Przyznanie się - udowodnienie winy - areszt

  • Autor wątku Autor wątku codename
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

codename

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2008
Odpowiedzi
1
Witam, mam takie małe pytanie. Czy w prawie polskim możliwe jest wsadzenie kogoś za kratki (do więzienia), lub ewentualnie jakaś kara finansowa, oczywiśćie w zależności od popełnionego czynu, bez udowodnienia winy? Chodzi mi np. o sytuację typu: popełniono przestępstwo, ale nie ma podejrzanych, ani świadków, nagle pojawia się ktoś kto przyznaje się do tego. Czy możliwe jest pozbawienie go wolności, czy trzeba jakoś udowodnić, że to jednak on złamał prawo?
 
Confessio est regina probationum (przyznanie sie jest królową dowodów) i nie trzeba nic udowadniać. Tylko miej na uwadze fakt że ta osoba wcale nie musi sie do tego przyznać przed sadem a nawet wczesniej w postepowaniu przygotowawcym. A co do winy to jak nie mozna jej przypisac sprawcy to nie popelnia on przestepstwa.
 
[cytat="k4yt3k":2hhs0g4u]Confessio est regina probationum (przyznanie sie jest królową dowodów) [/cytat:2hhs0g4u]

W naszych czasach ta zasada nie obowiązuje. Kojarzy mi się ona raczej z czasami katolickich inkwizytorów ;)
Obecnie polskie prawo nie formułuje żadnej legalnej teorii dowodów, która ustanawiałaby hierarchię ważności dowodów według ich rodzaju.
 
Racz zauważyć że to była tylko lekka ironia. Oczywiście że nie ma obecnie legalnej teorii dowodów ale oczywistym jest fakt że jak w post. sądowym albo przygotowawczym przyznasz się do zarzucanego Ci czynu to Cię po rękach całują...bo mniej roboty mają;)
 
[cytat="k4yt3k":2xb9pv0z]Racz zauważyć że to była tylko lekka ironia. Oczywiście że nie ma obecnie legalnej teorii dowodów ale oczywistym jest fakt że jak w post. sądowym albo przygotowawczym przyznasz się do zarzucanego Ci czynu to Cię po rękach całują...bo mniej roboty mają;)[/cytat:2xb9pv0z]

Poważnie bym z tym zdaniem polemizowal. Prosze zauważyć, iż na organach ścigania spoczywa obowiązek wszechstronnego wyjaśnienia okoliczności sprawy. Samo przyznanie się do winy przez podejrzanego nie zwalnia organu prowadzącego postępowanie od przesluchania świadków, uzyskania opinii biegłych etc.
Nadto często zdarza się tak, że podejrzany przyznając się do jakiegoś przestępstwa "przy okazji" opowie o innych czynach sprzecznych z prawem, ktorych się dopuścił. I zamiast jednego, krótkiego postępowania, robi się wieloczynowa sprawa.
Inną zupełnie kwestią, jest samooskarżenie się osób niezrównoważonych psychicznie. Co z tego, że taka osoba przyzna się do praktycznie dowolnego przestępstwa, skoro to przyznanie się nie ma żadnej mocy dowodowej, natomiast determinuje ogrom kolejnych czynności.


[cytat="codename":2xb9pv0z] Witam, mam takie małe pytanie. Czy w prawie polskim możliwe jest wsadzenie kogoś za kratki (do więzienia), lub ewentualnie jakaś kara finansowa, oczywiśćie w zależności od popełnionego czynu, bez udowodnienia winy? Chodzi mi np. o sytuację typu: popełniono przestępstwo, ale nie ma podejrzanych, ani świadków, nagle pojawia się ktoś kto przyznaje się do tego. Czy możliwe jest pozbawienie go wolności, czy trzeba jakoś udowodnić, że to jednak on złamał prawo? [/cytat:2xb9pv0z]
Pytanie jest zbyt ogólne aby móc jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć. Teoretycznie, aby zastosować tymczasowe aresztowanie wina sprawcy musi zostać uprawdopodobniona. Natomiast aby Sąd skazal kogoś, to Sąd musi uznać że dany człowiek dopuścił sie zarzucanego mu czynu Oczywiście - przyznanie się do winy jest istotne, ale musi ono być związane z innymi dowodami.
 
A może jakiś przykład??

np. mój znajomy jest skruszonym pijanym rowerzystą który :
1) ostatnio jechał 20 godzin po imprezce... i sam nie był wówczas pewien czy dostatecznie "wywietrzał"
2) Powyższe wydarzenie pozwoliło mu uzmysłowić że przed paru laty kilkakrotnie zdarzało się mu jechać parę godzin po spożyciu, wówczas prawdopodobieństwo jego "wywietrzenia" było znacznie mniejsze.

Co w przypadku gdy taka osoba się przyzna??
 
Pozostanie kwestia czy oskarżyciel będzie w stanie wykazać, że stężenie alkoholu w jego organizmie w czasie tego czynu przekraczało dozwolony próg. Bo że się tak rowerzyście wydawało to jeszcze za mało.
 
Powrót
Góra