B
bakteria71
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2014
- Odpowiedzi
- 6
Witam,
Potrzebujemy pomocy, bo nie wiemy co dalej robić. Sprawa dziwnie śmierdzi, całkowicie została odwrócona choć nie ma żadnych podstaw prawnych, a sędzina jakby tego nie zauważała.
A wygląda to tak:
Mąż, J., pożyczył w maju 2011 5000zł niedoszłemu teściowi, Z.. Pożyczka miała być oddana w lipcu 2011r. Mimo upomnień nie oddał nic. Dnia 17.07.2014 r. pan Z. otrzymał od J. wezwanie przedsądowe, na które odpowiedział pismem, które wrzucałam już tu: http://forumprawne.org/prawo-cywilne/535637-mieszkanie-z-tesciami.html.
W tym piśmie przyznaje się do wzięcia pożyczki, stwierdzając jednocześnie, że jeśli J. pójdzie do sądu, otrzyma wezwanie o spłatę 50000 za goszczenie J. w domu Z.. Foto jest chyba dość czytelne. Do tego stwierdza tam, że nigdy nie było rozmowy na temat kosztów przebywania J. u Z. (to będzie ważne później). Na pierwszy rzut oka nie ma to absolutnie żadnego związku z pożyczką... A tu surprise!!! Ale po kolei:
24.11.2014 J. składa pozew przeciw Z., wyłącznie o zwrot 5000zł z odsetkami ustawowymi:
05.12.2014 J. dostaje wezwanie do sądu, o dziwo z wymogiem osobistego stawiennictwa (choć wnioskowano o rygor i ew. wyrok zaoczny oraz przeprowadzenie bez powoda, mając za dowody wezwanie przedsądowe oraz pisemne uznanie długu będące podstawą do zakończenia sprawy na tym etapie). Żadnej więcej informacji.
[...]
Po dotarciu na sprawę 29.12.2014, gdzie zastajemy pozwanego z prawnikiem, J. dowiaduje się, iż sędzia zmierza w kierunku zadośćuczynienia biednemu Z. i uznaje jego debilne, bezpodstawne roszczenia (powołując się na całkowicie niedotyczący paragraf). I choć sprawa została założona przez J. o zwrot uznanej pożyczki, sędzina zmierza w kierunku przesłuchiwania świadków (żony i córki pozwanego) na okoliczność wykazania, jak to J. wzbogacił się na wskutek tego, że Z. płacił rachunki za własne mieszkanie............ Sprawa została bezsensownie odroczona do 14.01.2015r. w celu przesłuchania świadków, a J. uzyskał po sprawie zapoznanie się z dokumentacją, w wyniku której nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać i czy wp........ć pozwanemu czy sędzinie.
Data odpowiedzi na pozew: 19.12.2014 (czyli ponad 2 tygodnie po wyznaczeniu terminu sprawy z obowiązkową obecnością powoda.......)
[...]
Darmowy radca mówi, że to bzdura. Sędzina brnie w przekształcanie oczywistej sprawy pożyczki w bezpodstawny proces o zwrot niepoliczalnych kosztów goszczenia J. przez Z. na własne życzenie, bez żadnych ustaleń finansowych, co sam opisał wcześniej. Wzbogacenie nie miało miejsca, żadne koszty nie są do obliczenia, nikt go tam nie meldował, w tym czasie J. opłacał własne mieszkanie, tankował samochód, robił zakupy spożywcze... Radca mówi, żeby powoływać się na to, że paragraf nie ma zastosowania, nie zaszło wzbogacenie, nie bylo nigdy ustaleń co do kosztów (Z. to potwierdza w 1.piśmie, po czym w pozwie kłamie w żywe oczy i zamierza na to postawić 2 najbliższe osoby). I w ogóle do cholery dlaczego to J. ma się tłumaczyć z tego, że został zaproszony do cudzego domu, skoro sprawa dotyczy wyłącznie zwrotu pożyczki?
Czy możemy napisać jakieś pismo aby ustosunkować się do odpowiedzi na pozew, do której dopiero teraz mamy wgląd? Jeśli tak to o co dochodzić? O odrzucenie zarzutu z powodu jego bezzasadności? Jak w ogóle można w odpowiedzi na pozew żądać oddalenie powództwa w całości i jednocześnie zgłosić zarzut potrącenia wierzytelności z urojonej sumy? To albo pozew o dług jest zasadny albo nie. Czy to się nie wyklucza?
Dodam, że jaśnie pan Z. jest (lub do bardzo niedawna był) pracownikiem straży miejskiej. Niby nic, a może jednak.
Co mamy robić? Co możemy złożyć? Czy możemy cokolwiek dokumentować? Brnąć w sprawę odnośnie utrzymywania jego córeczki czy próbować ukrócić ten idiotyzm? Pisać o adwokata z urzędu czy za bardzo to śmierdzi, żeby urzędas nie poszedł na ich stronę? Im więcej porad, choćby różnych, tym lepiej. Dziękuję.
