I
immcio
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2015
- Odpowiedzi
- 1
Witam.
Zgodnie z wymogiem napisze na wstępie wymagane informacje:
a) Jestem przedsiębiorcą, który nabył produkt od innego przedsiębiorcy. Produkt to komputer tzw. powystawowy (czyli nie nowy, ale objęty "gwarancją").
b) Reklamacja na podstawie gwarancji, konkretnie na podstawie wady ukrytej, o której napiszę dalej.
d) Data zakupy: 28-02-2015
Data zauważenia wady: kilka dni po zakupie, powiedzmy tydzień.
Data złożenia reklamacji: 26-04-2015 (dlatego tak późno, bo wróciłem do kraju po dwóch miesiącach)
Data rozpatrzenia reklamacji: Do dzisiejszego dnia nie rozpatrzono reklamacji, w moim mniemaniu, ponieważ sprzedawca stwierdził, że tej wady nie widzi. Dodatkowo chce opłaty za przeinstalowanie systemu :>.
e) Laptop Dell powystawowy - wartość zakupu 750zł.
f)
Sprawa wyglądała następująco:
W momencie zakupu zapytałem sprzedającego jak wygląda kwestia gwarancji. On powiedział, że taką udziela na okres 3 miesięcy. Nie dał mi żadnych jej warunków na piśmie. Powiedział, że to tak zwana pełna gwarancja - cokolwiek to miało znaczyć. Po kilku dniach użytkowania sprzętu stwierdziłem jego wadę, tzn. uszkodzenie karty graficznej. Było to uszkodzenie ewidentnie ukryte, ponieważ wada ujawniała się dopiero po nagrzaniu sprzętu. Niestety, gdy to odkryłem, byłem na południu europy i nie możliwe było oddanie tego komputera od razu. Po około dwóch miesiącach wróciłem i natychmiast udałem się do sklepu, gdzie to kupiłem. Na wstępie zażądałem zwrotu pieniędzy powołując się na wady ukryte itp. Sprzedawca stwierdził, że nie jest wypożyczalnią sprzętu tylko sprzedawcą i w jego ocenie wygląda to tak, że sobie ten komputer poużywałem i chce go teraz oddać. W takim razie poszedłem na kompromis i zgodziłem się, że przyjmie go ode mnie do naprawy, na zasadzie obejmującej go jeszcze jego gwarancji. Opisałem wadę oraz kiedy się ujawnia. I znowu wyjechałem na około 1.5 miesiąca. Teraz gdy wróciłem, zadzwoniłem do sklepu, żeby się zapytać jak wygląda sytuacja i on stwierdził, że wszystko według niego jest ok i jedyne co może jeszcze zrobić to tzw. format i zainstalowanie ponownie systemu. Nie zrobił tego od razu, ponieważ nie wiedział czy mam jakieś ważne dane. Powiedziałem, że nie mam nic ważnego i może ten format robić, ale według mnie to nie wina systemu. On się upierał, na tym formacie, nie uzasadniając tego niczym. Ja mu na to odpowiedziałem, że nie interesują mnie metody jakich użyje, tylko efekt czyli sprawny sprzęt albo pieniądze. Na drugi dzień dzwonie, a on się mnie pyta czy wystawić paragon czy fakturę, bo sprawy oprogramowania nie są objętą żadną gwarancją.... Ręce mi opadły, bo nikt nie powiedział ani słowa, że ten format jest ODPŁATNY... Jawne naciąganie i kombinowanie. Oczywiście sprzętu nie odebrałem, bo powiedziałem, że mnie naciągnął itp, więc nie wiem czy ta ingerencja w oprogramowanie przyniosła jakiś skutek w zw. z w/w wadą... Sprzedawca też nie potrafił określić czy komputer się nadal wiesza czy nie, bo jemu on się w ogóle nie wieszał więc nie ma "punktu odniesienia". Dobre?
Nie znam się dobrze na prawie, ale jak na mój gust, zostałem oszukany dwukrotnie, czyli raz, że wciśnięto mi coś zepsutego, a teraz drugi raz, że muszę płacić za "usługę", o której kosztach nikt nie poinformował mnie przed jej wykonaniem. Da radę coś z tym zrobić? Jeśli tak, to proszę niech mi ktoś powie jak, bo nawet nie wiem gdzie z tym iść...
