proszę o pomoc-zbyt duża cena głupoty

  • Autor wątku Autor wątku Agutek333
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Agutek333

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2018
Odpowiedzi
2
Witam,

Zatytuowałam temat w taki sposób bo inaczej nie opisałabym głupoty mojego partnera...
W kwietniu ubiegłego roku moj obecny partner otrzymał rozwód i zasądzone alimenty po 500 zł. na dwóje dzieci. Co miesiąc jeździł ze mną i płacił jej do rąk własnych nie biorąc pokwitowań. Na moje gadanie odpowiadał"ona nie byłaby taka głupia a poza tym mam świadka na to że jej płace"...
no i co? okazało się własnie że była małżonka zgłosiła go do komornika, od listopada pobiera świadczenia zarówno w gotówce od byłego męża i z funduszu alimantacyjnego! Aby było śmiesznie...o całej sprawie nic nie wiedział bo podała błędny adres pobytu. Dopiero gdy komornik zlecił ustalenie prawidłowego adresu policji, dowiedzieliśmy się że ma do zapłaty 18 tyś kosztem zaległych alimentów...
Pracuje w firmie w dziale prawnym i wiem że szanse na udowodnienie jej tego że dostawała kase do łapy są praktycznie żadne ale może macie jakąs rade oprócz tej o której wiem sama tzn zapłacić wszystko grzecznie komornikowi i nauczyc partnera raz na zawsze rozumu?

z góry dziękuję.
 
nie wiem czego oczekuję...pomocy, porady fachowej czy mamy szanse na udowodnienie jej tego...może napisze córka 12 lat dostawała dwa czy trzy razy do reki pieniądze bo mamy akurat w domu nie było, mamy sms na ten temat że jedziemy zawieźć jej alimenty, swiadka tj. matkę mojego partnera-pod jej domem odbierała pieniądze bo akurat wracała z warszawy
czy to wystarczy żeby wogóle wystąpić do sądu?
Aha chciałabym zaznaczyć że tego czego się dopusciła to wyłudzenie...niestety jest pewna siebie że jej tego nikt nie udowodni...
nie ma sprawiedliwości na tym świecie
trzeba ciągle się pilnować na każdym kroku bo jak nie z tej strony cię wy...to z drugiej...sory ale mam już dosyć!
 
Mój kuzyn miał podobnie.
Płacił uczciwie byłej żonie alimenty przez kilka lat gotówką do ręki. Nagle ex pozwała go o zapłacenie zaległych alimentów twierdząc, że nic nie płacił. Musi wszystko oddać. Nie pamiętam ile ale też solidną kwotę.

Wniosek? Trzeba mieć na tym dzisiejszym świecie wszystko dokumentowane. Dzisiaj nawet przed wpuszczeniem gościa do naszego domu dobrą opcją by było wziąć od niego zaświadczenie, że wpada tylko na kilka godzin jako gość i zobowiązuje się przed północą opuścić mieszkanie. W przeciwnym wypadku może zamieszkać w mieszkaniu i nikt nie ma prawa go wyrzucić bez wyroku sądu. Żyjemy w kraju prawniczych paradoksów i patologii.
A co do tematu to najlepiej robić w tym wypadku przelewy bankowe aby mieć dowód, że się płaciło.
 
Ostatnia edycja:
StefanNowak12 napisał:
A co do tematu to najlepiej robić w tym wypadku przelewy bankowe aby mieć dowód, że się płaciło.

To wie każdy dorosły człowiek, nie ma w tym nic dziwnego.
 
Prawo jest w porządku. Jedynym słabym jego punktem, są niefrasobliwi ludzie, którzy nie dbają o własne interesy i mają później pretensje do wszystkich dookoła.
A co "prawo" miało zrobić w przypadku daleko posuniętej niefrasobliwości Pana kuzyna? Uwierzyć na słowo, że płacił? Czemu nie. Tylko później, na takiej samej podstawie, uwierzy np. jego nierzetelnemu pracodawcy, że płacił mu co miesiąc wynagrodzenie. Mniemam, iż wówczas kuzyn również będzie zadowolony?
 
@lokata- Akurat zgadzam się z tym, że kuzyn był sam sobie winien. Popełnił ogromny błąd i wykazał skrajną lekkomyślność. Co nie zmienia faktu, że prawo w wielu aspektach szwankuje. Przyznają to sami ludzie zawodowo związani z prawem. Przecież jak sam Pan na pewno widzi prawo nieustannie jest zmieniane. A więc ktoś jednak uważa, że prawo nie zawsze jest w porządku.

