Publiczne przesluchiwanie dzieci na placu zabaw

  • Autor wątku Autor wątku Naasona
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Naasona

Naasona

Użytkownik
Dołączył
01.2011
Odpowiedzi
100
Grupka dzieci od 5-13 lat poklocila sie na placu zabaw w kolejce do hustawki. Jedna z dziewczynek w takiej przepychance poczula sie obrazona i wezwala swoja matke Ukrainke. Matka wezwala policje jakoby dzieci w tej kolejce do hustawki mialy powiedziec jej corce ze ma hustawke na ukrainie i tam ma wracac.Przyjechala patrol policji na miejsce zdarzenia i pezsluchiwala dzieci w liczbie kilkanascioro i w roznym wieku. Poszkodowana dziewczynka widzac wsparcie matki oraz policjantow palcem wskazywala na kolejne dzieci i mowiac co kazde z nich jej powiedzialo przykrego. Dzieci sie dzialy splakane, zdenerwowane,przez ok poltora godziny z zakazem opuszczenia miejsca zdarzenie. W koncu po godzinie przesluchujacy policjant wylonil glowna winowata owej pyskowki i wypytywal jej o przebieg zdarzenia oraz podanie adresu miejsca zamieszkania. Dziewczynka ta byla w wieku przedszkolnym watla , cala sie trzesla i byla obsikana . Przytulilam to dziecko ale policjant kazal mi sie oddalic.Przygladalam sie z boku na cale zdarzenie dzieci plakaly , mowily ze sa niewinne. Matka dziewczynki za wyrazna satysfakcja wydawala na te dzieci wyroki . Pytanie : Mozna tak zatrzymywac i przesluchiwac male dzieci na ulicy?Co powinni zrobic policjanci by nie doszlo do takiego publicznego przedstawienia?
 
Powrót
Góra