B
beeg
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2011
- Odpowiedzi
- 6
Witam,
W piątkową noc wracałem, pieszo, około 4.00 godziny do domu po spotkaniu z przyjaciółmi. Jak to często bywa podczas tego typu spotkań piliśmy alkohol. Nie wydaje mi się jednak aby to stanowiło sedno sprawy.
W pewnym momencie podjechał do mnie radiowóz i dwóch funkcjonariuszy poprosiło o dokumenty. Oczywiście bez żadnej dyskusji podałem im ważne prawo jazdy. Spisali dane, sprawdzili, jak to zwykle oni, przez radio, byłem więc pewny, że za moment będę mógł pójść dalej. Wielce się zdziwiłem jednak kiedy zakomunikowano mi, że mam wsiadać do radiowozu gdyż pojedziemy na komendę. Na moje pytanie w jakim celu, usłyszałem odpowiedź: "na okazanie". Jako, że nic złego nie zrobiłem, oczywiście nie bez komentarzy, ze swojej strony, że to jakaś paranoja, wsiadłem do radiowozu. Na komendzie dowiedziałem się, zaznaczam, że dopiero tam, że ktoś wybił szybę w samochodzie, kilka ulic od miejsca gdzie zostałem zatrzymany. Żadne okazanie się nie odbyło, na komendzie odsiedziałem ponad 3 godziny, w pokoju ze świetnie bawiącymi się "Panami" policjantami. Nie mogłem pójść do toalety, a prosiłem o taką możliwość kilkukrotnie, funkcjonariusz, który mnie zatrzymał odmówił mi przedstawienia się i okazania legitymacji oraz odznaki. Około godziny 7.00 zostałem zaprowadzony do pokoju, gdzie złożyłem zeznania. Trwało to pewnie 10 minut, nie więcej, gdyż w sprawie, o którą zostałem zatrzymany, nie miałem zielonego pojęcia. Później bez słowa zostałem wypuszczony do dom. A nie przepraszam, usłyszałem od policjanta, który mnie zatrzymał "Skoro pan zarabia, to niech pan jeździ taksówkami"
Czy policja, miała prawo zatrzymać na komendzie obywatela, który nie zrobił nic złego a na prośbę funkcjonariuszy, bez słowa przedstawił ważny dokument tożsamości?
To, że już na posterunku byłem źle traktowany przez dwóch "strażników Texasu" to zupełnie inna sprawa. Tu z całą pewnością, skorzystam z prawa złożenia skargi.
Dzięki z góry za rady
W piątkową noc wracałem, pieszo, około 4.00 godziny do domu po spotkaniu z przyjaciółmi. Jak to często bywa podczas tego typu spotkań piliśmy alkohol. Nie wydaje mi się jednak aby to stanowiło sedno sprawy.
W pewnym momencie podjechał do mnie radiowóz i dwóch funkcjonariuszy poprosiło o dokumenty. Oczywiście bez żadnej dyskusji podałem im ważne prawo jazdy. Spisali dane, sprawdzili, jak to zwykle oni, przez radio, byłem więc pewny, że za moment będę mógł pójść dalej. Wielce się zdziwiłem jednak kiedy zakomunikowano mi, że mam wsiadać do radiowozu gdyż pojedziemy na komendę. Na moje pytanie w jakim celu, usłyszałem odpowiedź: "na okazanie". Jako, że nic złego nie zrobiłem, oczywiście nie bez komentarzy, ze swojej strony, że to jakaś paranoja, wsiadłem do radiowozu. Na komendzie dowiedziałem się, zaznaczam, że dopiero tam, że ktoś wybił szybę w samochodzie, kilka ulic od miejsca gdzie zostałem zatrzymany. Żadne okazanie się nie odbyło, na komendzie odsiedziałem ponad 3 godziny, w pokoju ze świetnie bawiącymi się "Panami" policjantami. Nie mogłem pójść do toalety, a prosiłem o taką możliwość kilkukrotnie, funkcjonariusz, który mnie zatrzymał odmówił mi przedstawienia się i okazania legitymacji oraz odznaki. Około godziny 7.00 zostałem zaprowadzony do pokoju, gdzie złożyłem zeznania. Trwało to pewnie 10 minut, nie więcej, gdyż w sprawie, o którą zostałem zatrzymany, nie miałem zielonego pojęcia. Później bez słowa zostałem wypuszczony do dom. A nie przepraszam, usłyszałem od policjanta, który mnie zatrzymał "Skoro pan zarabia, to niech pan jeździ taksówkami"
Czy policja, miała prawo zatrzymać na komendzie obywatela, który nie zrobił nic złego a na prośbę funkcjonariuszy, bez słowa przedstawił ważny dokument tożsamości?
To, że już na posterunku byłem źle traktowany przez dwóch "strażników Texasu" to zupełnie inna sprawa. Tu z całą pewnością, skorzystam z prawa złożenia skargi.
Dzięki z góry za rady