Przeniesienie pr. majątkowych - skutki braku wynagrodzenia

  • Autor wątku Autor wątku Metek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Metek

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2010
Odpowiedzi
3
Witam,

intryguje mnie problem braku wynagrodzenia za przeniesienie praw majątkowych. Dokładnie chodzi o tłumaczenia. Zadano mi pytanie o możliwość dochodzenia roszczeń od klientów końcowych.

Twierdzenia pytającego o stanie faktycznym:
1. Tłumacz (autor) sprzedał tłumaczenie (utwór) agencji.
2. Agencja sprzedała to tłumaczenie klientowi
3. Agencja nie zapłaciła tłumaczowi
4. Prawa majątkowe nie przeszły na agencję i w konsekwencji na jej klienta
5. Klient nie ma prawa korzystać z tłumaczenia

Oto co ustaliłem:
Powyższe rozumowanie jest nietrafne, z uwagi na moment przejścia praw majątkowych (przekazanie utworu agencji).
Ale jednocześnie
Samo przekazanie egzemplarza utworu nie oznacza przejścia praw majątkowych.

No i mam zagwozdkę, bo nie wiem, czy tłumaczowi przysługuje roszczenie na zasadach ogólnych z tytułu niewykonania umowy przez kontrahenta (agencję), czy nie pozbył się praw i tym samym ma roszczenie odszkodowawcze względem klienta końcowego o bezprawne wykorzystanie utworu.

Z góry dziękuję za opinie.
 
Metek napisał:
Powyższe rozumowanie jest nietrafne, z uwagi na moment przejścia praw majątkowych (przekazanie utworu agencji).
Brak podstawowej informacji - czy to tłumaczenie w ogóle było opracowaniem utworu, w świetle ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych?

Druga kwestia jest taka, czy była pisemna umowa o przeniesienie majątkowych praw autorskich (nie o tłumaczenie, a o przeniesienie), a jeśli nie było, to jakie były ustalenia odnośnie licencji na wykorzystanie tłumaczenia (o ile było ono utworem posiadającym ochronę prawno - autorską).

Jeśli tłumaczenie zostało formalnie przekazane przez tłumacza do agencji, a następnie agencja przekazała je formalnie swojemu klientowi, to jak najbardziej klient ma prawa do użytkowania z tłumaczenia - albo na bazie licencji domyślnej (jeśli tłumaczenie je opracowaniem utworu) lub na zasadzie prawa własności, jeśli nie stanowiło ono utworu posiadającego ochronę prawno - autorską.
No i mam zagwozdkę, bo nie wiem, czy tłumaczowi przysługuje roszczenie na zasadach ogólnych z tytułu niewykonania umowy przez kontrahenta (agencję), czy nie pozbył się praw i tym samym ma roszczenie odszkodowawcze względem klienta końcowego o bezprawne wykorzystanie utworu.
Ja bym powiedział na podstawie tego, co zostało napisane, że tłumaczowi przysługuje w pierwszej kolejności roszczenie w stosunku do niewypłaconego mu wynagrodzenia za wykonaną umowę o dzieło.
 
Dzięki.
W międzyczasie poczytałem trochę „System Prawa Prywatnego“ i faktycznie momentem przeniesienia praw majątkowych jest moment przyjęcia utworu (tłumaczenia), więc rzeczywiście standardowe niewykonanie umowy.

Odpowiadając na Twoje pytania:

Ad. 2.: to nie jest sytuacja, która zaistniała w rzeczywistości, tylko hipotetyczna, więc możemy przyjąć, że wszystkie wymogi zostały spełnione (umowa na piśmie, określone pola itp.)

Ad. 1.: Każde tłumaczenie jest utworem, nawet jeżeli nie jest opracowaniem utworu, chyba że zostało wykonane mechanicznie. Jest tak, ponieważ posiada przymiot indywidualności koncepcji. Co więcej, nawet jeśli pierwotny tekst jest wyłączony spod ochrony prawa autorskiego, np. jako utwór ludowy albo tekst ustawy, to w stosunku do jego tłumaczenia przysługują prawa osobiste i majątkowe (w przypadku ustaw - do momentu publikacji przez odpowiedzialny organ) - pierwotne.
 
Metek napisał:
Dzięki.
W międzyczasie poczytałem trochę „System Prawa Prywatnego“ i faktycznie momentem przeniesienia praw majątkowych jest moment przyjęcia utworu (tłumaczenia)....
...praw własności do egzemplarza utworu, przeniesienie majątkowych praw autorskich do tegoż utworu to moment podpisania stosownej umowy. To są dwie różne kwestie.
więc możemy przyjąć, że wszystkie wymogi zostały spełnione (umowa na piśmie, określone pola itp.)
jak teoretycznie, to teoretycznie. Jeśli nastąpiło skuteczne przeniesienie majątkowych praw autorskich do tłumaczenia na agencję, i autor nie zablokował możliwości licencjonowania tłumaczenia przez agencję, to mogła ona oczywiście sprzedać tłumaczenie z licencją dla klienta odnośnie korzystania z tłumaczenia, jako utworu.

A więc formalnie klient wykorzystywałby utwór (tłumaczenie) zgodnie z prawem. Nie widzę powodu, dla którego miałoby być inaczej.
Każde tłumaczenie jest utworem, nawet jeżeli nie jest opracowaniem utworu...
A ja bym powiedział, że nie każde. Przypominam, że utwór musi posiadać charakter twórczy i indywidualny. A to nie musi występować w każdym przypadku tłumaczenia, zwłaszcza jakichś prostszych czy standardowych tekstów...

Oczywiście, zawsze będzie tu decydować finalnie dany utwór i jego tłumaczenie.
 
Powrót
Góra