Pozdrawiam
Zgodnie z wymogiem napisze na wstępie wymagane informacje:
a) Jestem przedsiębiorcą, który nabył produkt od innego przedsiębiorcy. Produkt to komputer tzw. powystawowy (czyli nie nowy, ale objęty "gwarancją").
b) Reklamacja na podstawie gwarancji, konkretnie na podstawie wady ukrytej, o której napiszę dalej.
d) Data zakupy: 28-02-2015
Data zauważenia wady: kilka dni po zakupie, powiedzmy tydzień.
Data złożenia reklamacji: 26-04-2015 (dlatego tak późno, bo wróciłem do kraju po dwóch miesiącach)
Data rozpatrzenia reklamacji: Do dzisiejszego dnia nie rozpatrzono reklamacji, w moim mniemaniu, ponieważ sprzedawca stwierdził, że tej wady nie widzi. Dodatkowo chce opłaty za przeinstalowanie systemu :>.
e) Laptop Dell powystawowy - wartość zakupu 750zł.
f)
Sprawa wyglądała następująco:
W momencie zakupu zapytałem sprzedającego jak wygląda kwestia gwarancji. On powiedział, że taką udziela na okres 3 miesięcy. Nie dał mi żadnych jej warunków na piśmie. Powiedział, że to tak zwana pełna gwarancja - cokolwiek to miało znaczyć. Po kilku dniach użytkowania sprzętu stwierdziłem jego wadę, tzn. uszkodzenie karty graficznej. Było to uszkodzenie ewidentnie ukryte, ponieważ wada ujawniała się dopiero po nagrzaniu sprzętu. Niestety, gdy to odkryłem, byłem na południu europy i nie możliwe było oddanie tego komputera od razu. Po około dwóch miesiącach wróciłem i natychmiast udałem się do sklepu, gdzie to kupiłem. Na wstępie zażądałem zwrotu pieniędzy powołując się na wady ukryte itp. Sprzedawca stwierdził, że nie jest wypożyczalnią sprzętu tylko sprzedawcą i w jego ocenie wygląda to tak, że sobie ten komputer poużywałem i chce go teraz oddać. W takim razie poszedłem na kompromis i zgodziłem się, że przyjmie go ode mnie do naprawy, na zasadzie obejmującej go jeszcze jego gwarancji. Opisałem wadę oraz kiedy się ujawnia. I znowu wyjechałem na około 1.5 miesiąca. Teraz gdy wróciłem, zadzwoniłem do sklepu, żeby się zapytać jak wygląda sytuacja i on stwierdził, że wszystko według niego jest ok i jedyne co może jeszcze zrobić to tzw. format i zainstalowanie ponownie systemu. Nie zrobił tego od razu, ponieważ nie wiedział czy mam jakieś ważne dane. Powiedziałem, że nie mam nic ważnego i może ten format robić, ale według mnie to nie wina systemu. On się upierał, na tym formacie, nie uzasadniając tego niczym. Ja mu na to odpowiedziałem, że nie interesują mnie metody jakich użyje, tylko efekt czyli sprawny sprzęt albo pieniądze. Na drugi dzień dzwonie, a on się mnie pyta czy wystawić paragon czy fakturę, bo sprawy oprogramowania nie są objętą żadną gwarancją.... Ręce mi opadły, bo nikt nie powiedział ani słowa, że ten format jest ODPŁATNY... Jawne naciąganie i kombinowanie. Oczywiście sprzętu nie odebrałem, bo powiedziałem, że mnie naciągnął itp, więc nie wiem czy ta ingerencja w oprogramowanie przyniosła jakiś skutek w zw. z w/w wadą... Sprzedawca też nie potrafił określić czy komputer się nadal wiesza czy nie, bo jemu on się w ogóle nie wieszał więc nie ma "punktu odniesienia". Dobre?
Nie znam się dobrze na prawie, ale jak na mój gust, zostałem oszukany dwukrotnie, czyli raz, że wciśnięto mi coś zepsutego, a teraz drugi raz, że muszę płacić za "usługę", o której kosztach nikt nie poinformował mnie przed jej wykonaniem. Da radę coś z tym zrobić? Jeśli tak, to proszę niech mi ktoś powie jak, bo nawet nie wiem gdzie z tym iść...
Pozdrawiam