Potrzebujemy pomocy, bo nie wiemy co dalej robić. Sprawa dziwnie śmierdzi, całkowicie została odwrócona choć nie ma żadnych podstaw prawnych, a sędzina jakby tego nie zauważała.
A wygląda to tak:
Mąż, J., pożyczył w maju 2011 5000zł niedoszłemu teściowi, Z.. Pożyczka miała być oddana w lipcu 2011r. Mimo upomnień nie oddał nic. Dnia 17.07.2014 r. pan Z. otrzymał od J. wezwanie przedsądowe, na które odpowiedział pismem, które wrzucałam już tu: http://forumprawne.org/prawo-cywilne/535637-mieszkanie-z-tesciami.html.
W tym piśmie przyznaje się do wzięcia pożyczki, stwierdzając jednocześnie, że jeśli J. pójdzie do sądu, otrzyma wezwanie o spłatę 50000 za goszczenie J. w domu Z.. Foto jest chyba dość czytelne. Do tego stwierdza tam, że nigdy nie było rozmowy na temat kosztów przebywania J. u Z. (to będzie ważne później). Na pierwszy rzut oka nie ma to absolutnie żadnego związku z pożyczką... A tu surprise!!! Ale po kolei:
24.11.2014 J. składa pozew przeciw Z., wyłącznie o zwrot 5000zł z odsetkami ustawowymi:
05.12.2014 J. dostaje wezwanie do sądu, o dziwo z wymogiem osobistego stawiennictwa (choć wnioskowano o rygor i ew. wyrok zaoczny oraz przeprowadzenie bez powoda, mając za dowody wezwanie przedsądowe oraz pisemne uznanie długu będące podstawą do zakończenia sprawy na tym etapie). Żadnej więcej informacji.
Po dotarciu na sprawę 29.12.2014, gdzie zastajemy pozwanego z prawnikiem, J. dowiaduje się, iż sędzia zmierza w kierunku zadośćuczynienia biednemu Z. i uznaje jego debilne, bezpodstawne roszczenia (powołując się na całkowicie niedotyczący paragraf). I choć sprawa została założona przez J. o zwrot uznanej pożyczki, sędzina zmierza w kierunku przesłuchiwania świadków (żony i córki pozwanego) na okoliczność wykazania, jak to J. wzbogacił się na wskutek tego, że Z. płacił rachunki za własne mieszkanie............ Sprawa została bezsensownie odroczona do 14.01.2015r. w celu przesłuchania świadków, a J. uzyskał po sprawie zapoznanie się z dokumentacją, w wyniku której nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać i czy wp........ć pozwanemu czy sędzinie.
Data odpowiedzi na pozew: 19.12.2014 (czyli ponad 2 tygodnie po wyznaczeniu terminu sprawy z obowiązkową obecnością powoda.......)
[...]
Darmowy radca mówi, że to bzdura. Sędzina brnie w przekształcanie oczywistej sprawy pożyczki w bezpodstawny proces o zwrot niepoliczalnych kosztów goszczenia J. przez Z. na własne życzenie, bez żadnych ustaleń finansowych, co sam opisał wcześniej. Wzbogacenie nie miało miejsca, żadne koszty nie są do obliczenia, nikt go tam nie meldował, w tym czasie J. opłacał własne mieszkanie, tankował samochód, robił zakupy spożywcze... Radca mówi, żeby powoływać się na to, że paragraf nie ma zastosowania, nie zaszło wzbogacenie, nie bylo nigdy ustaleń co do kosztów (Z. to potwierdza w 1.piśmie, po czym w pozwie kłamie w żywe oczy i zamierza na to postawić 2 najbliższe osoby). I w ogóle do cholery dlaczego to J. ma się tłumaczyć z tego, że został zaproszony do cudzego domu, skoro sprawa dotyczy wyłącznie zwrotu pożyczki?
Czy możemy napisać jakieś pismo aby ustosunkować się do odpowiedzi na pozew, do której dopiero teraz mamy wgląd? Jeśli tak to o co dochodzić? O odrzucenie zarzutu z powodu jego bezzasadności? Jak w ogóle można w odpowiedzi na pozew żądać oddalenie powództwa w całości i jednocześnie zgłosić zarzut potrącenia wierzytelności z urojonej sumy? To albo pozew o dług jest zasadny albo nie. Czy to się nie wyklucza?
Dodam, że jaśnie pan Z. jest (lub do bardzo niedawna był) pracownikiem straży miejskiej. Niby nic, a może jednak.
Co mamy robić? Co możemy złożyć? Czy możemy cokolwiek dokumentować? Brnąć w sprawę odnośnie utrzymywania jego córeczki czy próbować ukrócić ten idiotyzm? Pisać o adwokata z urzędu czy za bardzo to śmierdzi, żeby urzędas nie poszedł na ich stronę? Im więcej porad, choćby różnych, tym lepiej. Dziękuję.
Ostatnią edycję dokonał moderator: