Przejazd dzieci w dostawczaku

  • Autor wątku Autor wątku adasko007
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

adasko007

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2011
Odpowiedzi
6
Witam
Mam dwa pytania. Szwagier ma za tydzień przyjechać pomóc mi w przeprowadzce z Niemiec do Polski. Byłem tu jakiś czas na projekcie. Szwagier przyjedzie dostawczakiem wypożyczonym w Polsce, chce wziąć za sobą dwójkę swoich dzieci coby pokazać im trochę świata. Oboje używają jeszcze fotelików przy przejazdach samochodem. Moje pytanie brzmi - czy można przewozić w Niemczech dzieci dostawczym samochodem (tym samym mającym tylko siedzenia przednie).
Pytanie drugie - czy takie dziecko musi mieć paszport?

Pozdrawiam
 
Napisz, proszę ile te dzieci mają lat, i czy są mniejsze niż 150 cm. To jest ważne, aby prawidłowo odpowiedzieć na Twoje pytanie.
 
Dziewczynka ma 6lat i około 120 cm, chłopiec 8 i wzrost około 135. W każdym razie w Polsce używają fotelików. Zakładam, że w dostawczaku też jechałyby w fotelikach.
 
Poniżej 12 lat i poniżej 150 cm wzrostu wolno dzieci wieźć tylko w tych fotelikach, zabezpieczonych pasami bezpieczeństwa.
Mogą jechać w tych fotelikach dziecięcych (Kindersitz) na przednim siedzeniu, oczywiście tylko twarzą do kierunku jazdy; fotelik nie może być odwrócony tyłem do AIR-bag-u (właściwie, o ile dobrze rozumiem, w Twoim samochodzie jest tylko jeden rząd siedzeń; ten sam, gdzie siedzi kierowca z lewej strony). Reguluje to § 21 StVO (Strassenverkehrsordnung=niem. ustawa o ruchu drogowym), oraz art. 1 Nr. 3 Dyrektywy 2003/20/EG Parlamentu Europejskiego i Rady z 8 kwietnia 2003.
Ważne jest, aby te foteliki były zabezpieczane "trzypunktowym" pasem bezpieczeństwa.
 
Ostatnia edycja:
A co z kwestią paszportów? Oboje chodzą do podstawówki mają więc legitymacje szkolne, ale pewnie na nic się to nie przyda ;/
 
W Niemczech nie ma z tym problemu; weź te legitymacje szkolne, a jeśli chcesz być "perfekt", to zabierz ich metryki urodzenia w orginale, nie jakieś kopie. Chodzi przecież o to, aby udowodnić, że To twoje dzieci (na wypadek gdyby coś je napadło, i zaczęły by się Ciebie wypierać: "To nie nasz tata!!!")
 
Ekorda, troche sie dziwie, ze piszesz takie rzeczy! Legitymacja szkolna ani metryka urodzenia nie sa zadnymi dokumentami uprawniajacymi do przekroczenia granicy! Przepisy unijne wprowadzily rowniez wobec dzieci obowiazek posiadania dokumentow tozsamosci przy podrozach zagranicznych, nawet w obrebie Unii.

Jak chcesz na podstawie metryki urodzenia, na ktorej nie ma zdjecia, "udowodnic", ze pokazana metryka naprawde nalezy do pokazywanego dziecka???
 
To prawda, że przepisy (weszły one w życie 26.06.2012), o których słusznie piszesz, potraktowałem nieco "po macoszemu", ale nie dlatego, że o nich nie wiem, lecz dlatego, że praktycznie negatywne skutki braku dowodu tożsamości dziecka podróżującego z rodzicami po Niemczech, wręcz nie są znane. Jeśli chodzi o metrykę dziecka i jego legitymację szkolną, to wprawdzie nie są one prawnie wystarczającą podstawą do identyfikacji tożsamości dziecka, ale w razie problemu, są także brane pod uwagę. Zazwyczaj brak dokumentu tożsamości rzadko końcy się jakąś sankcją.
 
Ok. Wracając jeszcze do tematu fotelików dla dzieci. W przypadku obojga dzieciaków używane są foteliki, które nie mają już własnych pasów - dzieci są zabezpieczane z pomocą pasów w samochodzie po prostu. Tym samym rozumiem, z tego co zostało tu wcześniej napisane, że takie foteliki nie wchodzą w grę?
No to chyba lipa z wycieczki ;/
 
Te foteliki nie muszą mieć własnych pasów bezpieczeństwa. Dzieci siedzące na przednim siedzeniu w fotelikach mogą (i muszą) być przypięte tymi pasami, w które na przednim siedzeniu wyposażone jest auto. Te pasy muszą być tzw. pasami trzypunktowymi, tzn. góra pasu ma swój punkt umocowania, i dwa boczne punkty umocowania, z których jeden kończy się klamrą. Dziecko nie może być zabezpieczone tylko takim pasem, który "opasowuje" poziomo miednicę i zamocowany jest w dwóch punkach, po lewej i po prawej stronie, czyli pasem dwupunktowym.
Chcę tu dodać i podkreślić, że pan Pogodniak ma rację: przepisy nakazują, że także dzieci w podróżach po Unii muszą mieć dokument tożsamości. Napisałem tak wcześniej, ponieważ z mojego doświadczenia nie ma większych konsekwencji, jeśli rodzic podróżujcy z większym dzieckiem (takim z którym można się porozumieć w jego języku) nie ma takiego dowodu tożsamości dziecka przy sobie. Przyznaję jednak, że w razie kontroli i bardzo przezstrzegającego przepisy policjanta, można za to być ukarany grzywną w Niemczech.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra