M
mikolajpre
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2016
- Odpowiedzi
- 10
Witam.
Chcę wyegzekwować zarobione pieniądze, w jaki sposób?
Mój były pracodawca jest mi dłużny ponad 4000 euro, co jest moim ponad 2 miesięcznym zarobkiem.
Trochę się rozpiszę, ale postaram się przekazać jasno najważniejsze informacje.
Pracę zacząłem we wrześniu 2015 roku, w firmie budowlanej, pracującej dla spółdzielni w jednym z największych niemieckim miast.
Już w pierwszy dzień, zostałem powiadomiony że otrzymam meldunek, oraz umowę o pracę, do czego jednak nie doszło.
Do końca roku 2015 pracowałem na czarno, nie pobierając żadnych świadczeń w Polsce.
Pracowałem za 7 euro na godzinę, przy czym pracodawca miał problemy z wypłacalnością, jednak do końca roku byliśmy rozliczeni.
Od początku roku 2016 została założona nowa firma gmbh, której rzekomym właścicielem był syn tej osoby. Jednak wciąż faktyczną władzę miała osoba pierwsza.
Za namową pracodawcy założyłem działalność gospodarczą, działającą od początku stycznia 2016 roku.
Pracowałem wtedy legalnie. Starałem się o wyższe wynagrodzenie, bezskutecznie, dostając jedynie dodatkowe 100 euro, bez względu na ilość przepracowanych godzin, tj. 7 euro na godzinę + 100 miesięcznie.
Od początku roku były trudności z pieniędzmi.
Nie mogłem wystawiać faktur, pierwsze rachunki wypisałem w marcu, ponieważ rzekomo właściciel firmy cały czas czekał na jakieś papiery. Nie przeszkadzało to w pobieraniu zleceń, oraz normalnym działaniem firmy.
Poprzez nieregularne płatności i śmieszne kwoty, zadłużyłem się.
Mając kilka kredytów w banku, oraz ZUS, nie byłem w stanie płacić w czasie.
Zwalniając się wystawiłem ostatni rachunek, którego nie mogę wyegzekwować, pracodawca nie chciał otrzymać rachunku drogą mailową, ani normalnie, gdyż wymagał specjalnych druków, których nie posiadałem. Więc postanowiliśmy że rachunki dotrą pocztą.
Rachunki wysłałem, mając potwierdzenie dotarcia, otrzymywałem 0 kontaktu.
Osoba ta wciąż wszystko przedłużała. Otrzymałem jedną wiadomość, że przelew otrzymam natychmiast jeśli rachunki dotarły, co było kłamstwem.
Czekałem do momentu.
I tutaj jest ciekawa sytuacja, osoba "trzecia", która również się wtedy zwolniła, zagroziła policją pracodawcy.
Osoba ta również ma nieotrzymane pieniądze, jednak pracowała normalnie, nie mając żadnych machlojek.
Osoba ta drogą mailową powiadomiła pracodawcę o terminie pojawienia się na policji w tym mieście, [oba miejsca dzieli 800km]. Przy czym do teraz nie otrzymała żadnej odpowiedzi.
Z kolei ja otrzymałem powiadomienie, w dniu rzekomego wyjazdu o wysłanym przelewie, co było tylko graniem na zwłokę, żebym się tam nie zjawił razem z kolegą
Osoba trzecia, zaniechała działań myśląc że pracodawca się przestraszył.
Czekam już ładny czas, i oczywiście przelewu nie dostałem. Pracodawca uchyla się i kłamię, na co mam dowody w skrzynce elektronicznej.
Nie mam już czasu, w bankach mam trzymiesięczne braki w ratach, przy czym grożą mi rozwiązaniem umowy. Nie otrzymałem jeszcze pierwszej wypłaty w nowej firmie, która i tak wejdzie w poczet konta, które jest na minusie.
Tym samym nie mam pieniędzy na jedzenie i mieszkanie w niemczech.
Wiem że pracodawca się mnie po cichu boi, proszę was o pomoc, w jaki sposób mogę go solidnie przestraszyć.
Nie stać mnie na sąd, oraz brak mi czasu.
Dodatkowe informację którymi mógłbym się posłużyć to
-umowy na mniejsze kwoty reszty pracowników
-praca na czarno jednej osoby na ten czas
Mój kolega mnie poświadczy we wszystkim. W razie potrzeby są jeszcze dwie inne osoby, także byli pracownicy.
Proszę mi pomóc ubrać to w słowa, których ta osoba może się naprawdę przestraszyć.
