I
IDm12
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2015
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
Sytuacja wygląda tak:
Moja partnerka mieszka w niemczech, ja w polsce. W bliskiej odległości od niej, około 10 min spacerem, mieszka jej były (w papierach jeszcze małżonek).
W przeciągu ostatnich trzech lat, człowiek ten raz zaatakował moją partnerkę strzelając do niej z okna z kuszy, przychodził kilkukrotnie nocami pod jej dom, wybijając kamieniami dziury w szybach. Nie powstrzymało go nawet to, że w domu mieszka także dwójka dzieci, jedno nastoletnie a drugie niedługo ukończy 10 lat. Nota bene są to dzieci które on spłodził.
Dla dobra dzieci, partnerka starała się utrzymywać z nim przyjacielskie relacje, dzieci regularnie spotykały się z ojcem. Jednak po tym jak przyjechałem do niej a on się o tym dowiedział, znów zaczęło się rzucanie/strzelanie kamieniami w okna, przestrzelił m.in rolety zewnętrzne i podwójną szybę. Pretekstem do tych działań było dla niego to, że "dzieci będą teraz dla niego jak każde inne". Za każdym razem gdy wybijał szyby, dzwoniliśmy na policję, ta jednak bez wyraźnych dowodów nie była w stanie wiele zdziałać.
Jej telefony dzwoniły praktycznie non stop.
Wspominał że będę trupem nawet jeśli on ma trafić za to do więzienia. Desperacja.
Dostawałem pogróżki za pośrednictwem facebooka.
-że utnie mi głowę, wbije nóż w nerkę, dopadnie moją rodzinę i wiele tym podobnych. Nie były one jednak pisane w sposób bezpośredni - Jest na tyle perfidny że nie podkłada się, zatem w tym przypadku policja również była bezużyteczna.
W tej sytuacji wróciłem do siebie, bo te dzieci nie mogły tam siedzieć z partnerką pod ostrzałem jak na wojnie. Były przerażone tym co się działo. Aktualnie ma on prawa rodzicielskie do dzieci, więc jeżeli partnerka zdecydowałaby się przeprowadzić w inne miejsce, mógłby oskarżyć ją o porwanie dzieci oraz nie dopuszczanie ich do spotykania się z ojcem.
Dla spokoju, dzieci spotykają się dalej z ojcem, a on dalej prześladuje ją obrzydliwymi telefonami, rozprzestrzenia kłamstwa na jej temat wśród ludzi.
Nie daje nam poczucia bezpieczeństwa i wolności..
Zdecydowaliśmy, że nie będę się z nim konfrontować, bo to tylko gwarantowało by jeszcze większy dramat.
Jaką drogą prawną walczyć z tym niezrównoważonym psychicznie człowiekiem?
Bardzo zależy nam aby jak najszybciej się od jego terroryzmu odciąć i móc znów zamieszkać razem.
Nie pomogą tu nakazy sądowe o nie zbliżaniu się.. Ten człowiek nie jest w stanie siebie kontrolować.
Dodam że w przeszłości siedział w więzieniu (o czym moja partnerka dowiedziała się dopiero po ślubie).
Będę wdzięczny za wszelkie rady.
Sytuacja wygląda tak:
Moja partnerka mieszka w niemczech, ja w polsce. W bliskiej odległości od niej, około 10 min spacerem, mieszka jej były (w papierach jeszcze małżonek).
W przeciągu ostatnich trzech lat, człowiek ten raz zaatakował moją partnerkę strzelając do niej z okna z kuszy, przychodził kilkukrotnie nocami pod jej dom, wybijając kamieniami dziury w szybach. Nie powstrzymało go nawet to, że w domu mieszka także dwójka dzieci, jedno nastoletnie a drugie niedługo ukończy 10 lat. Nota bene są to dzieci które on spłodził.
Dla dobra dzieci, partnerka starała się utrzymywać z nim przyjacielskie relacje, dzieci regularnie spotykały się z ojcem. Jednak po tym jak przyjechałem do niej a on się o tym dowiedział, znów zaczęło się rzucanie/strzelanie kamieniami w okna, przestrzelił m.in rolety zewnętrzne i podwójną szybę. Pretekstem do tych działań było dla niego to, że "dzieci będą teraz dla niego jak każde inne". Za każdym razem gdy wybijał szyby, dzwoniliśmy na policję, ta jednak bez wyraźnych dowodów nie była w stanie wiele zdziałać.
Jej telefony dzwoniły praktycznie non stop.
Wspominał że będę trupem nawet jeśli on ma trafić za to do więzienia. Desperacja.
Dostawałem pogróżki za pośrednictwem facebooka.
-że utnie mi głowę, wbije nóż w nerkę, dopadnie moją rodzinę i wiele tym podobnych. Nie były one jednak pisane w sposób bezpośredni - Jest na tyle perfidny że nie podkłada się, zatem w tym przypadku policja również była bezużyteczna.
W tej sytuacji wróciłem do siebie, bo te dzieci nie mogły tam siedzieć z partnerką pod ostrzałem jak na wojnie. Były przerażone tym co się działo. Aktualnie ma on prawa rodzicielskie do dzieci, więc jeżeli partnerka zdecydowałaby się przeprowadzić w inne miejsce, mógłby oskarżyć ją o porwanie dzieci oraz nie dopuszczanie ich do spotykania się z ojcem.
Dla spokoju, dzieci spotykają się dalej z ojcem, a on dalej prześladuje ją obrzydliwymi telefonami, rozprzestrzenia kłamstwa na jej temat wśród ludzi.
Nie daje nam poczucia bezpieczeństwa i wolności..
Zdecydowaliśmy, że nie będę się z nim konfrontować, bo to tylko gwarantowało by jeszcze większy dramat.
Jaką drogą prawną walczyć z tym niezrównoważonym psychicznie człowiekiem?
Bardzo zależy nam aby jak najszybciej się od jego terroryzmu odciąć i móc znów zamieszkać razem.
Nie pomogą tu nakazy sądowe o nie zbliżaniu się.. Ten człowiek nie jest w stanie siebie kontrolować.
Dodam że w przeszłości siedział w więzieniu (o czym moja partnerka dowiedziała się dopiero po ślubie).
Będę wdzięczny za wszelkie rady.