K
Ka_linka
Użytkownik
- Dołączył
- 09.2014
- Odpowiedzi
- 43
Witam,
Nie mogłam znaleźć odpowiedniego subfora na którym mogłabym zadać to pytanie więc w razie czego przepraszam i proszę o przeniesienie
Otóż tak - mój syn uczęszczał do przedszkola,często łapie infekcje i co za tym idzie często go nie było. Była możliwość zwrotu części czesnego jeżeli dziecko jest nieobecne co najmniej dwa tygodnie z powodu choroby. W listopadzie i grudniu nie było syna po trzy tygodnie w każdym z tych miesięcy - napisałam odpowiednie pismo i zaniosłam potrzebne zaświadczenie o okresie zachorowań na przełomie stycznia/lutego. W połowie lutego złożyłam wypowiedzenie (za okres do końca lutego miałam jeszcze zapłacić) - od marca zmieniłam mu przedszkole. Pani dyrektor stwierdziła, że muszę zapłacić jeszcze za cały marzec,bo okres rozliczeniowy to cały następny miesiąc (od 1 do ostatniego). W wypowiedzeniu napisałam żeby zwolniono mnie z tego rzekomego obowiązku, ponieważ o takim sposobie wypowiedzenia czy rozliczania nie było mowy w umowie między mną a placówką. Miało być dla mnie przygotowane pismo odnośnie wysokości tego zwrotu za listopad i grudzień (nie było), po rozmowie telefonicznej pani dyrektor miała mi do godziny wysłać sms (nie wysłała). 4 marca napisałam też maila, który pozostał bez odpowiedzi. Dziś zadzwoniłam i rzekomo pocztą zostały do mnie przesłane dokumenty - ma kopię wysłać na maila.
I w związku z tym pytanie - czy ma prawo bez konsultacji ze mną wziąć pieniądze ze zwrotu za nieobecności i przeznaczyć je na to czesne, które niby powinnam zapłacić kiedy dziecko jest już wypisane?? Bo podejrzewam, że może wpaść na taki pomysł, co uważam - nie jest prawidłowym postępowaniem - jak wspomniałam o takim okresie wypowiedzenia i rozliczenia nie było mowy w umowie.
Pozdrawiam.
Nie mogłam znaleźć odpowiedniego subfora na którym mogłabym zadać to pytanie więc w razie czego przepraszam i proszę o przeniesienie
Otóż tak - mój syn uczęszczał do przedszkola,często łapie infekcje i co za tym idzie często go nie było. Była możliwość zwrotu części czesnego jeżeli dziecko jest nieobecne co najmniej dwa tygodnie z powodu choroby. W listopadzie i grudniu nie było syna po trzy tygodnie w każdym z tych miesięcy - napisałam odpowiednie pismo i zaniosłam potrzebne zaświadczenie o okresie zachorowań na przełomie stycznia/lutego. W połowie lutego złożyłam wypowiedzenie (za okres do końca lutego miałam jeszcze zapłacić) - od marca zmieniłam mu przedszkole. Pani dyrektor stwierdziła, że muszę zapłacić jeszcze za cały marzec,bo okres rozliczeniowy to cały następny miesiąc (od 1 do ostatniego). W wypowiedzeniu napisałam żeby zwolniono mnie z tego rzekomego obowiązku, ponieważ o takim sposobie wypowiedzenia czy rozliczania nie było mowy w umowie między mną a placówką. Miało być dla mnie przygotowane pismo odnośnie wysokości tego zwrotu za listopad i grudzień (nie było), po rozmowie telefonicznej pani dyrektor miała mi do godziny wysłać sms (nie wysłała). 4 marca napisałam też maila, który pozostał bez odpowiedzi. Dziś zadzwoniłam i rzekomo pocztą zostały do mnie przesłane dokumenty - ma kopię wysłać na maila.
I w związku z tym pytanie - czy ma prawo bez konsultacji ze mną wziąć pieniądze ze zwrotu za nieobecności i przeznaczyć je na to czesne, które niby powinnam zapłacić kiedy dziecko jest już wypisane?? Bo podejrzewam, że może wpaść na taki pomysł, co uważam - nie jest prawidłowym postępowaniem - jak wspomniałam o takim okresie wypowiedzenia i rozliczenia nie było mowy w umowie.
Pozdrawiam.