Jestem naprawdę w dołku teraz, mam już najgorsze myśli.
Chcę wyegzekwować zarobione pieniądze, w jaki sposób?
Mój były pracodawca jest mi dłużny ponad 4000 euro, co jest moim ponad 2 miesięcznym zarobkiem.
Trochę się rozpiszę, ale postaram się przekazać jasno najważniejsze informacje.
Pracę zacząłem we wrześniu 2015 roku, w firmie budowlanej, pracującej dla spółdzielni w jednym z największych niemieckim miast.
Już w pierwszy dzień, zostałem powiadomiony że otrzymam meldunek, oraz umowę o pracę, do czego jednak nie doszło.
Do końca roku 2015 pracowałem na czarno, nie pobierając żadnych świadczeń w Polsce.
Pracowałem za 7 euro na godzinę, przy czym pracodawca miał problemy z wypłacalnością, jednak do końca roku byliśmy rozliczeni.
Od początku roku 2016 została założona nowa firma gmbh, której rzekomym właścicielem był syn tej osoby. Jednak wciąż faktyczną władzę miała osoba pierwsza.
Za namową pracodawcy założyłem działalność gospodarczą, działającą od początku stycznia 2016 roku.
Pracowałem wtedy legalnie. Starałem się o wyższe wynagrodzenie, bezskutecznie, dostając jedynie dodatkowe 100 euro, bez względu na ilość przepracowanych godzin, tj. 7 euro na godzinę + 100 miesięcznie.
Od początku roku były trudności z pieniędzmi.
Nie mogłem wystawiać faktur, pierwsze rachunki wypisałem w marcu, ponieważ rzekomo właściciel firmy cały czas czekał na jakieś papiery. Nie przeszkadzało to w pobieraniu zleceń, oraz normalnym działaniem firmy.
Poprzez nieregularne płatności i śmieszne kwoty, zadłużyłem się.
Mając kilka kredytów w banku, oraz ZUS, nie byłem w stanie płacić w czasie.
Zwalniając się wystawiłem ostatni rachunek, którego nie mogę wyegzekwować, pracodawca nie chciał otrzymać rachunku drogą mailową, ani normalnie, gdyż wymagał specjalnych druków, których nie posiadałem. Więc postanowiliśmy że rachunki dotrą pocztą.
Rachunki wysłałem, mając potwierdzenie dotarcia, otrzymywałem 0 kontaktu.
Osoba ta wciąż wszystko przedłużała. Otrzymałem jedną wiadomość, że przelew otrzymam natychmiast jeśli rachunki dotarły, co było kłamstwem.
Czekałem do momentu.
I tutaj jest ciekawa sytuacja, osoba "trzecia", która również się wtedy zwolniła, zagroziła policją pracodawcy.
Osoba ta również ma nieotrzymane pieniądze, jednak pracowała normalnie, nie mając żadnych machlojek.
Osoba ta drogą mailową powiadomiła pracodawcę o terminie pojawienia się na policji w tym mieście, [oba miejsca dzieli 800km]. Przy czym do teraz nie otrzymała żadnej odpowiedzi.
Z kolei ja otrzymałem powiadomienie, w dniu rzekomego wyjazdu o wysłanym przelewie, co było tylko graniem na zwłokę, żebym się tam nie zjawił razem z kolegą
Osoba trzecia, zaniechała działań myśląc że pracodawca się przestraszył.
Czekam już ładny czas, i oczywiście przelewu nie dostałem. Pracodawca uchyla się i kłamię, na co mam dowody w skrzynce elektronicznej.
Nie mam już czasu, w bankach mam trzymiesięczne braki w ratach, przy czym grożą mi rozwiązaniem umowy. Nie otrzymałem jeszcze pierwszej wypłaty w nowej firmie, która i tak wejdzie w poczet konta, które jest na minusie.
Tym samym nie mam pieniędzy na jedzenie i mieszkanie w niemczech.
Wiem że pracodawca się mnie po cichu boi, proszę was o pomoc, w jaki sposób mogę go solidnie przestraszyć.
Nie stać mnie na sąd, oraz brak mi czasu.
Dodatkowe informację którymi mógłbym się posłużyć to
-umowy na mniejsze kwoty reszty pracowników
-praca na czarno jednej osoby na ten czas
Mój kolega mnie poświadczy we wszystkim. W razie potrzeby są jeszcze dwie inne osoby, także byli pracownicy.
Proszę mi pomóc ubrać to w słowa, których ta osoba może się naprawdę przestraszyć.
Jestem naprawdę w dołku teraz, mam już najgorsze myśli.