M
michael112
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2018
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
czytałem iż w polskim prawie autorskim istnieje przepis, iż uczelnia ma prawo do pierwszeństwa publikacji prac dyplomowych przez okres 6 miesięcy od daty jej obrony.
Chciałbym dowiedzieć się, czy legalnym jest (i na ile) publikowanie fragmentów wersji roboczej swojej własnej pracy w formie wpisów na prywatnym blogu przed obroną. Celem tego działania byłaby nadzieja na poprawę swoich szans na rynku pracy.
Doprecyzowując, zaznaczę że:
1. Chodzi o publikację we fragmentach (zwykle jeden wpis to jeden podrozdział) niektórych elementów pracy.
2. Wersje zamieszczone na blogu mogłyby mieć treść nieco zmodyfikowaną względem tej w pracy (chociaż modyfikacje byłyby raczej drobne).
3. Mowa tutaj o fragmentach wersji roboczej pracy, czyli znów - w wersji oddanej do obrony tekst mógłby się nieco różnić, po uwzględnieniu uwag promotora.
4. Nie widzę tutaj mowy o żadnym plagiatowaniu, ponieważ mówię o hipotetycznej sytuacji, w której ja, czyli autor pracy dyplomowej sam publikuje fragmenty swojej własnej pracy na własnym blogu. Rzecz jasna, tworząc pracę, korzystam z różnych tekstów internetowych i książkowych, ale w granicach dozwolonego użytku robi to każdy dyplomant (bibliografie są wręcz obowiązkowe).
I druga sprawa: Pisząc niniejszy post, zorientowałem się o jeszcze jednej rzeczy:
Obecnie wprowadzono obowiązek przepuszczania tekstów prac przed obroną przez system antyplagiatowy.
Mogłoby się zatem okazać że system wykryje że praca "plagiatuje"... wspomniany własny blog.
O ile nikt w sieci nie przepisze tych tekstów do siebie i dopasowania będą wyłącznie na tej stronie, sytuacja nie będzie najgorsza, ponieważ raczej będę w stanie udowodnić że ten blog jest mojego autorstwa (choćby na podstawie dowodów opłacenia serwera i domeny oraz możliwości zalogowania się na serwer). Chociaż i tak mogliby robić problemy o tą publikację, a w sumie nie chciałbym przechodzić ani przez procedury uczelniane, ani tym bardziej przez postępowania sądowe.
Co o tym sądzą inni użytkownicy?
Dla mnie przepis ten jest wyjątkowym absurdem.
Akurat u mnie program przedmiotów nauczanych podczas studiów ma się bardzo niewiele do tego co teraz piszę. Niemal wszystko muszę opracować na własną rękę. Dlatego uważam że uczelnia praktycznie nie ma udziału w powstaniu pracy. Oczywiście, w pracy zawodowej też pracodawca przejmuje efekty pracy pracownika, ale przecież za to właśnie płaci realne pieniądze!
Jedynie promotor ma pewien udział, ale znam go z czasów pracy inżynierskiej i jego wkład to głównie podpowiadanie, na co zwrócić uwagę i poprawki.
Wspomniane 6 miesięcy od obrony praktycznie na pewno pokryje właśnie ten okres, kiedy będę poszukiwał zatrudnienia. Potem możliwość pochwalenia się tą wiedzą nie będzie miała takiego znaczenia.
No i opcja druga:
czyli publikacja na tych samych zasadach (we fragmentach, nie w całości) - po obronie (żeby nie było problemów z systemem antyplagiatowym), ale nie 6 miesięcy, tylko praktycznie od razu po obronie.
czytałem iż w polskim prawie autorskim istnieje przepis, iż uczelnia ma prawo do pierwszeństwa publikacji prac dyplomowych przez okres 6 miesięcy od daty jej obrony.
Chciałbym dowiedzieć się, czy legalnym jest (i na ile) publikowanie fragmentów wersji roboczej swojej własnej pracy w formie wpisów na prywatnym blogu przed obroną. Celem tego działania byłaby nadzieja na poprawę swoich szans na rynku pracy.
Doprecyzowując, zaznaczę że:
1. Chodzi o publikację we fragmentach (zwykle jeden wpis to jeden podrozdział) niektórych elementów pracy.
2. Wersje zamieszczone na blogu mogłyby mieć treść nieco zmodyfikowaną względem tej w pracy (chociaż modyfikacje byłyby raczej drobne).
3. Mowa tutaj o fragmentach wersji roboczej pracy, czyli znów - w wersji oddanej do obrony tekst mógłby się nieco różnić, po uwzględnieniu uwag promotora.
4. Nie widzę tutaj mowy o żadnym plagiatowaniu, ponieważ mówię o hipotetycznej sytuacji, w której ja, czyli autor pracy dyplomowej sam publikuje fragmenty swojej własnej pracy na własnym blogu. Rzecz jasna, tworząc pracę, korzystam z różnych tekstów internetowych i książkowych, ale w granicach dozwolonego użytku robi to każdy dyplomant (bibliografie są wręcz obowiązkowe).
I druga sprawa: Pisząc niniejszy post, zorientowałem się o jeszcze jednej rzeczy:
Obecnie wprowadzono obowiązek przepuszczania tekstów prac przed obroną przez system antyplagiatowy.
Mogłoby się zatem okazać że system wykryje że praca "plagiatuje"... wspomniany własny blog.
O ile nikt w sieci nie przepisze tych tekstów do siebie i dopasowania będą wyłącznie na tej stronie, sytuacja nie będzie najgorsza, ponieważ raczej będę w stanie udowodnić że ten blog jest mojego autorstwa (choćby na podstawie dowodów opłacenia serwera i domeny oraz możliwości zalogowania się na serwer). Chociaż i tak mogliby robić problemy o tą publikację, a w sumie nie chciałbym przechodzić ani przez procedury uczelniane, ani tym bardziej przez postępowania sądowe.
Co o tym sądzą inni użytkownicy?
Dla mnie przepis ten jest wyjątkowym absurdem.
Akurat u mnie program przedmiotów nauczanych podczas studiów ma się bardzo niewiele do tego co teraz piszę. Niemal wszystko muszę opracować na własną rękę. Dlatego uważam że uczelnia praktycznie nie ma udziału w powstaniu pracy. Oczywiście, w pracy zawodowej też pracodawca przejmuje efekty pracy pracownika, ale przecież za to właśnie płaci realne pieniądze!
Jedynie promotor ma pewien udział, ale znam go z czasów pracy inżynierskiej i jego wkład to głównie podpowiadanie, na co zwrócić uwagę i poprawki.
Wspomniane 6 miesięcy od obrony praktycznie na pewno pokryje właśnie ten okres, kiedy będę poszukiwał zatrudnienia. Potem możliwość pochwalenia się tą wiedzą nie będzie miała takiego znaczenia.
No i opcja druga:
czyli publikacja na tych samych zasadach (we fragmentach, nie w całości) - po obronie (żeby nie było problemów z systemem antyplagiatowym), ale nie 6 miesięcy, tylko praktycznie od razu po obronie.
Ostatnia edycja: