G
g.suss
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2012
- Odpowiedzi
- 1
Dwa dni temu otrzymałem od firmy windykacyjnej, działającej jako pełnomocnik uczelni, w murach której miałem nieprzyjemność zmarnować parę lat, wezwanie do zapłaty zadłużenia z tytułu czesnego za trzy okresy: semestr letni 08/09 (z datą wymagalności 15.02.2009), przerwę wakacyjną (06.07.09) i semestr zimowy 09/10 (1.10.2009). Wraz z odsetkami daje to łączną kwotę ponad 4.800 PLN.
Ponieważ okres przedawnienia roszczeń z tytułu nauki wynosi 2 lata, zapewne mógłbym się od ich spełnienia uchylić. Dodatkowo mam wątpliwości co do samej zasadności części roszczeń. Sytuacja wyglądała bowiem tak: zostałem skreślony z listy studentów w związku z niezaliczeniem semestru letniego 08/09, w połowie którego wyjechałem z kraju, by prowadzić życie pełne beztroski. Decyzja o skreśleniu zapadła jednak po wakacjach, w trakcie semestru zimowego 09/10, w związku z czym obciążono mnie opłatą za wakacje i tenże semestr, zgodnie z umową o świadczenie usług edukacyjnych przez uczelnię, która stanowi:
"W przypadku skreślenia Studenta przez Władze Uczelni z przyczyn wynikających z regulaminu studiów (np. niezaliczenie roku) Student jest zobowiązany do opłacenia pełnego czesnego aż do końca miesiąca, w którym nastąpiło skreślenie"
O ile wiem, zgodnie z szeregiem orzeczeń UOKiK, podobne klauzule są niedozwolone. Ponadto umowa mówi "opłaceniu czesnego do końca miesiąca, w którym nastąpiło skreślenie", podczas gdy mnie naliczono opłatę za cały semestr.
Jak wspomniałem, roszczenia - zasadne czy nie - uważam za przedawnione, więc teoretycznie mógłbym nie płacić im ani złotówki. Ponieważ jednak nie mam ochoty trafić do rejestru dłużników, byłbym skłonny spłacić dług w części, którą uważam za zasadną, czyli tylko za jeden, niezaliczony semestr. Czy jest sens podejmowania negocjacji z windykatorem w tej sprawie, a jeśli tak, to na co się powołać i na co uważać, by nie doszło do uznania długu?
Ponieważ okres przedawnienia roszczeń z tytułu nauki wynosi 2 lata, zapewne mógłbym się od ich spełnienia uchylić. Dodatkowo mam wątpliwości co do samej zasadności części roszczeń. Sytuacja wyglądała bowiem tak: zostałem skreślony z listy studentów w związku z niezaliczeniem semestru letniego 08/09, w połowie którego wyjechałem z kraju, by prowadzić życie pełne beztroski. Decyzja o skreśleniu zapadła jednak po wakacjach, w trakcie semestru zimowego 09/10, w związku z czym obciążono mnie opłatą za wakacje i tenże semestr, zgodnie z umową o świadczenie usług edukacyjnych przez uczelnię, która stanowi:
"W przypadku skreślenia Studenta przez Władze Uczelni z przyczyn wynikających z regulaminu studiów (np. niezaliczenie roku) Student jest zobowiązany do opłacenia pełnego czesnego aż do końca miesiąca, w którym nastąpiło skreślenie"
O ile wiem, zgodnie z szeregiem orzeczeń UOKiK, podobne klauzule są niedozwolone. Ponadto umowa mówi "opłaceniu czesnego do końca miesiąca, w którym nastąpiło skreślenie", podczas gdy mnie naliczono opłatę za cały semestr.
Jak wspomniałem, roszczenia - zasadne czy nie - uważam za przedawnione, więc teoretycznie mógłbym nie płacić im ani złotówki. Ponieważ jednak nie mam ochoty trafić do rejestru dłużników, byłbym skłonny spłacić dług w części, którą uważam za zasadną, czyli tylko za jeden, niezaliczony semestr. Czy jest sens podejmowania negocjacji z windykatorem w tej sprawie, a jeśli tak, to na co się powołać i na co uważać, by nie doszło do uznania długu?