B
blondi
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2007
- Odpowiedzi
- 1
wjeżdżałem na parking i przytarłem inny pojazd.kierowcy nie było.byli ze mną szwagier i jego żona ale oni nie byli w pojeżdzie.nie miałem czasu czekać na kierowcę i nie bardzo wiedziałem co zrobić więc napotkanego w pobliżu kierowcę zapytalem czy długo tu będzie on powiedział że tak więc dałem gościowi moj nr telefonu i prosiłem aby go przekazał poszkodowanemu.po ok 1 godz żona z domowego przekazała mi nr do poszkodowanego i powiedziała że on zawiadomił policję i był jakiś świadek i że czeka na telefon.zadzwoniłem do niego pojechałem do domu i po krótkiej rozmowie zaproponowałem mu 400 zł on chciał 500Uszkodzony byłzderzak ,ok6cm otarty twierdził że jest wgnieciony minimalnie błotnik pod lampą.Powiedziałem że jeśli blaharz powie 500 to mu dopłacę.On się zgodził.Prosiłem by poszedł na policję i wycofał wszystko odpowiedział ok.Dokładnie po miesiącu dzwoni do mnie i proponuje mi że przez oc będę miał taniej a kasę mi odda ja na to ok ale upewnię się ile mi otrącą zniżki.Sprawdziłem i zadzwoniłem do niego na drugi dzień powiedziałem mu że tracę 10% i podałem mu nr polisy i dane inspektora do którego ma się udać.Zapytalem jak z policją a on że dopiero od nich wrócił izłożył zeznania i powiedział że ja też będę wzywany.I powiedzieli mu że jak będzie 3 osoby biorące udział w zdarzeniu to sąd grocki.Co tu jest grane ? pomóżcie.Czy to znaczy że on nie może tego wycofać?co mi grozi? Kasę mu dawałem przy świadkach.Proszę was ojak najszersze rozwinięcie tego tematu.Dzięki i sorry za byki.