_chris_ napisał:
Licencja to umowa cywilno - prawna wiążąca swoimi warunkami licencjodawcę (tu producent oprogramowania) z licencjobiorcą (tu użytkownikiem programu komputerowego). Licencjobiorca może wykorzystywać program jedynie w sposób określony w licencji.
Licencja może zawierać dowolne warunki, na które wyrażą zgodę obie strony. Oczywiście, warunki niezgodne z ustawodawstwem danego kraju nie mają mocy prawnej, czyli nie obowiązują licencjobiorcę. W ich miejsce wchodzą odpowiednie przepisy prawa lokalnego (np. ustawy o prawie autorskimi i prawach pokrewnych z 1994 roku (zwana dalej upaipp) czy kodeksem cywilnym).upaipp nie zezwala na korzystanie z danej kopii programu komputerowego przez inne osoby niż właściciel licencji.
Może podam na konkretnym przykładzie bo tak opisując Panu zabieram czas a i tak ciężko się dorozumieć ostatecznie co Pan miał na myśli.
Użył Pan stwierdzenia:
w ich miejsce
W ich - no właśnie - czyli jakie zapisy z tych powyższych są niezgodne?
Zadałem sobie trud i wyszukałem na forum, że zapis zabraniający sprzedaży używanego oprogramowania stosowany przez producentów oprogramowania, czyli te 2 określenia: resell, sell są dla przykładu niezgodne z prawem polskim. Sprawa tyczyła zdaje się płyt z filmami DVD czy Blue-Ray i nawet za to UOKiK się wziął. Zatem analogicznie tyczy się to programów komputerowych.
Rozumiem, że sprawa jest bardzo skomplikowana, jak Panu chciałoby się odpisać bardziej szczegółowo i rozwinąc ten wątek - z chęcią wysłucham jakie to zapisy są niezgodne a jakie są zgodne z prawem polskim.
Jeśli nie ma Pan zbytnio czasu to proszę odpowiedzieć krótko i rzeczowo w poniższej kwestii.
Użył Pan powyżej stwierdzenia, że
upaipp nie zezwala na korzystanie z danej kopii programu.
Nie wiem czy sie dobrze zrozumieliśmy: nie chodzi mi o sytuację, w której:
- robię kopię płyty DVD z oryginału, którego jestem właścicielem i tę kopię pożyczam, wymieniam na inny program, grę komputerową z inną, obcą osobą (jeśli tak Pan to zrozumiał i pisał o kopii w tym znaczeniu - to źle, chodziło mi o rozumienie niżej)
- oryginalne pudełko, które posiadam, z instrukcjami, z całą zawartością którą zastałem przy zakupie (windows, CorelDraw, gra komputerowa itp.) odstępuję innej osobie (na zawsze bądź czasowo) w zamian za inne oryginalne oprogramowanie czy grę komputerową, która też jest jak najbardziej oryginalna, jednak została nabyta nie przeze mnie a przez osobę, która się ze mną wymienia. Oczywiście - nie chodzi mi tu o przypadek rodziny, najbliższych znajomych, chodzi mi o proceder na dużą skalę gdzie obie strony są w stosunku do siebie obce a kontakt znalazły przez stronę w internecie.
Czy powyższa czynność jest zgodna z prawem polskim czy nie. Czy są tutaj wyczerpane jakieś znamiona przestępstwa i czy tutaj policja/prokurator ma w ogóle coś do roboty? (z jednej strony pisze Pan, że licencja jest umową cywilnoprawną - pierwsze zdanie z Pana wypowiedzi, z drugiej strony (z tego co wiem) policja nie ingeruje w sprawy cywilne między obywatelami/podmiotami (to samo prokuratura) - a z jeszcze innej strony - skoro nie to dlaczego są kontrole, tzw. naloty na mieszkania w celu sprawdzania legalności oprogramowania czy oryginalności nawigacji GPS podczas kontroli drogowej skoro to są umowy cywilnoprawne?
Zwrot 'for private use only' odnosi się do możliwości korzystania z danego programu komputerowego wyłącznie do osobistego użytku prywatnego. 'sell, resell, lease, rent - zabronione jest w szczególności sprzedaż, odsprzedaż, wynajem czy dzierżawa.
No właśnie, znowu to co wyżej. Co z tego jest zgodne z prawem polskim a co nie?
Jak mniemam
resell nie jest zgodne z prawem polskim jak i inny zapis - którego wcześniej nie przytoczyłem
you may not transfer ownership of this product to another person (czy jakoś tak- z pamięci piszę ale sens pozostaje wiadomy - też raczej nie jest zgodny z zapisami prawa polskiego. Mam rację?
Zasadniczo, na terenie Polski jako urzędowy obowiązuje język polski, i w takim to języku powinny być sporządzane wszelkie dokumenty. I oczywiście, odnosi się to również do wszelkich umów, w tym i licencyjnych.
A jak nie są po polsku a odbiorcą produktu jest osoba nie znająca języka angielskiego (zresztą jak to udowodnić, kto i jak biegle zna język - niemożliwe) - jest to łamanie prawa czy nie jest przez taką osobę? Czy w takim wypadku niedopełnienie przez dystrybutora owego obowiązku przetłumaczenia na język urzędowy - czyli polski - sprawia, że w stosunku do takiej osoby nie można w żaden sposób wyciągnąć sankcji karnych?
Dziękuję za poprzednią wypowiedź - pozdrawiam