Proszę o pomoc! Długi męża i byłej żony

  • Autor wątku Autor wątku DominikaD
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

DominikaD

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2007
Odpowiedzi
22
Witam!
Mój partner odszedł pół roku temu od żony. Sprawa rozwodowa odbędzie się dopiero latem. Niestety pozostały nam do spłacania kredyty zaciągnięte za ich małżeństwa. Żona pod żadnym względem nie czuje się za nie współodpowiedzialna i absolutnie nie ma zamiaru dołożyć ani grosza. Przez cały okres ich 19-letniego związku nie pracowała tylko wydawała pieniążki i namawiała do kolejnych pożyczek. W chwili rozstania podjeła pracę. Mój partner zarabia ok. 2200 PLN, z czego spłaty kredytów pochłaniają ok.1500 PLN. Co więcej wpłaca żonie 400 PLN co miesiąc na syna, który w czerwcu ukończy 18 lat i kompletnie się nie uczy (jest w I klasie technikum i najprawdopodobniej wyrzucą go w czerwcu ze szkoły). W sumie daje to 1900 PLN, a przecież my też musimy jakoś funkcjonować! Ja kończę studia, finalizuję doktorat i nie jestem w stanie utrzymywać nas i Ją. Żona stale narzeka, że nie ma pieniędzy, choć w "nagrodę za dobre wyniki" kupiła synkowi nowy komputer. Co więcej twierdzi, że my musimy płacić za to, że ona straciła męża. Co za absurd!
Bardzo proszę o jakieś sugestie, w jaki sposób można wyegzekwować od Niej spłatę, choć części zobowiązań?
 
Moim zdaniem, na dzień dzisiejszy mamy małe pole manewru.
Dopóki formalnie małżeństwo trwa (brak orzeczenia rozwodu) ciężko ustalić, kto ma ponosić ciężar utrzymania rodziny oraz spłaty długu. (choć teoretycznie przyjmuje się, że pół na pół)
Dlatego też partner tak mocno angażuje się w sprawy finansowe byłej (a raczej jeszcze obecnej) rodziny.
Tą sprawę dopiero ureguluje orzeczenie sądu rozwodowego i podział majątku, choć i to nie do końca, bo bank będzie kierował egzekucję do obu (byłych) małżonków, którzy solidarnie zaciągneli zobowiązania.
Takie jest moje zdanie.
PS
Jeżeli ekmałżonka (już później) będzie sprytnie migać się od spłaty, to cały ciężar zaspokojeniua wierzycieli może spaść na Pani partnera.
 
[cytat="Vegas"]Moim zdaniem, na dzień dzisiejszy mamy małe pole manewru.
Dopóki formalnie małżeństwo trwa (brak orzeczenia rozwodu) ciężko ustalić, kto ma ponosić ciężar utrzymania rodziny oraz spłaty długu. (choć teoretycznie przyjmuje się, że pół na pół)
Dlatego też partner tak mocno angażuje się w sprawy finansowe byłej (a raczej jeszcze obecnej) rodziny.
Tą sprawę dopiero ureguluje orzeczenie sądu rozwodowego i podział majątku, choć i to nie do końca, bo bank będzie kierował egzekucję do obu (byłych) małżonków, którzy solidarnie zaciągneli zobowiązania.
Takie jest moje zdanie.
PS
Jeżeli ekmałżonka (już później) będzie sprytnie migać się od spłaty, to cały ciężar zaspokojeniua wierzycieli może spaść na Pani partnera.[/cytat]Dziękuję bardzo Vegas. Czy możemy negocjować z wierzycielami, żeby choć część zobowiązań kierował również do żony skoro jest współodpowiedzialna? Mój pratner wcale nie ma ochoty angażować się w spłatę całkowitej kwoty, nawet nie jest w stanie.
Mam jeszcze jedno pytanie:
Żona oczywiście nie zgadza się na rozwód, choć nie chce również, żeby mąż do niej wrócił. Napisaliśmy pozew bez orzekania o winie. Czy w czasie rozprawy, kiedy żona będzie za wszelką cenę sugerowała, iż jedyną przyczyną rozpadu małżeństwa jest nowy związek jej męża i żadała orzeczenia winy należy się na to zgodzić?; w celu uniknięcia przeciągania sprawy. My naprawdę chcemy zacząć już normalne wspólne życie, bez ciągania się po sądach.
 
