M
martanaz
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2013
- Odpowiedzi
- 5
Bardzo proszę o pomoc. Moja sytuacja wygląda tak - od 1go2 miesięcy odbywam staż na stanowisku kelnerki (od tych 2 miesięcy na tym stanowisku pracowalam może 2 razy a przez resztę czasu przełożona dawała mi inne zadania).
Od samego początku przełożona jest do mnie negatywnie nastawiona, po prostu mnie nie lubi. Ja swoje obowiązki wykonuję sumiennie, nie siedzę bezczynnie, zawsze coś robię, staram się jak mogę. Jednak ona zawsze znajdzie powód, by mnie poniżyć i zasugerować, że "nie myślę". Atmosfera w pracy jest bardzo nerwowa, kiedy szefowa jest obok zawsze trzęsą mi się ręce i często robię błędy, nie są to błędy istotne, ale jednak. Kiedy jej nie ma - błędów nie ma wcale. Doszło do tego, że muszę brać przed pracą tabletki uspokajające, żeby nie doprowadzała mnie do płaczu. Kolejnym problemem jest pracownik, który nie jest tam nawet zatrudniony, ale są spokrewnieni. Poniża mnie i inne pracowniczki, wydaje polecenia, które są zupełnie sprzeczne z tym co mówi szefowa, więc gubimy się w tym i nie wiemy co i jak mamy robić, żeby w końcu było dobrze. Przez pierwsze półtora miesiąca byłam odsyłana na zmywak, a kiedy zaczął się większy ruch - przeszłam na kuchnię i od razu wymagali ode mnie, że będę potrafiła wszystko, a kiedy czegoś nie wiedziałam (bo oczywiście, pamiętałam mniej więcej co i jak, ale co innego, kiedy trzeba to zrobić - nie da się tego nauczyć z menu) to aż bałam się zapytać bo od razu słyszałam "włącz szare komórki", "zacznij myśleć", czym czułam się bardzo poniżana. Nie czuję, że kierowniczka uczy mnie tak jak powinna. Po prostu mam umieć i już.
Ostatnio dowiedziałam się, że chce mnie zwolnić. Czy może to zrobić? Nigdy się nie spóźniam, nie biorę dni wolnych. Jest po prostu jej opinia, że jestem beznadziejna w pracy. Bardzo proszę o pomoc. Nie wiem co robić, myślałam już nawet nad tym, by napisać skargę, tak doradził mi prawnik, ponieważ uważa, że to jest mobbing.
Pozdrawiam.
Od samego początku przełożona jest do mnie negatywnie nastawiona, po prostu mnie nie lubi. Ja swoje obowiązki wykonuję sumiennie, nie siedzę bezczynnie, zawsze coś robię, staram się jak mogę. Jednak ona zawsze znajdzie powód, by mnie poniżyć i zasugerować, że "nie myślę". Atmosfera w pracy jest bardzo nerwowa, kiedy szefowa jest obok zawsze trzęsą mi się ręce i często robię błędy, nie są to błędy istotne, ale jednak. Kiedy jej nie ma - błędów nie ma wcale. Doszło do tego, że muszę brać przed pracą tabletki uspokajające, żeby nie doprowadzała mnie do płaczu. Kolejnym problemem jest pracownik, który nie jest tam nawet zatrudniony, ale są spokrewnieni. Poniża mnie i inne pracowniczki, wydaje polecenia, które są zupełnie sprzeczne z tym co mówi szefowa, więc gubimy się w tym i nie wiemy co i jak mamy robić, żeby w końcu było dobrze. Przez pierwsze półtora miesiąca byłam odsyłana na zmywak, a kiedy zaczął się większy ruch - przeszłam na kuchnię i od razu wymagali ode mnie, że będę potrafiła wszystko, a kiedy czegoś nie wiedziałam (bo oczywiście, pamiętałam mniej więcej co i jak, ale co innego, kiedy trzeba to zrobić - nie da się tego nauczyć z menu) to aż bałam się zapytać bo od razu słyszałam "włącz szare komórki", "zacznij myśleć", czym czułam się bardzo poniżana. Nie czuję, że kierowniczka uczy mnie tak jak powinna. Po prostu mam umieć i już.
Ostatnio dowiedziałam się, że chce mnie zwolnić. Czy może to zrobić? Nigdy się nie spóźniam, nie biorę dni wolnych. Jest po prostu jej opinia, że jestem beznadziejna w pracy. Bardzo proszę o pomoc. Nie wiem co robić, myślałam już nawet nad tym, by napisać skargę, tak doradził mi prawnik, ponieważ uważa, że to jest mobbing.
Pozdrawiam.