Dla przykładu co do spraw alimentów. Zostało to jakiś czas temu już zmienione. Ale wcześniej było tak, że wystarczyło, że dłużnik alimentacyjny wpłacał wierzycielowi po 10 złotych aby uniknąć odpowiedzialności za uporczywe uchylanie się od płacenia. Czy te prawo było dobre? Raczej nie skoro to zmienili. Ale ile lat to trwało.
 
Ostatnia edycja:
Tu raczej chodziło o to, że prawo w tym zakresie jest w porządku. Bo jest. Raczej nie znajdzie się człowieka w Polsce, który stwierdzi, że "każdy aspekt jest idealny".
 
Syphar- Nie jest w porządku. Przykład: Były mąż znajomej zalega obecnie z alimentami na dziecko na kwotę około 100.000 zł. Adres byłego jest nieznany i nie ma on żadnego adresu zameldowania, nie wiadomo gdzie jest, robi na czarno. Niepłacenie alimentów nie jest ścigane z urzędu, więc pozew o ukaranie musi złożyć wierzyciel, ale nie może tego zrobić bo nie zna adresu byłego.
*Sytuacja obecna- Alimenciarz jest bezkarny i nie płaci na swoje dziecko narażając je na trudną sytuację. Śmieje się wszystkim (w tym wymiarowi sprawiedliwości) w twarz.
*Powinno być w wypadku normalnego prawa- Człowiek oskarżony bez meldunku staje się osobą poszukiwaną i w razie "wpadnięcia" w ręce funkcjonariuszu aresztowany aby być w przymusowej dyspozycji dla sądu.
 
To jest zakres osobny. To po pierwsze. Po drugie...

Niepłacenie alimentów nie jest ścigane z urzędu, więc pozew o ukaranie musi złożyć wierzyciel, ale nie może tego zrobić bo nie zna adresu byłego.
Nie pozew o ukaranie, tylko wniosek o ściganie. Może to zrobić nie znając adresu. Bez żadnego problemu.

*Sytuacja obecna- Alimenciarz jest bezkarny i nie płaci na swoje dziecko narażając je na trudną sytuację. Śmieje się wszystkim (w tym wymiarowi sprawiedliwości) w twarz.
Bo ex nie złożyła wniosku o ściganie. Trudno.

*Powinno być w wypadku normalnego prawa- Człowiek oskarżony bez meldunku staje się osobą poszukiwaną i w razie "wpadnięcia" w ręce funkcjonariuszu aresztowany aby być w przymusowej dyspozycji dla sądu.
Nie chcę Cię martwić, ale taka "normalność" to panuje owszem, ale w dyktaturach...

Natomiast w żadnym znanym mi cywilizowanym kraju nie. Nie oskarżony, tylko podejrzany, policja w cywilizowanych krajach w takiej sytuacji (tak, w Polsce też - przynajmniej w sprawie takiego przestępstwa) ustala jego miejsce pobytu i dalej prowadzi stosowne czynności, które kończą się ostatecznie oskarżeniem przez prokuratora (i tu dopiero można mówić o oskarżonym). Zamykanie ludzi do aresztu na lata (bo tak potrafią "schodzić" śledztwa) bez żadnego aktu oskarżenia (a więc nawet nie oskarżonych, nie mówiąc o tym, czy winnych) i to jeszcze "na słowo" samego pokrzywdzonego, który przecież nie musi mówić prawdy (to wyjaśni dochodzenie/śledztwo) jest akurat jedną z rzeczy, które uważam za patologię systemu prawnego (niestety - polskiego także).

Ale jak rozumiem dla Ciebie idealne by było, żeby można było sobie "na gębę" powiedzieć "ten taki mi coś ukradł" i facet już "w puszce". Na słowo. Bo nie ma meldunku. Bo każdy musi mieć meldunek, to nic, że wielu normalnych, uczciwych ludzi latami nie ma, a mieszkać - mieszkają. Po co dochodzenie, po co śledztwo, po co akt oskarżenia, po co sądy, lepiej od razu "bo ja tak mówię" i tyle.
 
Ostatnia edycja:
StefanNowak12 napisał:
owinno być w wypadku normalnego prawa- Człowiek oskarżony bez meldunku staje się osobą poszukiwaną i w razie "wpadnięcia" w ręce funkcjonariuszu aresztowany aby być w przymusowej dyspozycji dla sądu.
A kto go oskarżył? I co ma do rzeczy meldunek
 
Powrót
Góra