[cytat:1ugje7jj]
Czy możemy negocjować z wierzycielami, żeby choć część zobowiązań kierował również do żony skoro jest współodpowiedzialna?
[/cytat:1ugje7jj]
Teoretycznie egzekucja (ewentualna) będzie kierowana do jednej i drugiej sytrony, a ściągane wierzytelności będą od osoby, która posiada jakieś dochody i majątek.
Wierzyciele nie będą przejmować się poczuciem sprawiedliwości, tylko zapisami prawa oraz skutecznością egzekucji.
W tym interesie nie ma miejsca na sentymenty.
Negocjowć to można - moim zdaniem - z żoną, lub potem eksmałżonką.
Po spłaceniu całego kredytu przez jednego zobowiązanego, może on wystąpić o zwrot połowy poniesionych kosztów za drugą stronę, więc te pieniądze nie przepadną.
Mają tu zastosowanie przepisy Kc:
[lex:1ugje7jj]Art. 376. § 1. Jeżeli jeden z dłużników solidarnych spełnił świadczenie, treść istniejącego między współdłużnikami stosunku prawnego rozstrzyga o tym, czy i w jakich częściach może on żądać zwrotu od współdłużników. Jeżeli z treści tego stosunku nie wynika nic innego, dłużnik, który świadczenie spełnił, może żądać zwrotu w częściach równych.[/lex:1ugje7jj]
[cytat:1ugje7jj]Czy w czasie rozprawy, kiedy żona będzie za wszelką cenę sugerowała, iż jedyną przyczyną rozpadu małżeństwa jest nowy związek jej męża i żadała orzeczenia winy należy się na to zgodzić?; w celu uniknięcia przeciągania sprawy. My naprawdę chcemy zacząć już normalne wspólne życie, bez ciągania się po sądach.[/cytat:1ugje7jj]
Jak jest naprawdę, to sami Państwo wiedzą i wybór postępowania należy do Was. Jedno jest pewne, orzeczenie winy partnera jest bardzo niekorzystnym rozstrzygnięciem dla niego i dla Was.
 
Dziękuję ponownie! W takim razie jest jakaś nadzieja. Żona pracuje, więc dochód posiada. Mamy zamiar zwrócić się do banku w celu kierowania upomnień również do niej. Wszystko byłoby OK, gdyby było nas stać na spłacanie wszystkiego Ta Kobieta nas wykończy swoim uporem. Sama nią jestem, ale rozwiodłam się z mężem podając sobie nawzajem rękę i dziękując za wspólne dobrze spędzone lata.
Jeśli możesz proszę o wyrażenie opinii a propos mojego drugiego pytania.
 
Już otrzymałam odpowiedź, troszkę opóźnioną. Małżeństwo mojego partnera nie było dobrym małżeństwem, więc nie jest to tylko Jego wina. Chciałam się dowiedzieć, jakie konsekwencje niesie za sobą orzeczenie winy?
 
[cytat="DominikaD"]Już otrzymałam odpowiedź, troszkę opóźnioną. Małżeństwo mojego partnera nie było dobrym małżeństwem, więc nie jest to tylko Jego wina. Chciałam się dowiedzieć, jakie konsekwencje niesie za sobą orzeczenie winy?[/cytat]
Kro stanowi:
Art. 60. § 1. Małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia i który znajduje się w niedostatku, może żądać od drugiego małżonka rozwiedzionego dostarczania środków utrzymania w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego.
§ 2. Jeżeli jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, a rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego, sąd na żądanie małżonka niewinnego może orzec, że małżonek wyłącznie winny obowiązany jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego, chociażby ten nie znajdował się w niedostatku.
§ 3. Obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi rozwiedzionemu wygasa w razie zawarcia przez tego małżonka nowego małżeństwa. Jednakże gdy zobowiązanym jest małżonek rozwiedziony, który nie został uznany za winnego rozkładu pożycia, obowiązek ten wygasa także z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu, chyba że ze względu na wyjątkowe okoliczności sąd, na żądanie uprawnionego, przedłuży wymieniony termin pięcioletni.
 
W takim razie już wszystko jasne. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
 
[cytat="Vegas"]PS
Jeżeli ekmałżonka (już później) będzie sprytnie migać się od spłaty, to cały ciężar zaspokojeniua wierzycieli może spaść na Pani partnera.[/cytat]

Dokładnie tak to wygląda, gdy trafia się na życiowego spryciarza. 8)
 
Chodzi Panu o mojego partnera czy jego żonę? :)
 
Powrót
Góra