K
KrisC
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2008
- Odpowiedzi
- 1
Witam i z góry przepraszam jeśli nie w tym dziale piszę.
- Rok temu zostałem złapany na jeździe pod wpływem alkocholu samochodem osobowym. Miałem 0,6 promila w wydychanym powietrzu. Przez sond zostałem skazany na rok czasu pozbawienia prawa jazdy.
- W miedzy czasie zostałem skierowany na badanie lekarskie i psychotechniczne. w kwietniu ubiegłego roku zgłosiłem się na nie. Lekarz nie dopatrzył się żadnych przeciwskazań do tego abym mógł prowadzić amatorsko pojazdy kat B. Jedynym zastrzeżeniem był mój wzrok z tego tytułu wbito mi w dokumenty symbol 01.
- Problem pojawił się podczas "psychotestów". Na ich poczondku zostałem poinformowany o tym iż przynajmniej 2 dni nie mogę pracować w trybie nocnym. Co w tamtym czasie było nie możliwe ponieważ pracowałem tylko i wyłącznie w trybie nocnym. Jednak (dla świentego spokoju) zgodziłem sie na badania.
- W trakcie badań wyszła moja wada wzroku podczas testu w ciemni. Pozostałe zaś wyniki mieściły sie w normie. Pani psycholog poinformowała mnnie że prubę w ciemni zaliczę kiedy zgłoszę sie do niej w okularach.
- Tak też się stało wruciłem po wyrobieniu sobie okularów. I wszystko było OK. jednak podczas wypisywania orzeczenia pani psycholog oznajmiła mi że podejżewa u mnie chorobę alkocholową i wystawiła mi negatywne orzeczenie.
- Wówczas popełniłem błąd. Nie odwołałem sie od decyzji tylko udałem sie na badania do bliższego mojemu miejscu zamieszkania zakładowi który przeprowadzał takie badania. Udało mi sie wejśc na badania bez skierowania z policji. Badania te robiłem po upływie tygodnia od tych które dały wynik negatywny.
- Podczas drugich badań okazało sie że wszystko jest dobrze psycholok nie potwierdził opini z przed tygodnia i wystawił orzeczenie pozytywne które ja zaniosłem do wydziału komunikacji.
- jednak jak sie okazało to zaświadczenie nie jest w świetle prawa respektowane. I w taki to sposób przez opinie jednej osoby zostałem pozbawiony prawa jazdy na kolejny rok bo do 04.11.08.
przepraszam ze tak długo ale mam pytanie.
- czy podczas negatywnej opinie nie jest potrzebna konsultacja więkrzej lidzby psychologów?
- czy jeśli badania lekarskie nie wykazały w moim organiźmie żadnych substancji pochodnych alkocholu psycholog moze na "widzi mi sie" decydować o losie człowieka?
- I czy logicznym jest pytanie pytanie "czy jest pan wypoczenty?" jeśli nawet po przespanej nocy musze wstać o 5 rano przejechac ponad 100 km aby być na 7.30 w miejscu badań i tam sie czuć wypoczentym?
NA koniec dodam ze pracuję w POW od ponad 2,5 roku i przy ciągłej pracy z dziećmi nie mógł bym sobie pozwolić chociarz na chwile słabości.
Dziękuję bardzo za odpowiedz i przepraszam za błedy ortograficzne ( taka juz moja natura)
- Rok temu zostałem złapany na jeździe pod wpływem alkocholu samochodem osobowym. Miałem 0,6 promila w wydychanym powietrzu. Przez sond zostałem skazany na rok czasu pozbawienia prawa jazdy.
- W miedzy czasie zostałem skierowany na badanie lekarskie i psychotechniczne. w kwietniu ubiegłego roku zgłosiłem się na nie. Lekarz nie dopatrzył się żadnych przeciwskazań do tego abym mógł prowadzić amatorsko pojazdy kat B. Jedynym zastrzeżeniem był mój wzrok z tego tytułu wbito mi w dokumenty symbol 01.
- Problem pojawił się podczas "psychotestów". Na ich poczondku zostałem poinformowany o tym iż przynajmniej 2 dni nie mogę pracować w trybie nocnym. Co w tamtym czasie było nie możliwe ponieważ pracowałem tylko i wyłącznie w trybie nocnym. Jednak (dla świentego spokoju) zgodziłem sie na badania.
- W trakcie badań wyszła moja wada wzroku podczas testu w ciemni. Pozostałe zaś wyniki mieściły sie w normie. Pani psycholog poinformowała mnnie że prubę w ciemni zaliczę kiedy zgłoszę sie do niej w okularach.
- Tak też się stało wruciłem po wyrobieniu sobie okularów. I wszystko było OK. jednak podczas wypisywania orzeczenia pani psycholog oznajmiła mi że podejżewa u mnie chorobę alkocholową i wystawiła mi negatywne orzeczenie.
- Wówczas popełniłem błąd. Nie odwołałem sie od decyzji tylko udałem sie na badania do bliższego mojemu miejscu zamieszkania zakładowi który przeprowadzał takie badania. Udało mi sie wejśc na badania bez skierowania z policji. Badania te robiłem po upływie tygodnia od tych które dały wynik negatywny.
- Podczas drugich badań okazało sie że wszystko jest dobrze psycholok nie potwierdził opini z przed tygodnia i wystawił orzeczenie pozytywne które ja zaniosłem do wydziału komunikacji.
- jednak jak sie okazało to zaświadczenie nie jest w świetle prawa respektowane. I w taki to sposób przez opinie jednej osoby zostałem pozbawiony prawa jazdy na kolejny rok bo do 04.11.08.
przepraszam ze tak długo ale mam pytanie.
- czy podczas negatywnej opinie nie jest potrzebna konsultacja więkrzej lidzby psychologów?
- czy jeśli badania lekarskie nie wykazały w moim organiźmie żadnych substancji pochodnych alkocholu psycholog moze na "widzi mi sie" decydować o losie człowieka?
- I czy logicznym jest pytanie pytanie "czy jest pan wypoczenty?" jeśli nawet po przespanej nocy musze wstać o 5 rano przejechac ponad 100 km aby być na 7.30 w miejscu badań i tam sie czuć wypoczentym?
NA koniec dodam ze pracuję w POW od ponad 2,5 roku i przy ciągłej pracy z dziećmi nie mógł bym sobie pozwolić chociarz na chwile słabości.
Dziękuję bardzo za odpowiedz i przepraszam za błedy ortograficzne ( taka juz moja natura)