E
E.STERN
Użytkownik
- Dołączył
- 08.2020
- Odpowiedzi
- 51
Szanowni Państwo, witam 
Na wstępie chciałbym zaznaczyć, iż zakładam ten temat w trosce o osoby mi najbliższe, dlatego byłbym wdzięczny za każdą okazaną przez was pomoc
Chodzi o moich rodziców, którzy mieszkają w bloku i od lat borykają się z problematycznymi sąsiadami, którzy za nic mają zasady współżycia społecznego i co jakiś czas organizują tęgie imprezy trwające niekiedy do ranka następnego dnia.
Tak też było wczoraj, najpewniej z uwagi na mecz, co jednak nie zwalnia oczywiście z odpowiedzialności. Impreza ciągnęła się do 5 rano dnia dzisiejszego, tj. 22 czerwca i trwała całą noc. Moi rodzice, skontaktowali się z policją, która w miarę szybko zainterweniowała. Niestety, krótko po interwencji policji, sąsiedzi wrócili do imprezowania, a mojej mamie, która próbowała porozmawiać z nimi powiedzieli jedynie, że "policja i spółdzielnia nic nie zrobią".
Dziś, poprzez formularz kontaktowy, napisałem także do spółdzielni mieszkaniowej. Wcześniej zawiadamiałem już raz spółdzielnię, która poprosiła o niezwłoczne powiadomienie ich w razie powtórzenia się incydentu. Niestety, z racji, iż jest sobota, nie mogłem skontaktować się z ich biurem telefonicznie.
Moje pytanie brzmi - co dalej? Co, jeżeli policja nie dała rady, a spółdzielnia zleje temat? Czy spółdzielnia to ostateczność, czy lepiej zadbać o to, by sprawa skończyła się w sądzie?
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!
Na wstępie chciałbym zaznaczyć, iż zakładam ten temat w trosce o osoby mi najbliższe, dlatego byłbym wdzięczny za każdą okazaną przez was pomoc
Chodzi o moich rodziców, którzy mieszkają w bloku i od lat borykają się z problematycznymi sąsiadami, którzy za nic mają zasady współżycia społecznego i co jakiś czas organizują tęgie imprezy trwające niekiedy do ranka następnego dnia.
Tak też było wczoraj, najpewniej z uwagi na mecz, co jednak nie zwalnia oczywiście z odpowiedzialności. Impreza ciągnęła się do 5 rano dnia dzisiejszego, tj. 22 czerwca i trwała całą noc. Moi rodzice, skontaktowali się z policją, która w miarę szybko zainterweniowała. Niestety, krótko po interwencji policji, sąsiedzi wrócili do imprezowania, a mojej mamie, która próbowała porozmawiać z nimi powiedzieli jedynie, że "policja i spółdzielnia nic nie zrobią".
Dziś, poprzez formularz kontaktowy, napisałem także do spółdzielni mieszkaniowej. Wcześniej zawiadamiałem już raz spółdzielnię, która poprosiła o niezwłoczne powiadomienie ich w razie powtórzenia się incydentu. Niestety, z racji, iż jest sobota, nie mogłem skontaktować się z ich biurem telefonicznie.
Moje pytanie brzmi - co dalej? Co, jeżeli policja nie dała rady, a spółdzielnia zleje temat? Czy spółdzielnia to ostateczność, czy lepiej zadbać o to, by sprawa skończyła się w sądzie?
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!