prowadzenie pod "wpływem"...podważenie zeznań swiadka

  • Autor wątku Autor wątku 173w41
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
1

173w41

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2009
Odpowiedzi
4
witam
chciałbym najpierw pokrótce przedstawić swoją sprawę.

Około miesiąca temu policja zatrzymała mi dokument prawa jazdy podejrzewając mnie o prowadzenie pod wpływem alkoholu. sytuacja w której mnie zastano była niejednoznaczna. Samochód mój stał na poboczu, był niesprawny i nie było możliwości poruszania sie nim (padła pompa paliwowa). Wokół samochodu krzątałem sie ja i mój kolega próbując zdjagnozować usterkę. Po kilku minutach napatocztył sie radiowóz.Tak sie składa że oboje byliśmy pod wpływem alkoholu. Zostaliśmy przebadani alkomatem (oboje ok 0,6 promila w wydychanym powietrzu). Pan policjant z nieukrywaną radością, że kogoś złapał odebrał mi czym prędzej prawko.Z auta zostały zdjęte ślady daktyloskopijne i zapachowe, które zgodnie z późniejszą opiną techników nie były w stanie stwierdzić tożsamości kierującego.
pare dni później i ja i kolega złożyliśmy zeznania na policji. Mój były już dziś najlepszy kumpel, bez mrugnięcia okiem zeznał, iż to ja byłem kierowcą i w zasadzie to on w chwili prowadzenia przeze mnie pojazdu spał na tylnim siedzeniu, co nie było zresztą prawdą. Ja nie przyznałem sie do winy i odmówiłem składania wyjaśnień, zastrzegając sobie możliwość ich złożenia w sądzie. Tydzień później prokurator wydał postanowienie o odebraniu mi prawa jazdy(art 178a).Tak to wygląda pokrótce.
moje pytania są następujące:
1. czy słuszne jest złożenie przeze mnie zażalenia od decyzji prokuratora, argumentując, iż to, ze jestem właścicielem pojazdu nie jest wystarczającym argumentem zabrania mi prawka, gdy podejrzanych jest de facto dwóch ludzi?
2. czy zeznania jedynego świadka są wystarczającym dowodem przeciwko mojej wersji zdarzeń, którą mam zamiar zaprezentować sądowi?
3. jak wygląda sytuacja na sali rozpraw, gdy świadek mówi że ja prowadziłem, a ja mówie że świadek prowadził...jak sąd to może interpretować??
4. czy świadek w takiej sytuacji może skorzystać z Art. 183. § 1 kpk??? Teoretycznie bowiem może on odmówić składania wyjaśnień w obawie przed odpowiedzialnością karną(wszak nie wiadomo czy nie prowadził przypadkiem)i czy tym samym z braku dowodów sąd może umożyć sprawe?? Podkreślam iż nie ma żadnych innych świadków ani dowodów rzeczowych.

byłbym wdzięczny za wszelkie sugestie co do linii obrony w mojej sytuacji
pozdrawiam
 
173w41 napisał:
wybacz ale to pytanie jest zbyt trudne dla tutejszych mądrali. usłyszysz co najwyżej: "poszukaj w google, poczytaj kodeks"
pozdrawiam
co prawda jest to z innego tematu... ale skoro uważasz ,że nie potrafimy doradzić czy odpowiedzieć na pytanie...- to po co w ogole przedstawiasz problem i zadajesz pytanie?
 
byla taka historia ze 2 spowodowalo wypadek w tym byl policjant, nasz niezawisly sad wydal wyrok uniewinniajacy dla obu, poniewaz zaden sie nie przyznal. Ale to chyba sporo kosztuje..
nie jestem pewny ale w tym wypadku zginela kobieta, albo zostala ciezko ranna, tak ze teoretycznie jest szansa ze zostaniesz unieniwiony..

oczywiscie zartuje, to tyczy tylko kolesi..
 
Powrót
Góra