moja firma wykonała na zlecenie pewnego klienta specjalne oprogramowanie, które w 50% zostało już uruchomione na jego serwerze, i z którego korzysta. W tym momencie jest wykonane 80% pracy lecz on za całośc zapłacił dopiero 20%, stwierdził, że ma kryzys i nie zamierza zapłacić już niczego więcej...

Oczywiście nasza firma na tym straciła i te 50% programu, z którego on już korzysta wcale nie mamy zamiaru oddać za marne 20% ceny stąd pytanie - jeżeli aplikacja działa u klienta na serwerze, do którego zresztą zmienił hasło to czyja jest aplikacja? Czy możemy ją śmiało (zdalnie) wyłączyć bez obawiania się konsekwencji prawnych?
 
Dwie sprawy:
1. Aplikacja jest wasza i posiadacie do niej zarówno prawa osobiste jak i majątkowe (te drugie przeniesione zostałyby z chwilą finalizacji umowy)
2. Niestety nie możecie wyłączyć aplikacji u klienta (było by to przestępstwo)
Możecie za to zażądać od niego zaprzestania korzystania z programu i zażądać usunięcia kopii ze swoich systemów. Z drugiej strony jeśli tego nie uczyni pozostaje zgłoszenie naruszenia praw autorskich na policji. (wtedy chcąc nie chcąc będzie musiał zapłacić większą sumę niż wartość umowy - mówimy tu o zawinionym złamaniu praw autorskich)

Pozostaje jeszcze kwestia windykacji należności za wykonanie umowy ale to byłoby skuteczniejsze gdyby taki manewr wykonał po napisaniu całości kodu.
 
Dziękuje za wyczerpującą odpowiedź lecz kolejne pytanie, które mi się nasówa brzmi, co jeżeli owy klient stwierdzi, że nie usunie aplikacji w całości bo przecież zapłacił już 20% - z naszego punktu widzenia w koszty zrealizowania aplikacji poszło znacznie więcej niż 20% i albo oddamy całość za umówioną kwotę albo nie oddamy niczego - ani pieniędzy ani programu.

PS: dodatkowy problem jest chyba w tym, że to była "umowa słowna" - nic na papierze...
 
Wykonujecie umowę o dzieło. Jest tak samo ważna jak i w formie pisemnej, ale gorzej z dowodzeniem swoich racji w sądzie. W mojej ocenie podstawowy problem jest taki, czy mielibyście jak udowodnić w sądzie wysokość umówionego wynagrodzenia? Jakieś maile choćby?

Druga sprawa to sama umowa o dzieło - vide http://forumprawne.org/umowy-zlecenia-o-dzielo/73780-kodeks-cywilny-umowy-o-dzielo.html. Wy jesteście zobowiązani do wykonania dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Ale popatrzcie w Art.644. Jeśli nie skończycie dzieła , czyli nie uruchomicie go do końca - może być problem...

A jak w ogóle uzgodnione było wykonanie dzieła i płatność - etapowo, zaliczkowo, płatność po realizacji całości prac? Macie jakieś pisemne dowody na odbiór części dzieła?
 
Potwierdzenie wyceny oczywiście mamy, potwierdzenie przyjęcia dzieła jak i przyjęcia płatności również - krótko mówiąc jesteśmy w stanie wszystko udowodnić. Gorzej się robi kiedy klient zaczyna wymyślać, że w tej cenie ma być 10x tyle co miało być rzeczywiście - a tego już raczej nie jesteśmy w stanie udowodnić gdyż ilość "opcji" była jedynie "omówiona"...
 
czyli de facto nie macie potwierdzenia umówionego wynagrodzenia za wykonanie zleconego dzieła.
potwierdzenie przyjęcia dzieła...
odbiór czego dokładnie potwierdził zamawiający? całości, części dzieła? i za co zapłacił?

Niezależnie od kwestii tej umowy - oprogramowanie komputerowe stanowi w świetle upaipp utwór posiadający ochronę prawno - autorska, a więc przy braku pisemnej umowy odnośnie wykonania dzieła wraz z pisemnym przeniesieniem majątkowych praw autorskich do dzieła - jesteście w dalszym ciągu posiadaczami wszystkich praw autorskich do stworzonego oprogramowania, co skutkuje tym, że zamawiający byłby posiadaczem tylko licencji zwykłej (niewyłącznej) na korzystanie z egzemplarza (kopii) oprogramowania, który mu przekazaliście.

Czyli mówiąc krótko - możecie to oprogramowanie (licencje) sprzedawać kolejnym klientom wedle waszego uznania - lub sprzedać go raz wraz z majątkowymi prawami autorskimi do niego... :D
 
Powrót
Góra