przejęcie drogi przez gminę, odpłatność

  • Autor wątku Autor wątku honefoss
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
H

honefoss

Przyjaciel forum
Dołączył
05.2010
Odpowiedzi
5 602
Proszę o wyjasnienia odnosnie art.73 Ustawy z 13.10.1998 r. Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną, czyli:

Przepis prawny:
"Art. 73. 1. Nieruchomości pozostające w dniu 31 grudnia 1998 r. we władaniu Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, nie stanowiące ich własności, a zajęte pod drogi publiczne, z dniem 1 stycznia 1999 r. stają się z mocy prawa własnością Skarbu Państwa lub właściwych jednostek samorządu terytorialnego za odszkodowaniem."


Chodzi mi o szerokość drogi jaka gmina miała prawo przejąć w taki sposób. Konkretna sytuacja jest taka, że w roku 1998 (i obecnie zresztą też) droga miała/ma szerokość ok. 4m (zwykła polna, uklepana droga tyle ze w mieście;) zaś gmina chce zabrać bez odszkodowania pas szerokości 10m, twierdząc, że tak ta droga powinna wyglądać. Moim zdaniem bez odszkodowania nalezy im sie tylko pas 4-metrowy a za pozostałych 6 powinni mi zapłacić.
Czy mam rację?
 
Moim zdaniem w pierwszej kolejności należałoby ustalić, czy owa droga faktycznie jest drogą publiczną w rozumieniu tej ustawy. Niektóre bowiem wyroku Sądów Administracyjnych status ten nadają wyłącznie tym drogom, które zostały zaliczone do odpowiedniej kategorii dróg publicznych (tutaj uchwałą Rady Gminy).

Sądzę, że masz rację, że z mocy prawa na własność gminy, o ile już, przeszła jedynie ta część nieruchomości, która faktycznie była zajęta pod drogę publiczną, a nie ta część gruntu, która była w Twoim władaniu. A to chyba w tej sprawie łatwo udowodnić.

Czy na ten teren jest plan miejscowy? W szczególności, czy przewiduje on 10 metrową drogę publiczną? Jeżeli tak, to może sam dokonaj podziału nieruchomości zgodnie z tym planem? W grę wchodzi wówczas art.98 ust.1 ustawy o gospodarce nieruchomościami, stanowiący że jeżeli podziału dokonuje się na wniosek właściciela, to działki gruntu wydzielone pod drogi publiczne z mocy prawa przechodzą na (tutaj) gminę, za co należy się odszkodowanie.

Ustawa ta stanowi, że podziału nieruchomości można dokonać, jeżeli jest zgodny z planem miejscowym. Zatem jeżeli plan taki opracowano, moim zdaniem, nie będzie podstaw do jego kwestionowania.

Odróżniłbym tutaj dwa pojęcia, bo sądzę że nie są tożsame: nieruchomości (części nieruchomości) zajęte pod drogi publiczne od działek gruntu przeznaczonych pod drogi publiczne. Ta pierwsza kategoria ewidentnie dotyczy dróg publicznych istniejących (gruntu faktycznie zajętego przez te drogi), natomiast druga obejmuje także teren pod drogi publiczne projektowane.

Pozdrawiam, Adam Wójcik.
 
_Adam_Wójcik napisał:
Moim zdaniem w pierwszej kolejności należałoby ustalić, czy owa droga faktycznie jest drogą publiczną w rozumieniu tej ustawy. Niektóre bowiem wyroku Sądów Administracyjnych status ten nadają wyłącznie tym drogom, które zostały zaliczone do odpowiedniej kategorii dróg publicznych (tutaj uchwałą Rady Gminy).


Tak właśnie zamierzam zrobić, tylko od paru dni nie mogę się jakoś wybrać do urzedu żeby to sprawdzić:(. W związku z tym sprawdzaniem mam dwa pytania:
Czy wystarczy wizyta w wydziale ewidencji gruntów aby ustalić jednoznacznie czy droga jest publiczna i o co ewentualnie powinnam się tam jeszcze dowiedzieć (pytam żeby potem dwa razy nie jeździć...)
Załóżmy, ze droga okaże się nie-publiczna - jak wtedy będzie wyglądała moja sytuacja? W mniejszym stopniu chodzi mi o ewentualne odszkodowanie jakie (być może?) bedzie mi wtedy przysługiwało w razie późniejszego przejęcia drogi przez gminę. Ważniejszy stanie się wtedy dla mnie dostęp do drogi publicznej (a raczej jego brak) który może mi uniemozliwić podział działek na budowlane. I w związku z tym pytanie: oprócz wspomnianej wcześniej spornej drogi do mojej działki z innej strony przylega planowana droga - ta droga na pewno jest w planie miejscowym tyle, ze nie wiadomo kiedy gmina ja wybuduje. O jej wykupie na razie mowy nie ma bo gmina nie ma pieniedzy. Oki, nie nalegam skoro gmina taka biedna... ale zastanawiam się, czy fakt istnienia drogi publicznej w planie miejscowym wyczerpuje warunek dostępu do drogi publicznej, czy też ten warunek jest spełniony tylko jeśli droga faktycznie istnieje...? Teraz ta droga to zwykły kawał pola, dawno nie uprawianego - wszędzie dookoła są juz domy (podmiejskie osiedle domków)
 
