Przedawniony dług a jego uznanie

  • Autor wątku Autor wątku karolina.kowalska
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

karolina.kowalska

Witam pamiętałam , że kiedyś dostałam mandat za bilet a ze wyrzuciłam wezwanie do zapłaty sprzed kilku lat to zadzwoniłam na szanowną windykacje (nie wiem czy rozmowa była nagrywana czy nie nie zostałam o tym ponformowana w każdym razie ) i się zapytałam czy ja mam u nich coś ? Babka mi wyjechała najpierw 2 potem 3 kolejne mandaty z lat 2013 i 2014 zaskoczyło mnie to i ona do mnie kiedy zapłacę i powiedziałam , że nie wiem no i zaczeła mnie straszyć policją żebym głupia nie była ugodę podpisała nawet mnie chciała umówić na spotkanie ale się nie zgodziłam powiedziałam , że sama trafię jak będę chciała dowiedziałam się tylko , że mam dług nie prosiłam o żadne raty , ugody terminy ! Czy ja tym telefonem przerwałam bieg przedawnienia zgodnie z artykułem 778 kodeksu cywilnego ? POMOCYYYY

CZY GDYBY SIĘ OKAZAŁO , ŻE ROZMOWA BYŁA NAGRANA BEZ MOJEJ WIEDZY I ZGODY TO MOGĄ JA WYKORZYSTAĆ CHOC NIE CZUJE SIĘ WINA
 
Ostatnia edycja:
karolina.kowalska napisał:
CHOC NIE CZUJE SIĘ WINA
A powinnaś.
Podróżowałaś bez ważnego biletu ?
Podróżowałaś.
Wyłudziłaś przejazd ?
Wyłudziłaś.
Nie wiem skąd u Ciebie taka postawa niewinnej i pokrzywdzonej.
Teraz przejdźmy do pytania;
karolina.kowalska napisał:
Czy ja tym telefonem przerwałam bieg przedawnienia zgodnie z artykułem 778 kodeksu cywilnego ?
Nie może przerwać biegu czegoś, co już nie biegnie. Informacyjnie, art. 778 należy rozszerzyć o zapisy Prawa przewozowego. W skrócie, przedawnienie następuje po 15 miesiącach od dnia wyłudzenia przejazdu. Jeśli w tym czasie przewoźnik nie złożył pozwu do Sądu, przedawniło się.
 
karolina.kowalska napisał:
i ona do mnie kiedy zapłacę i powiedziałam , że nie wiem no i zaczeła mnie straszyć policją żebym głupia nie była ugodę podpisała
Teraz ty ją postrasz czerwonym kapturkiem i wilkiem. Dla ciebie najistotniejsze są fakty, czy w sprawach były sądowe nakazy zapłaty czy nie. Jeśli tak - to zapisz sygn akt oraz który sąd to wydał i sprawdź w sądzie czy to prawda. Jeśli okaże się to być prawdą, wówczas przyjdzie porównać daty wniesienia pozwu i przejazdu bez biletu. W dalszej kolejności kwestie dotyczące doręczenia nakazu. Ze sposobu rozmowy tej kobiety wnioskuję, że żadnych nakazów nie było a ton rozmowy miał cię "skłonić" do ugody aby windykacja w końcu miała na ciebie dowody. Nota bene, nawet podpisana ugoda dotycząca roszczenia przedawnionego jest do odkręcenia, ale tego zapewne 99% podpisujących takową ugodę nie wie.
Co do rozmowy, ugody i innych bzdur jakie ci babka wciskała, to nie masz się czym przejmować. Jeśli roszczenie jest już przedawnione to nawet jego uznanie (do czego zresztą i tak nie doszło) niczego nie przerywa gdyż przerwać nie może. Nie da się drugi raz zjeść tego samego ciastka.
 
Ostatnia edycja:
Żadnego sądu ani komornika nie było sprawa jest w firmie windykacyjnej !!!
 
i dobra może i święta nie byłam bo mogłam kupić ten zasrany bilet a nie zabiłam nikogo więc nie wiem o co takie halo ludzie robią gorszę rzeczy dzięki za odp :-) bardzo pięknie bardzo
 
karolina.kowalska napisał:
Żadnego sądu ani komornika nie było sprawa jest w firmie windykacyjnej !!!
Nie krzycz, OK? Teoretycznie takowe nakazy mogły zostać wydane, lecz cała otoczka sprawy pozwala przypuszczać iż tych nakazów nigdy nie było.
karolina.kowalska napisał:
i dobra może i święta nie byłam bo mogłam kupić ten zasrany bilet a nie zabiłam nikogo więc nie wiem o co takie halo ludzie robią gorszę rzeczy
W twoim przypadku chyba zaczynam żałować że najprawdopodobniej ci się upiecze
 
Powrót
Góra