D
dzasztin90
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2017
- Odpowiedzi
- 7
Dzień dobry.
Zwracam się do Was z zapytaniem co sądzicie o zaistniałej sytuacji...
Mianowicie, przygotowałam projekt wnętrza Klientowi. Projekt ten był poprawiany kilkukrotnie, za każdym razem gdy Klient zauważył jakiś błąd lub chciał zastosować rozwiązanie inne niż zaproponowane.
W umowie mamy spisane, że Klient owszem, ma prawo do wniesienia poprawek, dokładnie dwóch, które uwzględnię zarówno na wizualizacjach oraz rysunkach wykonawczych. Większa ilość poprawek nie będzie obejmowała wizualizacji, ale rysunki wykonawcze tak. I tak też Klient otrzymał jedną ,,ponadprogramową'' poprawkę rysunków (przy okazji zgodziłam się na poprawkę wizualizacji, mimo że nie byłam do tego zobligowana).
Klient jak mnie zapewniał, otrzymany projekt przeanalizował, ostatecznie zaakceptował, co potwierdził wykonaniem przelewu za ten etap.
Co istotne, na żaden nadzór inwestorski nie byliśmy umówieni. Jednak zdarzyło mi się kilkukrotnie odbierać telefony Klienta przy zakupie materiałów. Do czasu aż, zaczął wytykać błędy projektowe/niezgodności w projekcie i wymagać ode mnie tłumaczenia telefonicznego (w sobotę) projektu pracownikom sklepu budowlanego. Nagle uznał, że w projekcie gdzieś jest za wąsko, gdzieś za szeroko, a zaproponowane przeze mnie rozwiązanie materiałowe ściany, nie jest możliwe do wykonania jak zapewniał go wykonawca.
Domaga się ponownie poprawy projektu, oczywiście w cenie. Na takie rozwiązanie nie mogłam się zgodzić, więc zaproponowałam odpłatną poprawę projektu. Oczywiście ten się oburzył i uznał, że projekt wnętrzarski nie może zawierać rozwiązań niezgodnych ze sztuką budowlaną. Mimo, że wielokrotnie zaznaczałam, iż proponowane przeze mnie rozwiązania są do weryfikacji przez budowlańca i to on podejmuje ostateczną decyzję. Rozwiązania na moich rysunkach są sugestiami. Nie jestem budowlańcem, tylko projektantem wnętrz.
Niestety Klient nie przyjmuje tego do wiadomości i nie trafiają do niego żadne argumenty. Zamierza złożyć oficjalną reklamację, w której będzie domagał się poprawy projektu, gdyż ten, jak to ujął - jest do kosza.
Jeszcze jeden mały szczegół całej tej historii. Ostatnia rata, miała być rozliczona w momencie gdy do pracy miał przystępować stolarz. Jednak rata ta, nie jest zapłatą tylko za ,,pogadanki'' ze stolarzem, jest także jak ustaliliśmy na samym wstępie ceną za część projektu, nieco odwleczoną w czasie aby Klient miał pewność, że odpowiem na wątpliwości stolarza.
Fakturę wystawiłam z terminem do zapłaty 2 tygodnie. Uważam, że jest to wystarczająco dużo czasu na znalezienie stolarza. Zapewniłam, że w razie potrzeby odpowiem na jego wątpliwości. Jednak teraz dociera do mnie informacja o reklamacji i zakończeniu współpracy...
Moje pytanie do Was brzmi jest następujące:
1)Czy wg. Was taki Klient może zasadnie złożyć reklamację, skoro widział projekt, analizował, zatwierdził, rozliczył?
2) Czy mogę takiej reklamacji nie przyjąć? Na nadzór nie umawiał się, tak więc nie jestem oficjalnie zobligowana do sporządzania dokumentacji zamiennych, w przypadku jakichś ,,niespodzianek''.
3)Czy Klient może teraz rozwiązać zawartą ze mną umowę i nie płacić ostatniej raty? Mimo, że rata była zapłatą za część projektu, który przecież faktycznie otrzymał? Zmiany chciał wprowadzić po oficjalnym rozliczeniu tegoż właśnie etapu?
4) Czy teraz jego wszystkie uwagi, typu - a na wizualizacji Pani pokazała to, a w zestawieniu jest to - powinnam brać poważnie i brać się za poprawianie? Przecież wizualizacje są koncepcyjne, a szanowny Pan miał do przeanalizowania rysunki techniczne, które ostatecznie zaakceptował.
Przepraszam, za rozwleczony opis, jednak wolałam przedstawić pełny obraz sytuacji.