Sądzę, że w celu ustalenia czy dana droga jest drogą publiczną należy zwrócić siędo zarządcy drogi. A zarządcą tym dla dróg gminnych jest wójt (burmistrz, prezydent miasta). Teoretycznie rzecz biorąc zarządca drogi ma obowiązek prowadzenia ewidencji dróg publicznych. Wynika to z art.10 ust.11. ustawy o drogach publicznych (Dla poszczególnych kategorii dróg właściwy zarządca drogi prowadzi ewidencję dróg, obiektów mostowych, tuneli, przepustów i promów).

Jeżeli okazałoby się, że idtniejąca droga nie jest, a w zasadzie w 1998r. nie była, drogą publiczną, to trudno chyba mówić o zajęciu i przejściu z mocy prawa prywatnego gruntu na rzecz gminy. Pozostaje więc wówczas - o ile gmina chce aby była tam droga publiczna - albo opracowanie planu miejscowego w którym określi przebieg drogi, albo wywłaczenie.

Droga publiczna narysowana w planie miejscowym, sama z siebie, nie zapewnia dostępu do innej drogi publicznej. Dostęp musi być faktyczny. Jeżeli zatem działki gruntu przeznaczone pod tę drogę nie zostały geodezyjnie wydzielone (bo jeżeli podział był z wniosku właściciela, to z zmocy prawa przechodzą na gminę) to koniecznym jest np. ustanowienie służebności drogowej (czyli zapewnienie dojazdu bez geodezyjnego wydzielania drogi).

I tutaj makabra... Zdarza się, że gmina w decyzji zatwierdzającej podział nie opisuje, że wydzielane działki gruntu przeznaczone są pod drogę publiczną. I konsekwencją jest to, że komplikuje się ujawnianie praw gminy w księgach wieczystych i ewidencji gruntów. Dochodzi do tego, że działki te, ewidentnie przeznaczone pod drogę publiczną, co wynika z planu miejscowego, a więc które z mocy prawa przeszły na własność gminy, "pozostają przy właścicielach"!!! A gmina, jak ma ochotę, to później "przejmuje" te drogi od "właściciela" aktem notarialnym! I to odbywa się na nasz koszt! I się kręci od lat taka praktyka. Nie wspomnę o właścicielach działek sąsiednich, którzy aby zapewnić sobie dostęp do drogi publicznej, poprzez tak wcześniej wydzielone działki gruntu, zabiegają o ustanowienie służebności przejazdu przez te działki z dotychczasowymi właścicielami. I ustanawiają te służebności! Bo w KW nie ujawniono bezdyskusyjnego faktu, że z mocy prawa przeszły na własność gminy. Nie chcę myśleć nawet co by było, gdyby taki właściciel odmówił notarialnego przekazania tych działek gminie...
 
Ta istniejąca tylko w planach drogach ma prowadzić przez moją działkę, więc to co napisałeś bardzo mnie interesuje. Faktycznie, brzmi nieciekawie... Ale są chyba jakieś możliwości prawnego prostowania tego galimatiasu, choćby sądownie...? Ja wychodzę z założenia, że jesli w wyniku podziału bedę musiała z mojej działki wykroić pas na drogę publiczną, to gmina ten pas bedzie musiała przejąć a następnie wycenić i zapłacić. Domyslałam się, że będą coś kombinowali jakby tu tego płacenia uniknąć i to co opisałes to chyba jeden z takich sposobów:D
Jutro albo w poniedziałek idę do urzedu wypytać o tę istniejącą drogę, napiszę czego się dowiedziałam. Mam nadzieję, że po prostu jest publiczna i wtedy problem z głowy...
 
Honefoss...

O ile dobrze zrozumiałem, chodzi o dwie drogi:

1. istniejącą już w terenie, co prawda nieurządzoną, ale faktyczną. Tu może trzeba było na początku zadać pytanie dodatkowe: czy jest to groga przebiegająca w całości przez Twoją działkę, czy też droga ta jest odrębną działką ewidencyjną, która w terenie wykracza poza te granice ewidencyjne i zajmuje częśćTwojej nieruchomości? Bo jedynie dla tej drogi może mieć ew. zastosowanie art.73 przywołanej przez Ciebie ustawy.

2. inną drogą, dopiero zaplanowaną w planie miejscowym. Czyli faktycznie jeszcze nie istniejącą. Twoja rola tutaj jest prosta... O ile faktycznie droga ta została w planie określona jako publiczna (a nie wewnętrzna), to powinnaś jedynie dopilnować, aby w wydanej decyzji podziałowej zapisano, że wydzielane działki gruntu są przeznaczone pod gminną grogę publiczną. I po problemie... Bo właśnie brak takiego opisu powoduje, że sprawy się komplikują.
 
Powrót
Góra