S
szira777
Witam, proszę o pomoc w pewnej sprawie dotyczącej najmu...
Stan faktyczny wygląda tak - razem z dwoma kolegami studentami wynajmujemy sobie od października mieszkanie od właściciela. Mieszkanie to należy do spółdzielni mieszkaniowej, która ostatnio wymyśliła ryczałt za gaz... Do tej pory rachunki (gaz, prąd, wodę), płaciliśmy w ten sposób, że każdego miesiąca przyjeżdżał właściciel po czynsz i jak był jakiś rachunek (średnio były co dwa miesiące na zmianę gaz/prąd) to od razu mu dawaliśmy kasę - on sobie szedł do spółdzielni i płacił. Nie było problemu, ale ostatnio spółdzielnia wprowadziła ryczałt jeśli chodzi o gaz - tzn. płaci sie z góry za następne miesiące (np. już przyszły rachunki za marzec, kwiecień), wg średniego zużycia, a nadpłaty będą zwracane pod koniec okresu rozliczeniowego. Ostatnio gdy właściciel przyjechał po czynsz, nie było mnie przy tym, ale ogólnie doszło do rozmowy o tym ryczałcie której puenta była taka:
Właściciel - czyli jak będzie na końcu za mało to trzeba będzie pieniążki dopłacić..
Kolega - czyli jak rozumiem będzie za dużo to dostaniemy zwrot...
Właściciel - no nie bardzo...
W tym momencie otwiera mi sie nóż w kieszeni...
Ponieważ czekam mnie w najbliższym czasie rozmowa z właścicielem na ten temat, chciałbym się zapytac o aspekty prawne. Dodam jeszcze, że w umowie jest tylko stwierdzenie, że "najemca zobowiązuje się płacić rachunki za gaz, prąd i wodę" - nie ma innych zastrzeżeń odnośnie tego tematu...
Moje pytanie brzmi - na jakie podstawy prawne moge sie powołać jeśli chodzi o odzyskanie tej nadpłaty:
1) czy może na bezppodstawne wzbogacenie
2) czy podpada to może pod 353 i 354 KC (gdyby mi gość wysunał zarzut, że w umowie nic nie ma apropos zwrotu nadpłat, więc nie musi mi zwracać...)
Stan faktyczny wygląda tak - razem z dwoma kolegami studentami wynajmujemy sobie od października mieszkanie od właściciela. Mieszkanie to należy do spółdzielni mieszkaniowej, która ostatnio wymyśliła ryczałt za gaz... Do tej pory rachunki (gaz, prąd, wodę), płaciliśmy w ten sposób, że każdego miesiąca przyjeżdżał właściciel po czynsz i jak był jakiś rachunek (średnio były co dwa miesiące na zmianę gaz/prąd) to od razu mu dawaliśmy kasę - on sobie szedł do spółdzielni i płacił. Nie było problemu, ale ostatnio spółdzielnia wprowadziła ryczałt jeśli chodzi o gaz - tzn. płaci sie z góry za następne miesiące (np. już przyszły rachunki za marzec, kwiecień), wg średniego zużycia, a nadpłaty będą zwracane pod koniec okresu rozliczeniowego. Ostatnio gdy właściciel przyjechał po czynsz, nie było mnie przy tym, ale ogólnie doszło do rozmowy o tym ryczałcie której puenta była taka:
Właściciel - czyli jak będzie na końcu za mało to trzeba będzie pieniążki dopłacić..
Kolega - czyli jak rozumiem będzie za dużo to dostaniemy zwrot...
Właściciel - no nie bardzo...
W tym momencie otwiera mi sie nóż w kieszeni...
Ponieważ czekam mnie w najbliższym czasie rozmowa z właścicielem na ten temat, chciałbym się zapytac o aspekty prawne. Dodam jeszcze, że w umowie jest tylko stwierdzenie, że "najemca zobowiązuje się płacić rachunki za gaz, prąd i wodę" - nie ma innych zastrzeżeń odnośnie tego tematu...
Moje pytanie brzmi - na jakie podstawy prawne moge sie powołać jeśli chodzi o odzyskanie tej nadpłaty:
1) czy może na bezppodstawne wzbogacenie
2) czy podpada to może pod 353 i 354 KC (gdyby mi gość wysunał zarzut, że w umowie nic nie ma apropos zwrotu nadpłat, więc nie musi mi zwracać...)