Za wszystkie odpowiedzi i wskazówki z góry serdecznie dziękuję.
Zwracam się do Was z zapytaniem co sądzicie o zaistniałej sytuacji...
Mianowicie, przygotowałam projekt wnętrza Klientowi. Projekt ten był poprawiany kilkukrotnie, za każdym razem gdy Klient zauważył jakiś błąd lub chciał zastosować rozwiązanie inne niż zaproponowane.
W umowie mamy spisane, że Klient owszem, ma prawo do wniesienia poprawek, dokładnie dwóch, które uwzględnię zarówno na wizualizacjach oraz rysunkach wykonawczych. Większa ilość poprawek nie będzie obejmowała wizualizacji, ale rysunki wykonawcze tak. I tak też Klient otrzymał jedną ,,ponadprogramową'' poprawkę rysunków (przy okazji zgodziłam się na poprawkę wizualizacji, mimo że nie byłam do tego zobligowana).
Klient jak mnie zapewniał, otrzymany projekt przeanalizował, ostatecznie zaakceptował, co potwierdził wykonaniem przelewu za ten etap.
Co istotne, na żaden nadzór inwestorski nie byliśmy umówieni. Jednak zdarzyło mi się kilkukrotnie odbierać telefony Klienta przy zakupie materiałów. Do czasu aż, zaczął wytykać błędy projektowe/niezgodności w projekcie i wymagać ode mnie tłumaczenia telefonicznego (w sobotę) projektu pracownikom sklepu budowlanego. Nagle uznał, że w projekcie gdzieś jest za wąsko, gdzieś za szeroko, a zaproponowane przeze mnie rozwiązanie materiałowe ściany, nie jest możliwe do wykonania jak zapewniał go wykonawca.
Domaga się ponownie poprawy projektu, oczywiście w cenie. Na takie rozwiązanie nie mogłam się zgodzić, więc zaproponowałam odpłatną poprawę projektu. Oczywiście ten się oburzył i uznał, że projekt wnętrzarski nie może zawierać rozwiązań niezgodnych ze sztuką budowlaną. Mimo, że wielokrotnie zaznaczałam, iż proponowane przeze mnie rozwiązania są do weryfikacji przez budowlańca i to on podejmuje ostateczną decyzję. Rozwiązania na moich rysunkach są sugestiami. Nie jestem budowlańcem, tylko projektantem wnętrz.
Niestety Klient nie przyjmuje tego do wiadomości i nie trafiają do niego żadne argumenty. Zamierza złożyć oficjalną reklamację, w której będzie domagał się poprawy projektu, gdyż ten, jak to ujął - jest do kosza.
Jeszcze jeden mały szczegół całej tej historii. Ostatnia rata, miała być rozliczona w momencie gdy do pracy miał przystępować stolarz. Jednak rata ta, nie jest zapłatą tylko za ,,pogadanki'' ze stolarzem, jest także jak ustaliliśmy na samym wstępie ceną za część projektu, nieco odwleczoną w czasie aby Klient miał pewność, że odpowiem na wątpliwości stolarza.
Fakturę wystawiłam z terminem do zapłaty 2 tygodnie. Uważam, że jest to wystarczająco dużo czasu na znalezienie stolarza. Zapewniłam, że w razie potrzeby odpowiem na jego wątpliwości. Jednak teraz dociera do mnie informacja o reklamacji i zakończeniu współpracy...
Moje pytanie do Was brzmi jest następujące:
1)Czy wg. Was taki Klient może zasadnie złożyć reklamację, skoro widział projekt, analizował, zatwierdził, rozliczył?
2) Czy mogę takiej reklamacji nie przyjąć? Na nadzór nie umawiał się, tak więc nie jestem oficjalnie zobligowana do sporządzania dokumentacji zamiennych, w przypadku jakichś ,,niespodzianek''.
3)Czy Klient może teraz rozwiązać zawartą ze mną umowę i nie płacić ostatniej raty? Mimo, że rata była zapłatą za część projektu, który przecież faktycznie otrzymał? Zmiany chciał wprowadzić po oficjalnym rozliczeniu tegoż właśnie etapu?
4) Czy teraz jego wszystkie uwagi, typu - a na wizualizacji Pani pokazała to, a w zestawieniu jest to - powinnam brać poważnie i brać się za poprawianie? Przecież wizualizacje są koncepcyjne, a szanowny Pan miał do przeanalizowania rysunki techniczne, które ostatecznie zaakceptował.
Przepraszam, za rozwleczony opis, jednak wolałam przedstawić pełny obraz sytuacji.
Za wszystkie odpowiedzi i wskazówki z góry serdecznie dziękuję.