F
faffik
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2009
- Odpowiedzi
- 8
Zacznę od zdarzenia z 26.04.2009r., kiedy to szedłem z bratem do jego domu. Po drodze przed barem stał chłopak,który do brata coś powiedział,a On podszedł i chciał wyjaśnić sprawę.Wtedy z baru wyszedł jego kumpel i podszedł do mnie.Zaczęła się łacina,a ponieważ miałem wypite 3 piwa i około 2 setki wódki nie chciałem dać się od młodszego.Powiedziałem jednak żeby się odczepił i że to On jest moim problemem.Wtedy mnie uderzył po czym się zdenerwowałem i zacząłem rzucać łaciną oraz że bije jak baba.Wtedy wytatuowany napastnik rzucił się na mnie i zaczął mnie bić.Zasłaniałem się lecz nie uderzyłem.W pewnej chwili zamroczyło mnie i upadłem.Napastnik uciekł,a brat wezwał karetkę i policję.Mam złamaną nogę i cztery szwy na górnej wardze.
Moje pytanie jest takie czy sąd może uznać,że prowokowałem napastnika swoim nagannym zachowaniem i czy On miał prawo mnie tak pobić?
Jak ta cała sytuacja wygląda w świetle prawa?
Moje pytanie jest takie czy sąd może uznać,że prowokowałem napastnika swoim nagannym zachowaniem i czy On miał prawo mnie tak pobić?
Jak ta cała sytuacja wygląda w świetle prawa?