K
KatarzynaAM
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2016
- Odpowiedzi
- 3
Witam serdecznie i proszę o pomoc w rozwianiu moich wątpliwości.
Pozostając w stosunku pracy z panem A. (jego działalność gospodarcza, ja byłam zatrudniona na umowę o pracę na okres próbny) pisałam artykuły o tematyce branżowej, które publikowane były na naszej stronie internetowej. Żaden z moich tekstów nie był podpisany imieniem i nazwiskiem, ani moim, ani jego, ni nikogo innego.
Stosunek pracy ustał, ale okazało się, że pracodawca jeden z napisanych przeze mnie tekstów opublikował w branżowym czasopiśmie przypisując sobie autorstwo tekstu.
Moja umowa nie zawierała żadnych punktów o prawach własności intelektualnej, nigdy nie podpisywałam żadnych dokumentów na ten temat, o zrzekaniu, czy ustalaniu prawa własności.
Czy miał do tego prawo, czy jest to plagiat i mogę skierować sprawę do sądu?
Moimi jedynymi dowodami na udowodnienie autorstwa byłby komputer (prywatny) na którym tekst powstał oraz wiadomości email (korzystałam z prywatnej poczty, więc mam do nich dostęp pomimo ustania stosunku pracy; służbowego konta email nigdy nie miałam), w których wysyłałam gotowe teksty do szefa.
Pozostając w stosunku pracy z panem A. (jego działalność gospodarcza, ja byłam zatrudniona na umowę o pracę na okres próbny) pisałam artykuły o tematyce branżowej, które publikowane były na naszej stronie internetowej. Żaden z moich tekstów nie był podpisany imieniem i nazwiskiem, ani moim, ani jego, ni nikogo innego.
Stosunek pracy ustał, ale okazało się, że pracodawca jeden z napisanych przeze mnie tekstów opublikował w branżowym czasopiśmie przypisując sobie autorstwo tekstu.
Moja umowa nie zawierała żadnych punktów o prawach własności intelektualnej, nigdy nie podpisywałam żadnych dokumentów na ten temat, o zrzekaniu, czy ustalaniu prawa własności.
Czy miał do tego prawo, czy jest to plagiat i mogę skierować sprawę do sądu?
Moimi jedynymi dowodami na udowodnienie autorstwa byłby komputer (prywatny) na którym tekst powstał oraz wiadomości email (korzystałam z prywatnej poczty, więc mam do nich dostęp pomimo ustania stosunku pracy; służbowego konta email nigdy nie miałam), w których wysyłałam gotowe teksty do szefa.