K
kejti123321
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2023
- Odpowiedzi
- 2
Jestem mamą przedszkolaka-ponad rok temu rozstałam się z mężem, więc jestem " samotną matką" . Syn uczęszcza 3 ci rok do tego samego przedszkola. Nie ukrywam, że nie przelewa mam się, budżet dopięty co do złotówki, póki regularnie otrzymywałam alimenty było ok. Przedszkole nie zakwalifikowało mojego syna na okres wakacyjny,było to dla mnie jak wyrok, bo odcięło mnie od możliwości pracy, nie mam rodziny której mogłabym powierzyć opiekę. Od tego czasu zaczęły się schody, gdy od września dziecko wróciło do przedszkola byłam bez grosza, zaczęły się problemy z opłatami za przedszkole( placówka publiczna, lecz opłata w tym roku to prawie 600 PLN, czyli nie wiele mniejsza niż w przypadku prywatnych przedszkoli w okolicy- ok 800pln. W październiku byly mąż stracił prace, w związku z czym nie otrzymywałam alimentów przez 2 m-ce, a stanowią one 1/3 mojej pensji. Dodatkowo w związku z szalejącymi cenami podniesiono mi czynsz za wynajmowane mieszkanie o ponad 50%, nagromadziło się wiele problemów, także u mnie w pracy, dziecko chorowało i nie zarabiałam, bo dostaję pieniądze tylko za te dni , kiedy pracuje, byłam zdeterminowana i zgodziłam się na beznadziejne warunki zatrudnienia. Zaległości rosły i w dzień urodzin synka otrzymałam SMS(?) Z przedszkola, że moje zaległości mają być uregulowane w ciągu 7 dni,po moim wyjaśnieniu że mam trudna sytuację w tej chwili, tu cytuje: Zaległość zostanie rozłożona na cztery raty, tak żeby w kwietniu nie było zaległości . Jednak jeżeli nie będzie pani płacić również bieżących należności, to rozłożenie zostanie anulowane, a my skierujemy informacje do Sądu Rodzinnego. Żywienie dzieci to najważniejszy obowiązek rodziców wobec dzieci. Jeśli rodzice nie płaca za żywność dziecka, to powinni stracić prawa rodzicielskie. Koniec cytatu.
Nigdzie nie mogę znaleźć informacji o takiej sytuacji , mowa tylko o egzekwowaniu zaległości przez komornika, dodam, że absolutnie się od spłaty nie uchylam, ale to co tu się dzieje chyba przekracza granice . Zamiast spróbować mi pomóc w tej sytuacji, pokierować, straszą utratą praw rodzicielskich, a na jakiej podstawie? Dziecko nie jest zaniedbane, jest najwyższym dzieckiem w grupie, absolutnie nie jest niedożywiony, wręcz trochę pulchny, wychowuje je skromnie ale z pełną miłością, kombinuje jak mogę, nie ukrywam że jest ciężko. Pominęłam już fakt że problemy finansowe zapoczątkowało to, że dziecko nie miało przedszkola w wakacje, oraz to, że opłata za to wyżywienie jest stała , niezależnie od frekwencji, pobierana z góry, co jest niezgodne z prawem oświatowym wg mojej wiedzy. Syn od miesiaca nie uczęszcza do przedszkola, a i tak musze płacić za posiłki z góry. Proszę o pomoc , a właściwie jedynie o stwierdzenie, czy mam rację uważając , że to jest działanie bezprawne, a kryzys finansowy nie jest podstawą do odebrania czy ograniczenia praw rodzicielskich. Co robić w tej sytuacji? Przenieść dziecko do innego przedszkola? Syn nie chce tam chodzić, nie chce mi powiedzieć czemu, mogę się jedynie domyslac. Jak mogę się bronić i jakich argumentów powinnam użyć. Dziękuję z góry za każdą radę .
Nigdzie nie mogę znaleźć informacji o takiej sytuacji , mowa tylko o egzekwowaniu zaległości przez komornika, dodam, że absolutnie się od spłaty nie uchylam, ale to co tu się dzieje chyba przekracza granice . Zamiast spróbować mi pomóc w tej sytuacji, pokierować, straszą utratą praw rodzicielskich, a na jakiej podstawie? Dziecko nie jest zaniedbane, jest najwyższym dzieckiem w grupie, absolutnie nie jest niedożywiony, wręcz trochę pulchny, wychowuje je skromnie ale z pełną miłością, kombinuje jak mogę, nie ukrywam że jest ciężko. Pominęłam już fakt że problemy finansowe zapoczątkowało to, że dziecko nie miało przedszkola w wakacje, oraz to, że opłata za to wyżywienie jest stała , niezależnie od frekwencji, pobierana z góry, co jest niezgodne z prawem oświatowym wg mojej wiedzy. Syn od miesiaca nie uczęszcza do przedszkola, a i tak musze płacić za posiłki z góry. Proszę o pomoc , a właściwie jedynie o stwierdzenie, czy mam rację uważając , że to jest działanie bezprawne, a kryzys finansowy nie jest podstawą do odebrania czy ograniczenia praw rodzicielskich. Co robić w tej sytuacji? Przenieść dziecko do innego przedszkola? Syn nie chce tam chodzić, nie chce mi powiedzieć czemu, mogę się jedynie domyslac. Jak mogę się bronić i jakich argumentów powinnam użyć. Dziękuję z góry za każdą radę .